Ogromny pożar hali magazynowej. Walka z żywiołem w ekstremalnym mrozie i groźba zawalenia konstrukcji
To była niezwykle trudna i wymagająca noc dla strażaków z Wielkopolski. W Tarnowie Podgórnym doszło do pożaru wielkopowierzchniowej hali magazynowej. Ogień objął powierzchnię aż 11 tysięcy metrów kwadratowych. Sytuację dramatycznie utrudniały warunki pogodowe – silny mróz i zamarzająca woda, która momentalnie zamieniała teren akcji w lodowisko. Choć sytuacja jest już opanowana, dogaszanie pogorzeliska potrwa wiele godzin. Służby musiały podjąć trudną decyzję o wycofaniu ludzi ze środka obiektu.

Fot. Państwowa Straż Pożarna
Informacje o pożarze w jednej z kluczowych stref logistycznych pod Poznaniem zelektryzowały okolicznych mieszkańców wczesnym rankiem. Kłęby dymu widoczne były z dużej odległości, a syreny alarmowe słychać było w całej okolicy. Państwowa Straż Pożarna oficjalnie potwierdziła, że walka z ogniem wkracza w decydującą, choć wciąż pracochłonną fazę.
11 tysięcy metrów kwadratowych w ogniu. Skala zniszczeń jest ogromna
Zgłoszenie, które wpłynęło do służb we wczesnych godzinach porannych, dotyczyło pożaru hali magazynowej w miejscowości Tarnowo Podgórne. To rejon znany z gęstej zabudowy przemysłowej i logistycznej, co zawsze podnosi stopień ryzyka przy tego typu zdarzeniach. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, obejmując ostatecznie gigantyczną powierzchnię 11 000 m². Dla porównania – to obszar większy niż pełnowymiarowe boisko piłkarskie.
Jak poinformowała w południe Państwowa Straż Pożarna, po wielu godzinach intensywnej walki pożar został oficjalnie uznany za opanowany. Oznacza to, że ogień nie rozprzestrzenia się już na sąsiednie obiekty ani nie zajmuje kolejnych części płonącej hali. To jednak nie koniec działań. W przypadku tak ogromnej kubatury i ilości zgromadzonego wewnątrz materiału palnego, proces dogaszania tzw. zarzewi ognia jest żmudny i może potrwać do późnych godzin wieczornych, a nawet przez kolejne dni. Strażacy muszą mieć pewność, że w żadnym zakamarku zgliszcz nie tli się ogień, który mógłby na nowo wywołać płomienie.
Ryzyko zawalenia. Strażacy musieli zmienić taktykę
Jednym z kluczowych momentów akcji gaśniczej była ocena stabilności konstrukcji płonącego obiektu. Wysoka temperatura, oddziałująca na stalowe i betonowe elementy nośne hali przez wiele godzin, drastycznie osłabiła jej wytrzymałość.
Dowodzący akcją podjęli kluczową dla bezpieczeństwa ratowników decyzję: ze względu na realne zagrożenie zawaleniem się konstrukcji hali do środka, działania gaśnicze prowadzone są wyłącznie z zewnątrz. Wprowadzenie rot strażackich do wnętrza płonącego „giganta” wiązałoby się ze zbyt dużym ryzykiem utraty życia lub zdrowia funkcjonariuszy.
W takiej sytuacji kluczową rolę odgrywa sprzęt specjalistyczny. Do walki z ogniem wykorzystywane są podnośniki hydrauliczne oraz drabiny mechaniczne. Pozwalają one na podawanie prądów wody z wysokości, bezpośrednio na dach lub przez otwory w ścianach, bez konieczności wchodzenia ludzi do strefy bezpośredniego zagrożenia zawaleniem. To taktyka defensywna, która choć wydłuża czas akcji, jest jedynym rozsądnym rozwiązaniem w obliczu niestabilności budynku.
Mróz i lód. Ekstremalnie trudne warunki pracy strażaków
Oprócz samego ognia, strażacy muszą mierzyć się z bezlitosną pogodą. W komunikacie Państwowej Straży Pożarnej podkreślono, że akcję utrudnia silny mróz. Niskie temperatury to koszmar dla każdego strażaka podczas akcji gaśniczej.
Woda używana do gaszenia pożaru, w kontakcie z wychłodzonym podłożem i konstrukcją, natychmiast zamarza. Tworzy to szereg niebezpieczeństw:
Oblodzenie sprzętu: Węże, prądownice i elementy wozów bojowych pokrywają się warstwą lodu, co utrudnia ich obsługę i zwijanie.
Śliska nawierzchnia: Teren wokół hali zamienia się w lodowisko. Strażacy poruszający się w ciężkim ekwipunku, ważącym często ponad 20 kg, są narażeni na upadki i kontuzje.
Wychłodzenie organizmu: Przemoczone ubrania specjalne w połączeniu z mrozem sprawiają, że ratownicy szybciej tracą siły. Konieczna jest częsta rotacja załóg, aby zapewnić im możliwość ogrzania się i regeneracji.
Woda zamarzająca na hełmach i wizjerach ogranicza widoczność, a sztywne od mrozu rękawice utrudniają precyzyjne czynności. To sprawia, że dzisiejsza akcja w Tarnowie Podgórnym jest testem nie tylko wyszkolenia, ale i wytrzymałości fizycznej ratowników.
Mobilizacja sił. 50 pojazdów w akcji
Skala zdarzenia wymagała zadysponowania ogromnych sił i środków. Na miejscu pracuje obecnie około 50 pojazdów ratowniczo-gaśniczych. To połączone siły Państwowej Straży Pożarnej (PSP) oraz licznych jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych (OSP) z regionu. Współpraca strażaków zawodowych z ochotnikami jest w takich momentach kluczowa – OSP zapewnia niezbędne wsparcie w dowozie wody (co przy tak dużym pożarze jest krytyczne) oraz w podmienianiu zmęczonych ratowników.
Warto zwrócić uwagę na wykorzystanie specjalistycznego sprzętu nietypowego. Na miejsce przybyła m.in. ładowarka teleskopowa z OSP Węglewo. Tego typu maszyny są nieocenione podczas dogaszania i rozbiórki – pozwalają na bezpieczne odgrupowywanie nadpalonych elementów konstrukcji, przenoszenie tlących się materiałów i udrażnianie dostępu do ukrytych źródeł ognia, co przy zagrożeniu zawaleniem dachu byłoby niemożliwe przy użyciu siły ludzkich rąk.
Zabezpieczenie miejsca i śledztwo
Obecnie trwa proces dogaszania. Gdy ostatnie zarzewia ognia zostaną zlikwidowane, a konstrukcja ostygnie, do pracy przystąpią biegli z zakresu pożarnictwa oraz policja. Ich zadaniem będzie ustalenie przyczyny wybuchu ognia. Czy było to zwarcie instalacji elektrycznej, awaria urządzenia, błąd ludzki czy może celowe działanie? Na te pytania odpowiedź poznamy dopiero za kilka tygodni lub miesięcy. Na ten moment najważniejsze jest, że – według dostępnych informacji – udało się uniknąć ofiar w ludziach, a ogień nie przeniósł się na sąsiednie zakłady.
Co to oznacza dla Ciebie?
Pożar hali w Tarnowie Podgórnym to nie tylko news z mediów społecznościowych. To zdarzenie może mieć realny wpływ na mieszkańców okolicy i osoby podróżujące w tym rejonie.
Utrudnienia w ruchu: Ze względu na dużą liczbę wozów strażackich (ok. 50 pojazdów) i wciąż trwającą akcję dogaszania, w okolicach Tarnowa Podgórnego mogą występować lokalne utrudnienia w ruchu. Jeśli planujesz podróż tamtędy, zachowaj szczególną ostrożność i stosuj się do poleceń służb kierujących ruchem. Pamiętaj też o tzw. korytarzu życia, jeśli usłyszysz sygnały uprzywilejowania – rotacja wozów wciąż trwa.
Jakość powietrza: Pożar 11 tysięcy metrów kwadratowych magazynu wiąże się z emisją ogromnej ilości dymu i produktów spalania do atmosfery. Choć ogień jest opanowany, w powietrzu wciąż mogą unosić się szkodliwe substancje. Jeśli mieszkasz w pobliżu lub zgodnie z kierunkiem wiatru od miejsca zdarzenia, warto dziś ograniczyć wietrzenie mieszkań i aktywność fizyczną na zewnątrz.
Bezpieczeństwo w pracy: To zdarzenie jest przypomnieniem dla wszystkich właścicieli firm i pracowników magazynowych o wadze przepisów przeciwpożarowych. Sprawdź, czy w Twoim miejscu pracy drogi ewakuacyjne są drożne, a gaśnice mają aktualne przeglądy. W sytuacji kryzysowej liczą się sekundy.
Wsparcie dla służb: Widząc tak ogromne zaangażowanie strażaków (PSP i OSP) w trudnych, zimowych warunkach, warto docenić ich pracę. Pamiętaj, by nie utrudniać im działań, nie podjeżdżać zbyt blisko miejsca akcji, by „zrobić zdjęcie” – to stwarza dodatkowe zagrożenie dla Ciebie i ratowników.
Sytuacja w Tarnowie Podgórnym wraca powoli do normy, ale usuwanie skutków pożaru potrwa jeszcze długo. Będziemy monitorować komunikaty służb w tej sprawie.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.