Nielegalne kręcenie filmów na ulicach Warszawy. Traci miasto, tracą mieszkańcy

Spora część kręcenia zdjęć na ulicach Warszawy, poza ścisłym centrum odbywa się na dziko. Problemem zainteresował się radny Marek Borkowski.

Fot. Marek Borkowski – radny Grochowa

„Śledzę to od lat, od czasu jak ustaliłem, że u mnie na Grochowie ekipa kręcąca reklamę dla jednej z sieci komórkowych zamknęła kiedyś skrzyżowanie na 2 dni!!!
Oczywiście bez jakiegokolwiek zezwolenia i opłat dla miasta, o uciążliwości dla mieszkańców nie wspominając.

Coś tam w kampanii Prezydent obiecywał, ze to ureguluje. Ba coś chyba nawet twierdził, że warto wykorzystać takie rzeczy do promocji miasta. Oczywiście są kraje gdzie to jest ucywilizowane, np. taka ciekawostka że masa filmów w Hollywood jest kręcona w Kanadzie, bo taniej. Toronto ma nawet specjalne biuro do tego” – mówi radny w rozmowie z Warszawą w Pigułce

Tak sprawę te rozwiązano za oceanem:

„W 2002 roku przemysł filmowy i telewizyjny w Toronto przekazał 1,16 miliarda dolarów dla gospodarki miasta, byłego burmistrza Toronto Mel Lastman ogłosił, że „Toronto to północ Hollywood”. W 2003 roku w Los Angeles utworzono Toronto Ontario Film Office w celu promowania korzyści płynących z filmowania w Toronto i prowincji Ontario.
Dzięki TOFO Ontario jest jedyną kanadyjską prowincją, która ma biuro w Hollywood. Prowincja Ontario miała 230 projektów filmowych z wydatkami na produkcję w wysokości 946 milionów dolarów w 2010 roku.” – czytamy w wikipedii.

„Można? A podobno miasto nie ma kasy” – kwituje radny

 


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c