Nowy dodatek od rządu. Te osoby mogą liczyć na 4 tys. zł w gotówce
Coraz więcej krajów myśli nad wprowadzeniem dodatku inflacyjnego. Na razie mogą na niego liczyć nasi rodacy, ale tylko ci mieszkający w Wielkiej Brytanii. To 4000 zł wsparcia, jako wyrównanie za inflację i drożyznę w sklepach. Kiedy będzie „4000 plus” w Polsce?

Fot. Shutterstock
Ile można dostać?
Płatność dodatku inflacyjnego dostaje się w trzech ratach wynoszących po 300 funtów. Łącznie więc można dostać odpowiednik 4790 zł.
4000 dla każdego czy są jakieś reguły?
W Wielkiej Brytanii można dostać w przeliczeniu blisko 4 tys. zł. Oczywiście są pewne zasady przyznania tych środków. Z zasady otrzymają je osoby zarabiające najniższą krajową, mające problemy finansowe, dla których rosnąca drożyzna jest nie do zniesienia i może spowodować, że ich jakość życia drastycznie spadnie. Warto dowiedzieć się więcej w swoim urzędzie, bo trzeba spełnić dodatkowe warunki, jak np. posiadanie dzieci, kredyt czy niska pensja.
Dodatek inflacyjny w Polsce
W Polsce mamy liczne dodatki, które mają zminimalizować nasze wydatki związane z inflacją. Są to np. dodatek do energii elektrycznej czy niższy VAT. Rząd oprócz 500 plus planuje tez nowy dodatek. Jeszcze nie wiadomo, co może nim być, ale spekuluje się, że może to być właśnie kolejny dodatek inflacyjny lub tzw. „babciowe”, czyli wsparcie na opiekunkę dla osób, które chcą pracować. Spekuluje się także nad tym, czy zostanie podniesiony 500 plus, co można uznać już jako waloryzację i dodatek inflacyjny. Na razie rząd nie mówi jednak, że wprowadzi inny dodatek w postaci gotówki, ale niewykluczone, że takie deklaracje przed wyborami padną.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.