Nadchodzi dramat milionów Polaków. Dotknie każdego z nas jeszcze w 2026 roku. To „zje” cała Twoją wypłatę [18.03.2026]

Główny Urząd Statystyczny podaje inflację na poziomie 2,5% i wielu Polaków zastanawia się, dlaczego na koniec miesiąca w portfelu wciąż brakuje. Odpowiedź jest prosta: oficjalny wskaźnik to szerokie uśrednienie, które mało ma wspólnego z tym, co dzieje się na sklepowej półce. A tam – jak wynika z najnowszych badań – ceny rosną, rosły i nic nie wskazuje, żeby miały przestać.

Fot. Warszawa w Pigułce

60% firm już szykuje podwyżki. Część chce windować ceny o ponad 10%

Raport International Business Report przygotowany przez Grant Thornton wśród 100 średnich i dużych polskich przedsiębiorstw nie zostawia złudzeń. W ciągu najbliższych 12 miesięcy 60% firm planuje podnieść ceny swoich produktów lub usług. To o 3 punkty procentowe więcej niż rok temu. Obniżek spodziewa się tylko 3% ankietowanych – wskaźnik netto wynosi 57 punktów procentowych.

Niepokoi nie sama skala, ale tempo planowanych podwyżek. 38% firm deklaruje wzrost cen o 5-7% rocznie – to najczęściej wskazywany przedział. Kolejne 33% mówi o 3-4%. Jednak co dziesiąta firma planuje podwyżki rzędu 8-10%, a 8% – czyli co dwunaste przedsiębiorstwo – chce podnosić ceny o ponad 10%, sięgając nawet kilkunastu procent. Przy oficjalnej inflacji na poziomie 2,5% to przepaść, której żaden przeciętny budżet domowy nie nadrobi pensją.

Koszyk nie kłamie: codzienne zakupy drożeją dwa razy szybciej niż CPI

Liczby z badania Grant Thornton pokrywają się z tym, co Polacy czują przy kasie. Analiza blisko 1,1 mln cen detalicznych przeprowadzona przez UCE Research i uczelnie WSB Merito pokazuje, że w całym 2025 roku codzienne zakupy zdrożały średnio o 4,2% rok do roku – niemal dwa razy więcej niż wynosi oficjalna inflacja. Rok wcześniej było 4,3%. Stabilizacja – ale na stale podwyższonym poziomie.

Najnowszy odczyt z lutego 2026 roku potwierdza ten trend. Koszyk 17 kategorii produktów codziennego użytku – od żywności przez napoje po chemię i artykuły dla dzieci – zdrożał o 3,8% rok do roku, wynika z Indeksu Cen w Sklepach Detalicznych UCE Research i WSB Merito. Styczeń przyniósł identyczny wynik: 3,7%.

W czołówce podwyżek znalazły się kategorie, których nie da się pominąć przy zakupach: używki podrożały o 10,2% (głównie przez podwyżkę akcyzy), chemia gospodarcza o 8,3%, słodycze i desery o 7,1%, pieczywo i mięso kolejny miesiąc z rzędu notują wzrosty. Taniejące warzywa (-2,5%) i produkty sypkie (+0,8%) to za mało, żeby zbilansować resztę koszyka.

– Konsumenci, po latach wyższych cen, zaakceptowali podwyższony poziom cenowy bez znaczącego oporu. Sieci handlowe wykorzystały to do odbudowania rentowności po trudnych latach walki o marże – komentuje dr Robert Orpych w raporcie WSB Merito.

Kawa za prawie jedną piątą więcej, czekolada za prawie jedną trzecią więcej

Koszyk kryje kilka szczególnie bolesnych pozycji. Kawa zdrożała o 18,7% rok do roku, czekolada o 29,8% – obie kategorie cierpią z powodu globalnych problemów surowcowych. Kakao odnotowało historyczne szczyty cenowe, a producenci czekolady kupowali surowiec na długoterminowych kontraktach – dziś giełdowe ceny kakao wyraźnie spadły, ale na półkach tego jeszcze nie widać. Sok pomarańczowy zdrożał o 11% przez problemy z uprawami.

Jest jeden jasny punkt: masło potaniało o ponad 30% rok do roku – za kostkę płaci się dziś średnio 6,65 zł wobec ponad 9,50 zł rok wcześniej. Taniejący nabiał to efekt wyższej podaży mleka w UE i na rynkach globalnych. Eksperci PKO BP nie wykluczają deflacji w tej kategorii w I połowie 2026 roku. Jednak jajka – z powodu ptasiej grypy – kosztują już średnio 12,05 zł za 10 sztuk, czyli 17,8% więcej niż rok temu.

Dlaczego CPI tego nie widzi – wyjaśnia główny ekonomista Grant Thornton

Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton, wyjaśnia pozorną sprzeczność między 2,5% inflacji w statystykach a podwyżkami, które firmy rzeczywiście planują. Kluczem jest konstrukcja wskaźnika CPI: uwzględnia on regulowane ceny energii, towary importowane zależne od kursów walutowych i wiele innych składników. Producenci krajowi to tylko jeden z elementów tego szerokiego koszyka.

Grant Thornton prognozuje inflację na 2026 rok na poziomie 2,8%, czyli nieco więcej niż oczekiwania rynkowe, ale wciąż daleko poniżej tego, co zapowiadają firmy. NBP zakłada 2,9%, PKO BP jest bardziej optymistyczny z prognozą 2,2%. Dopiero 2027 rok ma przynieść prawdziwy test – gdy obecne podwyżki cen producenckich w pełni przełożą się na ceny konsumenckie.

Za presją cenową stoją płace i energia – pułapka bez wyjścia

64% firm wskazuje koszty pracy jako istotną lub bardzo istotną barierę – to jeden z najwyższych wyników w historii badania Grant Thornton. Bezrobocie oscyluje w okolicach 3%, pracownicy są w mocnej pozycji negocjacyjnej i żądają nadrobienia strat z lat 2022-2024, gdy inflacja sięgała kilkunastu procent. NBP prognozuje, że wynagrodzenia wzrosną w 2026 roku o 6,4%.

Firmy wpadły w pułapkę: muszą podnosić płace, żeby nie tracić pracowników, ale nie mogą windować cen bez ograniczeń, bo import – szczególnie z Chin – oferuje tańszą alternatywę. Ceny wciąż rosną, ale wolniej niż by chciały przedsiębiorstwa.

Do tego 59% firm wciąż uznaje wysokie koszty energii za silną lub bardzo silną barierę. Kryzys z 2022 roku minął, ceny gazu i prądu częściowo spadły, ale nie wróciły do poziomów sprzed rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Wyższe koszty energii są wbudowane w ceny niemal wszystkiego: od bochenka chleba po wizytę u fryzjera.

Ponad 30% Polaków bez złotówki oszczędności. Podwyżki uderzą właśnie w nich

Na tym tle dramatycznie wygląda kondycja finansowa wielu gospodarstw domowych. Dane CBOS i GUS z przełomu 2025 i 2026 roku pokazują, że ponad 30% Polaków nie ma żadnych oszczędności, a kolejna jedna czwarta przyznaje, że rezerwy nie wystarczyłyby na przeżycie nawet miesiąca bez stałego dochodu. Średnie zaległe zadłużenie statystycznego Polaka przekroczyło 30 000 zł, a najszybciej rosną zaległości z tytułu opłat za prąd i gaz.

Co piąta polska rodzina regularnie korzysta z limitu w koncie lub karty kredytowej, by sfinansować podstawowe zakupy spożywcze – to nie jest margines, to systemowy problem. Dla takich budżetów kolejna runda podwyżek o 7-10% w usługach to nie rezygnacja z wyjścia do restauracji. To wybór między opłaceniem czynszu a wykupieniem pełnej recepty.

Co możesz zrobić – praktyczne rady przed kolejną falą podwyżek

  • Nie daj się zwieść niskim stopom procentowym. PKO BP prognozuje, że stopa referencyjna NBP może spaść do 3,5% w I połowie 2026 roku (obecnie wynosi 4%). Tańszy kredyt to kusząca perspektywa, ale przy realnym wzroście cen usług o 7-10% zdolność do spłaty nowego zobowiązania może błyskawicznie się skurczyć.
  • Rewizja budżetu domowego teraz, nie po fakcie. Warto przejrzeć stałe wydatki – przede wszystkim usługi: mechanik, fryzjer, stomatolog, usługi remontowe. To właśnie ten segment drożeje najszybciej, bo firmy usługowe są najbardziej narażone na presję płacową i najmniej mogą bronić się tańszym importem.
  • Porównuj ceny koszyka, nie etykietek. Aplikacje takie jak PanParagon – analizująca blisko 2 mln paragonów tygodniowo – czy koszyk cenowy DlaHandlu.pl pokazują realne ceny w sieciach i pozwalają planować zakupy tam, gdzie konkretne produkty są najtańsze. Przy wzrostach rzędu 8-10% w wybranych kategoriach różnice między dyskontami a supermarketami mogą sięgać kilkudziesięciu złotych miesięcznie.
  • Korzystaj z deflacji tam, gdzie ona jest. Masło, nabiał, warzywa sezonowe, produkty sypkie – to kategorie, które teraz realnie tanieją. Warto zwiększyć ich udział w koszyku zakupowym, dopóki presja cenowa nie przesunie się w ich kierunku.
  • Zaplanuj większe wydatki przed jesienią 2026. Analitycy Grant Thornton wskazują, że pełne przełożenie obecnych podwyżek producenckich na ceny konsumenckie nastąpi w 2027 roku. Naprawa sprzętu AGD, zakup mebli, prace remontowe – jeśli są planowane, lepiej nie odkładać ich na późniejszy termin.
Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl