Nadchodzi dramat milionów Polaków. To dotknie każdego z nas w 2026 roku
Wyższe ceny to nie suchy wskaźnik statystyczny – to prawdziwy dramat milionów polskich rodzin, które przez ostatnie 4 lata zużyły oszczędności, wzięły droższe kredyty i nauczyły się żyć z poczuciem, że kolejny miesiąc będzie trudniejszy od poprzedniego. Badanie Grant Thornton z marca 2026 roku pokazało, że 60 proc. firm planuje podwyżki swoich cen. Dziś wiemy już, że to był scenariusz optymistyczny – badanie przeprowadzono zanim cena ropy dobił do 126 dolarów za baryłkę, a ceny ropy wymusiły kolejne podwyżki.

60 proc. firm z planem podwyżek – i to było przed wojną
Firma audytorsko-doradcza Grant Thornton opublikowała wyniki badania przeprowadzonego wśród średnich i dużych przedsiębiorstw działających w Polsce. Wnioski są jednoznaczne: 3 na każde 5 firm deklaruje zamiar podniesienia cen swoich produktów lub usług w ciągu najbliższych 12 miesięcy. To o 3 punkty procentowe więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie zaledwie 3 proc. przedsiębiorców rozważa obniżkę cen. Tzw. wskaźnik netto – różnica między firmami planującymi podwyżki a planującymi obniżki – wynosi 57 punktów procentowych.
Wynik jest wysoki, ale – jak zaznaczają analitycy Grant Thornton – wciąż wyraźnie niższy niż w szczytowych latach kryzysu. W 2021-2023 wskaźnik netto przekraczał 80 punktów procentowych. Podwyżki mają też inną skalę niż wówczas: 38 proc. firm deklaruje wzrost cen w przedziale 5-7 proc., 33 proc. planuje podwyżki o 3-4 proc., 10 proc. celuje w przedział 8-10 proc., a 8 proc. przedsiębiorstw planuje podwyżki przekraczające 10 proc. rocznie.
Kluczowe jest jednak to, kiedy badanie zostało przeprowadzone. Był to marzec 2026 roku – jeszcze przed pełną eskalacją kryzysu na Bliskim Wschodzie. Przedsiębiorcy odpowiadali na pytania, gdy ropa Brent kosztowała ok. 80 dolarów za baryłkę. Dziś kosztuje ponad 100 dolarów więcej.
Blokada Cieśniny Ormuz: największe zakłócenia dostaw w historii rynku ropy
2 marca, po atakach na Iran, Irańska Gwardia Rewolucyjna zamknęła cieśninę Ormuz. Od tego momentu globalne rynki surowców energetycznych weszły w tryb, którego nie widziały od lat 70.
Przez Cieśninę Ormuz przechodziło dotychczas ok. 20 proc. światowego handlu ropą naftową i znacząca część globalnych dostaw LNG. Ropa z Zatoki Perskiej trafiała głównie do Azji – Chiny kupowały nią jedną trzecią swojego importu, Japonia i Korea Południowa były w jeszcze większym stopniu zależne od tego szlaku. Europa pozyskiwała tędy 12-14 proc. LNG z Kataru. Gdy cieśnina się zamknęła, wszystkie te łańcuchy dostaw musiały się urwać lub przeorganizować.
Cena ropy Brent, która jeszcze 27 lutego wynosiła ok. 72 dolarów za baryłkę, do połowy marca przekroczyła 120 dolarów. Marzec 2026 roku okazał się jednym z największych miesięcznych skoków cen ropy w historii – wzrost o ponad 51 proc. w ciągu 30 dni. 30 kwietnia 2026 roku – w dniu, gdy GUS publikował dane o inflacji – ropa Brent chwilowo przebiła 126 dolarów za baryłkę, najwyższy poziom od 4 lat. Międzynarodowa Agencja Energetyczna określiła sytuację jako „największe zakłócenie dostaw w historii globalnego rynku ropy”.
Przez pierwsze tygodnie obowiązywało doraźne zawieszenie broni, które kilka razy zrywano i wznawiano. Iran ogłosił otwarcie cieśniny na czas rozejmu, po czym godziny później strzelał do tankowców. USA zablokowały irańskie porty od 13 kwietnia, tworząc tzw. podwójną blokadę – Iran blokuje cieśninę, USA blokują Iran. Na razie kolejna runda rozmów odbywa się w Islamabadzie. Analitycy rynku ropy szacują, że nawet w przypadku pełnego odblokowania cieśniny trwałe usunięcie wąskich gardeł w łańcuchach dostaw zajmie wiele miesięcy.
GUS potwierdza: inflacja w Polsce wyniosła 3,2 proc. w kwietniu – i to przy tarczy paliwowej
30 kwietnia 2026 roku Główny Urząd Statystyczny opublikował szybki szacunek inflacji CPI za kwiecień. Inflacja wyniosła 3,2 proc. rok do roku – wyraźnie powyżej marcowego odczytu 3,0 proc. i powyżej konsensusu rynkowego wynoszącego 2,9 proc. Analitycy Pekao przyznali wprost, że dane są gorsze od oczekiwań.
Co ważne: przez cały kwiecień obowiązywał rządowy program „Ceny Paliwa Niżej” (CPN), uchwalony przez Sejm i Senat 23 marca 2026 roku. Program polega na administracyjnym ograniczaniu cen paliw poprzez wyznaczanie dziennych maksymalnych stawek na stacjach i obniżkę VAT oraz akcyzy. Pomimo tej tarczy – paliwa w kwietniu były o 8,4 proc. droższe niż rok wcześniej i tylko o 1,8 proc. tańsze niż w marcu. Nośniki energii podrożały o 4,7 proc. rok do roku. Inflacja bazowa, czyli bez żywności i energii, przyspieszyła do ok. 2,9-3,0 proc. r/r – sygnał, że wyższe koszty paliw i logistyki zaczynają rozlewać się po całej gospodarce.
Ekonomista Andrzej Gwiżdż z platformy Portu prognozuje, że efekty drugiej rundy – czyli przełożenie droższej ropy na ceny w sklepach, usługach i transporcie – pojawią się w kolejnych miesiącach i mogą wywindować inflację do ok. 4 proc. przed końcem roku. Tarcza paliwowa amortyzuje szok bezpośredni, ale nie rozwiązuje problemu strukturalnego: logistyka, produkcja i dystrybucja wszystkiego drożeje, gdy ropa przekracza 100 dolarów za baryłkę.
Ile kosztuje paliwo dziś? Dokąd zmierzają ceny?
Rządowy program maksymalnych cen wyznacza codzienne górne limity. 28 kwietnia 2026 roku benzyna Pb95 kosztowała maksymalnie 6,21 zł za litr, benzyna 98 – 6,72 zł, diesel – 7,12 zł. Przed majówką limity były wyższe: Pb95 do 6,46 zł, diesel do 7,31 zł za litr. Bez tarczy paliwowej ceny byłyby wyższe – analitycy e-petrol.pl szacują, że tarcza obniża stawki na stacjach o kilkadziesiąt groszy na litrze. Ropa Brent przy 108-126 dolarach oznacza presję na dalsze wzrosty.
Ropa na tym poziomie to nie tylko droższe tankowanie. To wyższe koszty transportu każdego towaru – od chleba po elektronikę. Paliwo lotnicze podwoiło swoją cenę od wybuchu konfliktu, co skłoniło Lufthansę do ograniczenia ok. 20 tys. lotów krótkodystansowych w sezonie letnim. Tańsze bilety lotnicze końca nie widać. Drogi diesel oznacza wyższe koszty hurtowni, producentów żywności i firm kurierskich – i wszystkie te koszty trafią ostatecznie do sklepów.
Dwa hamulce, które nie zdążyły – energia i płace
Badanie Grant Thornton wskazało 2 główne silniki podwyżek cen, które działały zanim jeszcze ropa wystrzeliła.
Pierwszy to koszty energii. 59 proc. średnich i dużych firm uznaje wysokie koszty energii za silną lub bardzo silną barierę rozwoju. To wynik niższy niż w szczycie kryzysu energetycznego po wybuchu wojny w Ukrainie – wówczas przekraczał 70-80 proc. – ale nadal wysoki. Teraz do strukturalnie wysokich kosztów energii dołączył nowy impuls: droższa ropa przekłada się na wyższe ceny prądu i gazu na giełdach, co z kolei uderzy w taryfy regulowane w kolejnych cyklach rozliczeń.
Drugi to koszty pracy. 64 proc. firm wskazuje na koszty zatrudnienia jako istotną lub bardzo istotną barierę – jeden z najwyższych wyników w całej historii badania Grant Thornton realizowanego w Polsce. Bezrobocie utrzymuje się w okolicach 3 proc., co daje pracownikom silną pozycję negocjacyjną. Po latach, gdy realna siła nabywcza płac topniała pod naporem inflacji – w 2022 roku wyniosła 14,4 proc., w 2023 – 11,4 proc. – zatrudnieni oczekują realnych podwyżek, nie symbolicznych gestykulacji. Firmy, które nie nadążają z płacami, tracą pracowników. Te, które nadążają, muszą odrobić te koszty na cenach.
Jak tłumaczy dr Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton: inflacja konsumencka to złożony wskaźnik, na który oprócz cen krajowych producentów składają się też regulowane ceny energii i ceny importu zależne od kursów walut. Przez ostatnie miesiące te komponenty hamowały ogólny wskaźnik. Teraz impuls paliwowy z Bliskiego Wschodu zmienia tę równowagę.
Na tle świata: Polska w środku stawki, ale presja globalna
Polska nie jest wyjątkiem – to globalny trend. W badaniu International Business Report realizowanym przez sieć Grant Thornton International w 38 krajach Polska z 60-procentowym udziałem firm planujących podwyżki jest w środku europejskiej stawki. Najwyższe wskaźniki notuje Nigeria – 82 proc. firm planuje podwyżki, co wynika z kryzysu walutowego i deprecjacji nairy. Na drugim miejscu jest Turcja z 80 proc. W Wielkiej Brytanii i Indiach po 70 proc. firm deklaruje podwyżki.
Niemcy – największy partner handlowy Polski – borykają się z własnymi problemami: wyższe koszty produkcji przekładają się na ceny towarów eksportowanych do Polski. To kolejny kanał, przez który inflacja z zewnątrz przenika do polskich sklepów, niezależnie od tego, co robią polscy producenci.
Warszawa: wyższe koszty życia w mieście, gdzie każda podwyżka jest większym problemem
Warszawa to miasto, w którym różnica między oficjalną inflacją a realnym odczuciem drożyzny jest największa. Koszyki zakupowe stołecznych rodzin zawierają proporcjonalnie więcej usług – restauracji, kawiarni, transportu, najmu – niż koszyki w mniejszych miastach. Usługi drożeją szybciej niż towary: w marcu 2026 roku ceny usług rosły o 5 proc. rok do roku, podczas gdy towary o 2,2 proc.
Najem mieszkań w Warszawie – który nie jest bezpośrednio uwzględniony w koszyku inflacyjnym GUS – rósł przez ostatnie lata szybciej niż CPI. Właściciele mieszkań uwzględniają w czynszach wyższe koszty zarządzania, rosnące stawki podatku od nieruchomości i drożejące remonty. Pracownicy na home office, którzy zostali w stolicy zamiast wyprowadzać się do tańszych lokalizacji, ponoszą pełny koszt tej drożyzny.
Stołeczne stacje paliw od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie obserwują wzmożone zakupy – kierowcy tankują pełne baki zanim ceny pójdą wyżej. Marzec przyniósł zaskakujący skok sprzedaży detalicznej paliw w całej Polsce – GUS odnotował go jako pozycję wyróżniającą się na tle innych kategorii. To klasyczny zakup wyprzedzający inflację, który sam w sobie inflację nakręca.
Co to oznacza dla Ciebie? Zadbaj o domowy budżet zanim podwyżki uderzą z pełną siłą
- Zrób przegląd stałych wydatków przed jesienią. Efekty drugiej rundy – przełożenie droższej ropy na ceny w sklepach, usługach i transporcie – analitycy szacują na kilka miesięcy opóźnienia. Podwyżki ogłoszone przez firmy wiosną trafią do portfeli konsumentów latem i jesienią. Najlepszy moment na renegocjację umów abonamentowych, ubezpieczeń i stałych kontraktów usługowych jest teraz – przed nowymi cennikam.
- Rozejrzyj się za tańszym paliwem i korzystaj z programu CPN. Rząd codziennie wyznacza maksymalne ceny paliw i publikuje je dzień wcześniej. Strona e-petrol.pl i aplikacje stacji paliw pozwalają znaleźć najtańszy litr w okolicy. Przy dieslu po 7,31 zł różnica 20-30 groszy na litrze przy regularnym tankowaniu daje kilkaset złotych oszczędności rocznie. Sprawdzaj ceny przed wyjazdem, nie tankuj z przyzwyczajenia na tej samej stacji.
- Obserwuj zmiany cen usług, z których regularnie korzystasz. Usługi drożeją szybciej niż towary – dotyczy to restauracji, fryzjerów, firm sprzątających, warsztatów samochodowych i wszystkich wykonawców, których koszty pracy stanowią dużą część rachunku. Jeśli korzystasz z tych samych firm od lat – zapytaj o cennik na kolejne miesiące. Nieformalne lojalności nie chronią przed podwyżkami, a wcześniejsza informacja pozwala zaplanować budżet.
- Przy zakupach żywności obserwuj ceny kategorii energochłonnych. Produkcja mąki, chleba, mięsa i nabiału zużywa dużo energii elektrycznej i wymaga intensywnego transportu. Są to kategorie, w których podwyżki pojawiają się z kilkumiesięcznym opóźnieniem po skoku cen ropy. Tańsze odpowiedniki i produkty marek własnych sieci handlowych to realna oszczędność – różnica cenowa między marką własną a brandem wynosi często 30-50 proc. przy zbliżonej jakości.
- Refinansowanie kredytu hipotecznego – sprawdź oferty zanim RPP zmieni kurs. Inflacja 3,2 proc. i ryzyko dalszego wzrostu w okolice 4 proc. zmniejsza przestrzeń RPP do obniżek stóp. Analitycy ING i Pekao zgodnie oceniają, że majowe posiedzenie Rady przyniesie stabilizację, ale zaostrzenie retoryki. Osoby z kredytami opartymi o WIBOR 3M lub 6M powinny sprawdzić, czy przejście na stałą stopę procentową ma sens przy obecnych ofertach – zanim ewentualna zmiana nastawienia RPP podrożeje warunki.
- Śledź program „Ceny Paliwa Niżej” i jego możliwe zmiany. Program jest regulowany rozporządzeniami wyznaczanymi dziennie przez Ministerstwo Energii. Jego kontynuacja zależy od decyzji politycznych i budżetowych, a koszt dla skarbu państwa rośnie z każdym tygodniem wysokich cen ropy. Jakakolwiek zmiana zasad programu – podwyżka limitu, zmiana zakresu – natychmiast przełoży się na ceny na stacjach. Warto mieć pełny bak przed każdym ogłoszeniem zmian zasad.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.