Obowiązkowa opłata od której nikt nie ucieknie. Fiskus sam pobierze ją z Twojego konta
Rząd ma konkretny projekt ustawy i konkretną datę: 1 stycznia 2027 roku. Abonament RTV ma przejść do historii, a media publiczne mają dostawać pieniądze prosto z budżetu państwa. Brzmi prosto – dopóki nie wejdziesz w szczegóły. Bo jeśli ustawa trafi na prezydenckie weto, w grze zostaje Plan B: powszechna opłata audiowizualna, której nie ominie dosłownie nikt pracujący. Problem w tym, że Plan B nie jest pewny. Nie jest nawet osobnym projektem ustawy. Na razie to opcja z ministerialnej analizy, po którą rząd może, ale nie musi sięgnąć.

19 lat obietnic i jeden konkretny projekt – czym jest UC130
Pierwszą publiczną zapowiedź likwidacji abonamentu RTV złożył Donald Tusk w październiku 2007 roku – tuż przed tym, jak po raz pierwszy został premierem. Przez następne 8 lat rząd abonamentu nie zlikwidował. Potem rządziło PiS, które też zapowiadało zmiany i też nic w tej sprawie się nie ruszyło. Teraz, w grudniu 2025 roku, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego opublikowało projekt UC130 – i po raz pierwszy w historii jest to coś więcej niż deklaracja. To konkretny dokument wpisany do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów.
Projekt przygotowany przez minister Martę Cienkowską zakłada uchylenie ustawy z 21 kwietnia 2005 r. o opłatach abonamentowych (Dz.U. 2020 poz. 1689) z dniem 1 stycznia 2027 roku. Koniec z rejestrowaniem odbiorników. Koniec z kontrolerami Poczty Polskiej. Koniec z miesięcznymi wpłatami na konto abonamentowe. Zamiast tego – finansowanie mediów publicznych bezpośrednio z budżetu państwa, w kwocie nie mniejszej niż 2,5 mld zł rocznie, waloryzowanej o wskaźnik inflacji.
Konsultacje publiczne projektu zakończyły się 23 stycznia 2026 roku. Rada Ministrów ma przyjąć gotowy dokument w II lub III kwartale 2026 roku, po czym trafi on do Sejmu i Senatu. Przy sprawnym przebiegu prac – najwcześniejszy realny termin wejścia w życie to 1 stycznia 2027 roku.
Dlaczego budżet państwa, a nie opłata od obywateli
Model finansowania z budżetu jest w polskiej polityce medialnej rozwiązaniem znajomym – od 2023 roku TVP i Polskie Radio i tak otrzymywały wielomiliardowe dotacje parlamentarne, bo wpływy z abonamentu (ok. 800-900 mln zł rocznie) pokrywały tylko część potrzeb. W praktyce więc reforma formalnie opisuje stan, który de facto już istnieje: pieniądze z podatków, tyle że w bardziej przejrzystej formule.
Za tym modelem przemawia też argument z Europejskiego Aktu o Wolności Mediów (EMFA), który Polska musi wdrożyć. EMFA wymaga zagwarantowania mediom publicznym stabilnego, wieloletniego finansowania niezależnego od bieżących decyzji politycznych. Roczna dotacja ustalana przez ministra finansów temu warunkowi nie spełnia – i właśnie to KRRiT wytknęła w oficjalnej krytyce projektu, zwracając uwagę, że sformułowanie „nie mniej niż 2,5 mld zł” daje ministrowi za duże pole uznaniowości, co jest sprzeczne z EMFA.
Ministerstwo Finansów ma z kolei własne zastrzeżenia, tym razem czysto rachunkowe. W trakcie konsultacji resort wyliczył, że wyczarowanie dodatkowych kilku miliardów złotych rocznie w budżecie na finansowanie mediów to realna dziura – szacunki mówią o nawet 25 mld zł skumulowanego kosztu w ciągu dekady. Pieniądze muszą skądś pochodzić. Jeśli nie z abonamentu ani z opłaty, to z innych pozycji wydatków lub z wyższych podatków – tyle że w formie niewidocznej dla obywatela.
Plan B: opłata audiowizualna – czym jest i skąd się wzięła
W Ocenie Skutków Regulacji dołączonej do projektu UC130 Ministerstwo Kultury przyznało wprost, że analizowało kilka alternatywnych wariantów finansowania mediów publicznych. Jednym z nich – i tym, który powraca w debacie jako realne „zabezpieczenie” – jest opłata audiowizualna pobierana przy rozliczeniu PIT. Jej mechanizm byłby prosty: Urząd Skarbowy nalicza ją automatycznie przy rocznym zeznaniu podatkowym. Żadnej rejestracji sprzętu, żadnych faktur z Poczty Polskiej, żadnej możliwości „zapomnienia”.
To jednak nie jest osobny projekt ustawy. Opłata audiowizualna istnieje dziś wyłącznie jako wariant opisany w OSR – ministerialnej analizie alternatyw dołączonej do UC130. Rząd nie złożył w Sejmie żadnego odrębnego projektu w tej sprawie. Nie zapowiedział oficjalnie, że po nią sięgnie. Na dziś jest to koncepcja, po którą koalicja może – ale nie musi – sięgnąć, gdyby główna ścieżka reformy upadła.
Dlaczego więc o niej tyle się mówi? Bo jest realna jako plan awaryjny i rozwiązuje problem, którego finansowanie budżetowe nie rozwiązuje: ściągalności. Przy opłacie przez PIT urząd skarbowy pobiera ją automatycznie – tak samo jak zaliczkę na podatek. Nie trzeba nic robić, nie ma jak „zapomnieć”, nie ma jak uniknąć. Dla rządu, który od lat patrzy na to, że 80 proc. Polaków ignoruje obowiązek abonamentowy bez konsekwencji, jest to argument trudny do odrzucenia.
Ile miałaby wynosić i kogo objąć
Parametry opłaty audiowizualnej, opisane w OSR projektu UC130, są następujące: sawka ma wynosić ok. 9 zł miesięcznie, czyli ok. 108 zł rocznie, z coroczną waloryzacją. Obowiązkiem objęte będą osoby fizyczne między 26. a 75. rokiem życia. Opłaty byłyby automatyczne naliczenie przy rozliczeniu rocznego PIT przez urząd skarbowy. Zwolnienia – zbliżone byłyby do obecnych ulg abonamentowych: osoby z I grupą inwalidzką, weterani-inwalidzi wojenni, emeryci po 60. roku życia z emeryturą poniżej 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia.
Przy objęciu opłatą ok. 25-27 mln dorosłych Polaków w przedziale wiekowym 26-75 lat (po odjęciu zwolnionych) wpływy wyniosłyby 2,7-2,9 mld zł rocznie – co pokrywa zakładane minimum 2,5 mld zł. Dla porównania z obecnym systemem: singiel płacący dziś abonament RTV za telewizor (366 zł rocznie) zaoszczędziłby ok. 258 zł. Rodzina 3-osobowa z 3 pracującymi dorosłymi zapłaciłaby łącznie 324 zł rocznie – więcej niż dziś jeden abonament za całe mieszkanie. Reforma jest tańsza dla singli i droższa dla wieloosobowych gospodarstw domowych, w których dziś płaci się jedną wspólną opłatę.
Największa bariera: weto prezydenta Nawrockiego
Projekt UC130 to nie tylko zmiana systemu opłat – to kompleksowa reforma mediów publicznych. Zakłada likwidację Rady Mediów Narodowych (organu powołanego za rządów PiS do mianowania władz TVP i Polskiego Radia) i przywrócenie 9-osobowego składu KRRiT z 6-letnimi kadencjami rotowanymi co 2 lata po jednej trzeciej. Oba elementy mają silny polityczny ładunek – i właśnie tu tkwi największe ryzyko.
Prezydent Karol Nawrocki udowodnił już, że jest gotów wetować obszerne ustawy z powodu jednego lub dwóch przepisów, które mu się nie podobają. Zawetował reformę wymiaru sprawiedliwości (nowelizacja KPK), ustawę o DSA i ustawę o NCBR – w każdym przypadku wskazując na konkretne „wrzutki”, które jego zdaniem naruszały konstytucję lub uderzały w wolność. Obecna koalicja rządząca nie ma wystarczającej liczby głosów, by przełamać weto w Sejmie. Upadnięcie ustawy medialnej oznaczałoby brak likwidacji abonamentu – i powrót do punktu wyjścia.
Publicyści i prawnicy wskazują, że połączenie likwidacji abonamentu z reformą KRRiT i likwidacją Rady Mediów Narodowych w jednej ustawie to „praktycznie gwarancja prezydenckiego weta”. Proste rozwiązanie byłoby inne: osobna, jednozdaniowa ustawa likwidująca wyłącznie abonament, bez żadnych reform instytucjonalnych. Taka ustawa miałaby znacznie większe szanse na podpis prezydenta – ale rząd najwyraźniej zdecydował się na kompleksowe podejście. Czy to obliczona taktyka polityczna (presja na prezydenta, by podpisał całość), czy błąd strategiczny – czas pokaże.
Trzy możliwe scenariusze od 2027 roku
- Scenariusz 1 – ustawa przechodzi i jest podpisana. Od 1 stycznia 2027 roku nie ma abonamentu RTV. TVP i Polskie Radio dostają co roku minimum 2,5 mld zł z budżetu państwa. Obywatel nie płaci żadnej nowej opłaty – finansuje media przez podatki ogólne, bez osobnej pozycji na rachunku. Prawdopodobieństwo: umiarkowane, zależy od decyzji prezydenta Nawrockiego w sprawie zapisów dotyczących KRRiT i RMN.
- Scenariusz 2 – ustawa pada, rząd sięga po Plan B. Projekt UC130 trafia na weto lub nie przechodzi Sejmu. Rząd, nie chcąc wracać do corocznej walki o dotacje budżetowe, przygotowuje nowy projekt – tym razem z opłatą audiowizualną przy PIT. Opłata wchodzi w życie w 2027 lub 2028 roku i obejmuje każdego pracującego Polaka między 26. a 75. rokiem życia. Abonament znika, ale zamiast niego pojawia się danina mniejsza kwotowo, lecz powszechna i nieuchylna.
- Scenariusz 3 – reforma utknęła, abonament trwa. Projekt UC130 pada, rząd nie ma siły politycznej ani woli, by szybko przygotować Plan B. Abonament RTV pozostaje w obecnej formie, stawki rosną kolejny rok, ściągalność nadal wynosi ok. 20 proc. Polacy nadal mogą „zapomnieć” o opłacie bez poważnych konsekwencji. Dla mediów publicznych oznacza to kontynuację chaotycznego finansowania: część z abonamentu, reszta z doraźnych dotacji parlamentarnych.
Co to oznacza dla Ciebie? Sprawdź, które scenariusze Cię dotyczą
1. Abonament RTV nadal obowiązuje – 2026 rok to rok starych zasad. Stawki wzrosły: telewizor lub komplet radio+telewizor kosztuje 30,50 zł miesięcznie (366 zł rocznie przy płatnościach comiesięcznych), samo radio – 9,50 zł miesięcznie. Kara za używanie niezarejestrowanego odbiornika telewizyjnego wynosi 915 zł, radiowego – 285 zł. Kontrolerzy Poczty Polskiej w 2026 roku nadal działają.
2. Masz dług abonamentowy – nie licz na jego umorzenie. Nawet jeśli reforma wejdzie w życie, Poczta Polska może egzekwować zaległe opłaty za RTV do 31 grudnia 2028 roku. Urząd Skarbowy może potrącić zaległości z nadpłaty PIT. Reforma nie wymazuje historii nieopłaconego abonamentu.
3. Nie rejestruj odbiornika w 2026 roku, jeśli planowałeś to „na wszelki wypadek”. Jeśli system rzeczywiście zmieni się od 1 stycznia 2027 roku, kwestia sprzętu straci znaczenie – obowiązek będzie powiązany z osobą, nie z telewizorem. Rejestracja dziś miałaby sens tylko na kilka miesięcy.
4. Przy scenariuszu z opłatą audiowizualną przelicz swoje gospodarstwo domowe. Singiel płacący abonament dziś: reforma to oszczędność ok. 258 zł rocznie. Rodzina 3-osobowa z 3 pracującymi dorosłymi (26-75 lat): trzy razy po 108 zł = 324 zł rocznie, wobec jednego abonamentu 366 zł dziś – prawie bez różnicy finansowej. Rodzina, w której dziś nikt nie płaci abonamentu: to scenariusz najdotkliwszy – opłata przy PIT obejmie wszystkich bez wyjątku.
5. Śledź projekt UC130 na stronach Rządowego Centrum Legislacji. Kluczowa data to przyjęcie projektu przez Radę Ministrów – planowane na Q2/Q3 2026. Dopiero po tym etapie wiadomo, jaki kształt ma dokument trafiający do Sejmu i czy zawiera jakiekolwiek kompromisy wobec zastrzeżeń prezydenta. Status projektu jest na bieżąco aktualizowany na legislacja.gov.pl pod numerem UC130.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.