Nie tylko osoby starsze: „Madki z bombelkami” to zmora komunikacji miejskiej! [LIST DO REDAKCJI]
Napisał do nas Czytelnik Artur, który przeczytawszy wczorajszy list do redakcji (https://warszawawpigulce.pl/czytelnik-pisze-list-i-kieruje-go-do-emerytow-jezeli-maja-panstwo-ochote-posiedziec-to-prosze-nie-jezdzic-w-godzinach-szczytu/) postanowił dodać od siebie parę słów.
„Jestem osobą pracującą i dojeżdżającą do biura komunikacją miejką. codziennie pokonuję trasę z Gocławka na Ursus. Wybrałem ten środek komunikacji, bo w ten sposób mogę rano na spokojnie przeczytać wiadomości. Wsiadam do tramwaju na pętli Gocławek w kierunku centrum. Z racji tego, że jest to początkowy przystanek zazwyczaj mam wolne miejsce. Problem zaczyta się w okolicach ulicy Waszyngtona/Ronda Wiatraczna. Tramwaj opanowuje roszczeniowe mamusie z „bombelkami”/ Latorośł ma już 10 lat, ale usiąść musi, bo to dziecko przecież. Matki głośno komentują moją niechęć do ustępowania miejsca, a przede mną jeszcze kawał drogi i ciężki dzień w pracy.
Innym problemem jest hałas. Dziecko krzyczy, a matka siedzi z telefonem. Dziecko kopie w moje siedzenie, lub co gorsza nogawkę od garnituru – tak moja praca wymaga ode mnie takiego stroju, a „madka” nie reaguje, bo nie widzi, że bombelek zakłóca komuś spokój.
Zazwyczaj jeżdżą w godzinach porannych. mamusie na oko niepracujące, mogłyby wybrać inną godzinę, ale koniecznie trzeba jechać do parku w godzinach porannych.
Oczywiście nie mam na myśli wszystkich matek. Małe dzieci wiadomo, że muszą siedzieć, są też sytuacje losowe np. podróż do szpitala.
Pozdrawiam i łączę się w bólu z innymi pasażerami. Artur.”

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.
