Operacje w dzień i w nocy, domawianie gipsu. Szpitale walczą z falą urazów po upadkach na lodzie

Oddziały ratunkowe pękają w szwach, ortopedzi nie opuszczają sal operacyjnych, a miejsca na oddziałach ortopedii skończyły się tydzień temu. Tegoroczna zima zmienia warszawskie szpitale w fabryki naprawiania złamanych kości. Od podstawy czaszki po stawy skokowe – katalog urazów przyprawia o dreszcze. A to dopiero początek sezonu.

Fot. Warszawa w Pigułce

Jeden chodnik, dziesiątki złamań

Dawid Kacprzyk, koordynator szpitalnego oddziału ratunkowego warszawskiego Szpitala Południowego, używa słowa „ogromna” opisując liczbę pacjentów trafiających z urazami po poślizgnięciach. I nie chodzi tu o zwykłe siniaki czy stłuczenia.

Jak wynika z informacji przekazanych przez lekarza portalowi rynekzdrowia.pl spektrum obrażeń sięga od skręconych kostek po złamania podstawy czaszki wymagające natychmiastowej interwencji neurochirurgicznej. Pomiędzy tymi skrajnościami mieszczą się złamania podudzi, ramion, kręgosłupa – wszystko to, co może się złamać, gdy ciało uderza o zamarznięty beton z pełną siłą –

Najgorsze przypadki trafiają prosto na stół operacyjny neurochirurgów. Złamanie czaszki to nie tylko uszkodzenie kości – to często jednoczesne krwawienie do mózgu. Liczy się każda minuta.

Mechanizm jest prosty i brutalny: człowiek pośliźnie się, pada do tyłu, potylica uderza o lód. Kość pęka, naczynia krwionośne w mózgu rwą się. Jeśli pomoc nie nadejdzie szybko, krwiak może uciskać struktury mózgowe. Walka toczy się już nie o zdrowie, ale o życie.

Złamania kompresyjne – ciche zagrożenie dla seniorów

Nie każdy uraz wymaga upadku na ziemię. Czasem wystarczy jedno nieszczęsne pośliźnięcie, gwałtowne wygięcie ciała, desperacka próba utrzymania równowagi. I nagle – trzask w kręgosłupie.

Złamania kompresyjne kręgów to specyficzny typ urazu, który dotyka szczególnie osoby starsze z osteoporozą. Kręgi są osłabione, kość krucha jak porcelana. Gdy ciało gwałtownie się wygina lub skręca, górna część kręgu naciska na dolną. Kość nie wytrzymuje – pęka, spłaszcza się.

Objaw pojawia się po godzinach

Podstępność tego urazu polega na opóźnieniu objawów. Osoba się poślizgnęła, złapała równowagę, poszła dalej. Dopiero wieczorem pojawia się przeszywający ból pleców. Albo następnego dnia, gdy próbuje wstać z łóżka.

Kręg spłaszczony przez 20-30% swojej wysokości może nie dawać dramatycznych objawów początkowo. Ale nieleczony prowadzi do chronicznego bólu, utraty wzrostu, garbu wdowiego. W skrajnych przypadkach – do uszkodzenia rdzenia kręgowego.

Dlatego każdy silny ból pleców po zimowym pośliźnięciu wymaga konsultacji lekarskiej. Nawet jeśli nie było upadku. Samo gwałtowne skręcenie lub przechylenie może wystarczyć.

Chirurdzy pracują bez wytchnienia

Ostatnie tygodnie to gehenna dla zespołów ortopedycznych. Dawid Kacprzyk opisuje sytuację wprost: ortopedzi operowali w dzień i w nocy, żeby zdążyć ze wszystkimi przypadkami. Nie było wyboru – pacjenci czekali, a złamania wymagały stabilizacji.

Na oddziale ortopedii zabrakło łóżek. Każde zajęte, korytarze pełne, sale operacyjne pracują na 3 zmiany. To nie jest normalna praca szpitala – to stan wyjątkowy wywołany pogodą.

Turyści wracają z gór wprost na stół

Do zwykłego natłoku dochodzą jeszcze pacjenci, którzy wrócili z zagranicznych wyjazdów narciarskich. Złamali nogę w Alpach, ale nie chcieli tam operacji. Wrócili do Polski i zgłosili się do warszawskich szpitali.

Efekt? Kolejki się wydłużają, lekarze ledwo łapią oddech między operacjami, a normalne planowe zabiegi ortopedyczne muszą czekać. Zima sparaliżowała nie tylko chodniki, ale i harmonogramy szpitalne.

Whiplash – plaga po wypadkach drogowych

Oblodzone drogi to drugi front zimowej epidemii urazów. Kierowcy przyznają po wypadkach, że jeździli na letnich oponach. Nie dali rady wyhamować – i uderzyły w nich auta z tyłu.

Uraz whiplash, czyli „rzut batem”, to efekt gwałtownego przygięcia głowy do przodu i do tyłu. Podczas uderzenia z tyłu głowa najpierw rzuca się do przodu, potem z impetem wraca. Kręgi szyjne, mięśnie, więzadła – wszystko to przechodzi ekstremalną próbę wytrzymałości.

Objawy mogą przyjść później

Najbardziej zwodnicze w whiplash jest to, że bezpośrednio po wypadku kierowca może czuć się dobrze. Adrenalina, szok – organizm tłumi ból. Dopiero po kilku godzinach, czasem następnego dnia, zaczyna się gehenna.

Sztywny kark, niemożność obrotu głowy, promieniujący ból do ramion, zawroty głowy, nudności. W ciężkich przypadkach – uszkodzenie rdzenia kręgowego, porażenia. Dlatego każdy wypadek z uderzeniem od tyłu wymaga obserwacji, nawet gdy wydaje się błahy.

Bezdomni i seniorzy z odmrożeniami

To mniej widoczny, ale równie poważny problem zimowych dni. Na SOR-y trafiają osoby z odmrożeniami – nie tylko osoby w kryzysie bezdomności. Zaskakująca kategoria pacjentów to seniorzy, którzy po prostu nie czują, że jest im zimno. Zaburzenia termoregulacji w starszym wieku, niektóre leki, choroby neurologiczne – wszystko to może sprawić, że 80-latek wychodzi na spacer w 10-stopniowy mróz i nie odczuwa dyskomfortu.

Palce jak drewno

Jak podaje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH, odmrożenia mogą prowadzić do martwicy tkanek i trwałych powikłań. Odmrożenie to nie jest „trochę zimno w palcach”. To poważne uszkodzenie tkanek. Krew przestaje krążyć, komórki zamarzają, giną. W najcięższych stadiach następuje martwica – palce stają się czarne, martwe, wymagają amputacji.

Proces jest podstępny. Pierwsze stadium: bladość skóry, drętwienie. Drugie: skóra czerwienieje, puchnie. Trzecie: pęcherze. Czwarte: martwica. Od pierwszego do czwartego stadium może minąć kilka godzin ekspozycji na mróz.

Dlatego każdą osobę starszą wychodzącą w mrozie trzeba odpowiednio ubrać – nawet jeśli sama twierdzi, że nie jest jej zimno. Nie czuje, ale organizm zamarzać będzie tak samo.

Kiedy jechać na SOR?

To najczęstsze pytanie po upadku: czy to poważne, czy przejdzie? Lekarze mówią jasno: jeśli coś was niepokoi, lepiej skonsultować ze specjalistą, nawet jeżeli ból i niepokojące objawy nadejdą nocą. Jak przypomina Narodowy Fundusz Zdrowia, nocna i świąteczna opieka zdrowotna działa w godzinach wieczornych i nocnych, odciążając szpitalne oddziały ratunkowe.

Jeśli po upadku doszło do utraty przytomności, nawet na chwilę, lepiej od razu jechać do szpitala. To może być wstrząśnienie mózgu lub coś poważniejszego. Nie wolno też bagatelizować duszności. Poślizgnięcie i uderzenie w klatkę piersiową może skończyć się urazem żeber lub odmą opłucnową. Wymioty po uderzeniu w głowę to kolejny sygnał alarmowy – w takiej sytuacji nie warto „obserwować się” w domu. Zawroty głowy utrzymujące się dłużej niż kilka minut również wymagają konsultacji, bo mogą oznaczać uraz głowy lub kręgosłupa szyjnego. Do lekarza trzeba jechać także wtedy, gdy pojawia się silny ból kończyny uniemożliwiający ruch. To często oznacza złamanie, które wymaga badania i unieruchomienia.

Nocna pomoc lekarska – złoty środek

Jeśli zdarzenie miało miejsce wieczorem i nie jest dramatyczne, można udać się do punktu nocnej pomocy lekarskiej. Działają po 18:00, tam lekarz oceni czy to przypadek dla SOR-u, czy można leczyć ambulatoryjnie.

To odciąża oddziały ratunkowe i skraca czas oczekiwania dla prawdziwych nagłych przypadków. Złamanie podstawy czaszki ma pierwszeństwo przed skręconą kostką – i słusznie.

Jak unikać zimowych urazów – praktyczny poradnik

Najlepsze leczenie to profilaktyka. A w przypadku upadków na lodzie profilaktyka jest dość prosta – choć wymaga konsekwencji.

Obuwie może być brzydkie, ale bezpieczne

Zapomnijcie o elegancji zimą. Gładka podeszwa skórzanych butów na oblodzonym chodniku to przepis na katastrofę. Buty z głębokim bieżnikiem, najlepiej z kolcami antypoślizgowymi – mogą być niezbyt ładne, ale trzymające na lodzie. W sklepach dostępne są nakładki na buty z metalowymi kolcami. Kosztują 20-30 złotych, zajmują miejsce w kieszeni kurtki. Zakładasz na czas przejścia przez oblodzony teren, zdejmujesz w pomieszczeniu.

Ręce wolne, nie w kieszeniach

Instynkt każe chować dłonie przed mrozem. Ale ręce w kieszeniach to brak możliwości złapania równowagi. Gdy zaczniesz się ślizgać, nie zdążysz wyciągnąć rąk – upadniesz na plecy lub na głowę.

Lepiej rękawiczki, ręce na wierzchu. Możesz machać nimi, chwytać się poręczy, złapać równowagę. To różnica między upadkiem a odzyskaniem stabilności.

Krótkie kroki, lekko ugięte kolana

Fizyka jest prosta: im mniejszy krok, tym mniejsze ryzyko poślizgu. Chodzenie „po pingwiniemu” wygląda śmiesznie, ale działa. Krótkie kroki, stopy blisko ziemi, środek ciężkości nisko.

Ugięte kolana dają elastyczność. Jeśli zaczniesz się ślizgać, możesz amortyzować ruch, odzyskać balans. Sztywne nogi to pewny upadek.

Seniorzy – wyjście tylko w ostateczności

Jeśli masz 70 lat i więcej, a za oknem lód i mróz – zostań w domu. Serio. Żadne wyjście po bułki nie jest warte złamania szyjki kości udowej i 6 miesięcy rehabilitacji.

Poproś sąsiada, rodzinę, skorzystaj z dostawy zakupów. To nie wstyd, to rozsądek. Złamanie biodra u osoby po 75. roku życia to poważne zagrożenie życia. Długa immobilizacja prowadzi do zapalenia płuc, zakrzepów, odleżyn. Śmiertelność po takim złamaniu w ciągu roku wynosi 20-30%.

Leki przeciwkrzepliwe = podwójna ostrożność

Jeśli bierzesz acenokumarol, warfarynę, nowe leki przeciwzakrzepowe (NOAC) – każdy upadek jest dla ciebie groźniejszy. Te leki chronią przed zakrzepami, ale zwiększają ryzyko krwawień.

Uderzenie w głowę, które u zdrowego człowieka da siniaka, u ciebie może spowodować krwiak podtwardówkowy. Stłuczenie kolana – krwiak w stawie wymagający nakłucia. Każdy uraz wymaga większej czujności i szybszej reakcji medycznej.

Pierwsza pomoc po upadku – co robić zanim przyjedzie karetka

Zobaczyłeś, jak ktoś upadł na lodzie i leży. Co teraz? Twoje działanie może zadecydować o tym, czy konsekwencje będą minimalne, czy poważne.

Nie ruszaj poszkodowanego

Pierwsza reakcja to chęć podniesienia. Błąd. Jeśli jest podejrzenie urazu kręgosłupa, każdy ruch może pogorszyć sytuację. Można uszkodzić rdzeń kręgowy, sparaliżować człowieka.

Najpierw oceń: czy poszkodowany jest przytomny, czy oddycha, czy ma widoczne deformacje kończyn. Jeśli coś budzi podejrzenia – wzywasz 112 i czekasz. Nie ruszasz.

Zabezpiecz przed wychłodzeniem

Osoba leżąca na lodzie szybko traci ciepło. Podłóż coś pod plecy – kurtkę, torbę, cokolwiek izoluje od zamarzniętej ziemi. Przykryj górą – płaszczem, kocem awaryjnym, drugą kurtką.

Hipotermia rozwija się szybko. Nawet przy -5 stopniach osoba leżąca nieruchomo może po 15 minutach mieć poważne wychłodzenie. A to dodatkowe komplikacje przy leczeniu urazów.

Przy podejrzeniu złamania – unieruchom

Jeśli ręka lub noga jest w nienaturalnej pozycji, nie próbuj jej prostować. Unieruchom w tej pozycji, w jakiej jest. Deska, karton, złożona gazeta – cokolwiek sztywnego po obu stronach kończyny, przewiązane szalikiem lub paskiem.

Ruch złamanej kości może uszkodzić naczynia krwionośne, nerwy, mięśnie. Każdy niepotrzebny ruch to dodatkowy ból i ryzyko powikłań.

Co zmienić w mieście, żeby było bezpieczniej

Indywidualna ostrożność to jedno. Ale prawda jest taka, że większość upadków dzieje się na chodnikach, które powinny być odśnieżone i posypane – a nie są.

Odpowiedzialność rozmyta

Zgodnie z art. 415 Kodeksu cywilnego, za szkody wyrządzone przez zaniedbanie – w tym nieodśnieżony chodnik – można dochodzić odszkodowania. Kto odpowiada za chodnik? Przy drogach publicznych często właściciele przyległych posesji. Przy drogach gminnych – gmina. W praktyce? Chaos. Jeden chodnik ma 5 właścicieli na 100 metrach. Jeden posypał, czterech nie.

Efekt: mozaika śliskości. Przechodziłeś 20 metrów bezpiecznie, na 21. metrze lód – i upadek. Brak spójnego systemu zarządzania zimowym utrzymaniem to systemowy problem polskich miast.

Kary są, egzekucji brak

Przepisy przewidują grzywny do 1500 złotych za nieodśnieżony chodnik. Ale kto ma kontrolować setki kilometrów chodników w mieście? Straż miejska ma inne priorytety, policja również.

W rezultacie większość przypadków braku odśnieżania pozostaje bezkarna. Właściciel posesji wie, że prawdopodobieństwo kontroli jest znikome – więc nie posypuje. A ludzie łamią kości.

Odszkodowania za upadki

Jeśli upadłeś na nieodśnieżonym chodniku i odniosłeś poważny uraz, możesz dochodzić odszkodowania. Musisz jednak udowodnić, kto odpowiadał za ten odcinek i że zaniedbał obowiązki.

W praktyce oznacza to: dokumentację fotograficzną od razu po upadku, świadków, zgłoszenie na policję, dokumentację medyczną. Bez tego ciężko wygrać sprawę. A kwoty odszkodowań? Przy złamaniach z operacją – kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Zima jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa

Prognozy meteorologiczne nie napawają optymizmem. Jak wynika z prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, kolejne fale mrozu mogą utrzymać się przez najbliższe kilka dni. Temperatura może spaść lokalnie nawet do -30 stopni na wschodzie kraju, a w centrum do -21 stopni. Śnieg i lód nie roztopią się prędko. Dla szpitali to oznacza kolejne tygodnie przeciążenia. Oddziały ortopedyczne muszą przygotować się na przedłużenie tego stanu. Pogoda może poprawić się dopiero za około 10 dni. To ostrożne prognozy długoterminowe, jednak jak to bywa w przypadku długi prognoz, wszystko może się jeszcze zmienić.

Najbliższe 2 tygodnie będą kluczowe. To czas, gdy śnieg i lód naprawdę panoszą się na chodnikach. Gdy służby nie nadążają z odśnieżaniem. Gdy ludzie są już zmęczeni zimą i tracą czujność. Właśnie wtedy dochodzi do największej liczby wypadków. Właśnie wtedy SOR-y pękają w szwach. I właśnie dlatego teraz – w końcu stycznia – trzeba być szczególnie ostrożnym.

Disclaimer: Artykuł ma charakter informacyjny i edukacyjny i nie stanowi porady medycznej. Nie zastępuje porady medycznej ani indywidualnej konsultacji ze specjalistą. W razie wątpliwości lub problemów zdrowotnych warto należy się z lekarzem.

Źródła: rynekzdrowia.pl / Warszawa w Pigułce/ art. 415 Kodeksu cywilnego/ Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH / Narodowy Fundusz Zdrowia / Prognozy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl