„Niewidzialny fotoradar” uruchomi lawinę mandatów w Warszawie. Na tej trasie tylko 5 proc. kierowców trzyma się limitu
Jeździsz Wisłostradą przez tunel pod Powiślem i masz wrażenie, że wszyscy jadą tam szybciej niż wolno? Pomiary drogowców to potwierdzają: dozwolonej prędkości przestrzega tam jeden kierowca na dwudziestu. Wkrótce na całej długości tunelu zacznie działać nowy pomiar prędkości, a skala wykroczeń pozwala oszacować, ile mandatów z tego wyniknie.

Średnia prędkość przekracza 66 km/h przy limicie 50, rekord to blisko 174 km/h
Dane, którymi Zarząd Dróg Miejskich uzasadniał montaż systemu, są jednoznaczne. W tunelu obowiązuje ograniczenie do 50 km/h, ale z taką prędkością albo niższą porusza się tam zaledwie 5 proc. pojazdów. Średnia prędkość wynosi od 66 do 72 km/h, a 15 proc. kierowców jedzie szybciej niż 86-88 km/h. Maksymalna prędkość odnotowana podczas pomiarów sięgnęła blisko 174 km/h, czyli ponad trzykrotności dozwolonej.
Z tych proporcji ZDM wyciąga wniosek, że nawet kilka tysięcy osób dziennie dopuszcza się w tunelu najcięższych wykroczeń, zagrożonych zatrzymaniem prawa jazdy. Dla porządku warto dodać, że pomiary, na które powołują się drogowcy, pochodzą z 2018 roku, a ruch w tym miejscu od tego czasu się zmieniał. Sam rozkład prędkości pozostaje jednak najlepszym dostępnym publicznie obrazem tego, jak wygląda tam jazda.
Ile mandatów wypisze system? Punktem odniesienia jest tunel na trasie S2
Warszawa ma już cztery działające odcinkowe pomiary prędkości i to one pozwalają oszacować skalę. W całym 2025 r. stołeczne urządzenia OPP zarejestrowały 26,9 tys. wykroczeń, przy czym najwięcej, bo ponad 13,7 tys., przypadło na tunel trasy S2. Kolejne miejsca zajęły odcinki S8 w kierunku Marek oraz między Macierzyszem a Bliznem Łaszczyńskiego. W stolicy działają też 24 fotoradary, które w styczniu 2026 r. zarejestrowały około 4 tys. wykroczeń, a w lutym 4,6 tys.
Między zarejestrowanym naruszeniem a mandatem jest jednak istotna różnica i to ona decyduje o ostatecznych liczbach. Urządzenie rejestruje zdarzenie, ale materiał musi zostać zweryfikowany, a odpowiedzialność kierującego ustalona. W pierwszym półroczu 2026 r. odcinkowe pomiary w całym kraju zarejestrowały około 384 tys. naruszeń, na podstawie których wystawiono około 116 tys. mandatów. Konwersja wynosi więc mniej więcej 30 proc.
Przyjmując te dwie liczby jako podstawę, można pokusić się o szacunek redakcji. Gdyby tunel Wisłostrady generował tyle naruszeń co tunel na S2, czyli około 13,7 tys. rocznie, oznaczałoby to mniej więcej 4 tys. mandatów w skali roku. Wszystko wskazuje jednak, że będzie ich znacznie więcej, ponieważ w tunelu S2 obowiązuje wyższy limit, a na Wisłostradzie przy ograniczeniu do 50 km/h średnia prędkość potoku przekracza próg rejestracji. Urządzenia reagują bowiem od 11 km/h powyżej limitu, czyli w tym przypadku od 61 km/h, a średnia zmierzona przez drogowców zaczyna się od 66 km/h. Innymi słowy: przy dzisiejszym zachowaniu kierowców rejestrowana byłaby nie mniejszość, lecz większość pojazdów.
Ceną za system był fotoradar przy Karowej, a most Poniatowskiego jest następny w kolejce
Od ponad dekady samorządy nie mogą samodzielnie montować ani obsługiwać urządzeń kontroli prędkości, więc wszystko odbywa się na wniosek Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego albo za jego zgodą. W Warszawie zdecydowana większość takich urządzeń powstała jednak z inicjatywy miasta: na 37 lokalizacji aż 29 działa na wniosek stołecznego samorządu. Montaż pomiaru w tunelu również jest pomysłem ZDM.
Zgoda GITD miała swoją cenę. Warunkiem było zdemontowanie fotoradaru stojącego w rejonie ul. Karowej. Urządzenie nie trafi do magazynu, tylko na ul. Wóycickiego w okolice ul. Żubrowej, gdzie również odnotowywano problemy z nadmierną prędkością. Podobny scenariusz przewidziano dla mostu Poniatowskiego, gdzie klasyczne fotoradary mają zostać zastąpione odcinkowym pomiarem. Termin uruchomienia systemu w tunelu zależy od postępu prac prowadzonych przez ZDM, o czym poinformował rzecznik GITD Wojciech Król w odpowiedzi udzielonej portalowi RDC.pl.
W skali kraju automatyczny nadzór zarejestrował 825 tysięcy naruszeń w pół roku
Warszawski tunel dołącza do systemu, który rośnie w tempie widocznym w statystykach. W pierwszym półroczu 2026 r. urządzenia Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym zarejestrowały 825 367 naruszeń przepisów, czyli o około 28 proc. więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Dla porównania w całym 2025 r. CANARD nałożył 685 022 mandaty.
Obecnie w systemie działa 516 fotoradarów stacjonarnych i 114 odcinkowych pomiarów prędkości, a do końca sierpnia 2026 r. sieć ma powiększyć się łącznie o 128 nowych urządzeń, finansowanych ze środków Krajowego Planu Odbudowy. Odcinkowe pomiary okazują się przy tym proporcjonalnie skuteczniejsze od klasycznych fotoradarów, bo mierzą średnią prędkość na całym odcinku, a nie chwilową w jednym punkcie. Kierowca nie może więc zwolnić przed urządzeniem i przyspieszyć zaraz za nim.
Limit 50 km/h może zostać podniesiony, i to zmieniłoby całą arytmetykę
Jest w tej sprawie element, który bywa pomijany, a potrafi wywrócić wszystkie powyższe wyliczenia. Zarząd Dróg Miejskich zapowiedział weryfikację obowiązującego w tunelu ograniczenia do 50 km/h i dopuszcza jego podniesienie w momencie, gdy prędkość będzie egzekwowana automatycznie na całej długości odcinka.
Logika takiej decyzji jest zrozumiała. Ograniczenie, którego przestrzega 5 proc. kierowców, w praktyce nie działa, a jego automatyczne egzekwowanie bez korekty oznaczałoby karanie niemal całego potoku pojazdów. Podniesienie limitu przy jednoczesnym wprowadzeniu skutecznej kontroli daje efekt, którego znaki drogowe same nie zapewniły: rzeczywiste wyrównanie prędkości. Dla kierowców oznacza to jednak, że dopóki nowy limit nie zostanie ogłoszony, obowiązuje stary, a system będzie egzekwował właśnie jego.
Pierwszy przejazd po uruchomieniu systemu warto potraktować inaczej niż dotychczasowe
Odcinkowy pomiar działa inaczej niż fotoradar i to jest źródło większości nieporozumień. Kamery rejestrują pojazd na wjeździe i na wyjeździe, a system oblicza średnią prędkość na całej długości odcinka. Zwolnienie na sam koniec niczego nie daje, ponieważ liczy się czas przejazdu, a nie prędkość w konkretnym punkcie. Rejestracja zaczyna się od 11 km/h powyżej limitu, więc przy obecnym ograniczeniu w tunelu progiem jest 61 km/h średniej.
Konsekwencje finansowe zależą od skali przekroczenia i sięgają 5000 zł przy najcięższych wykroczeniach. Od marca 2026 r. przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h oznacza dodatkowo zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące, przy czym przepis obejmuje już nie tylko teren zabudowany, ale również drogi jednojezdniowe poza miastem. Przy limicie 50 km/h w tunelu granicą jest zatem 101 km/h średniej, czyli wartość, którą przy dzisiejszym rozkładzie prędkości osiąga tam część kierowców.
Praktyczna rada jest prosta i dotyczy nawyku, a nie znajomości przepisów. Kierowcy jeżdżący tą trasą codziennie mają wyrobiony rytm przejazdu i to on, a nie świadoma decyzja, decyduje o prędkości. Warto więc już teraz sprawdzić na własnym liczniku, z jaką prędkością faktycznie pokonuje się tunel, bo różnica między odczuciem a wskazaniem bywa spora. Sprawdzenie tego dziś kosztuje chwilę uwagi, a po uruchomieniu systemu ta sama informacja przychodzi listem.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.