Pani Elżbieta od zawsze pomagała dzieciom. Teraz sama potrzebuje pomocy

„Sens mojego życia od zawsze, to działanie na rzecz innych, zwłaszcza dzieci i młodzieży. W fundacjach (m.in. Towarzystwo Przyjaciół Centrum Zdrowia Dziecka – http://fundacjatpczd.waw.pl), Biurze Rzecznika Praw Dziecka, w ogólnopolskim programie profilaktyki uzależnień wśród młodzieży PaT i nie tylko. Było zwyczajnie. Było wspaniale. Ale może dlatego dziś moja emerytura to niespełna tysiąc dwieście złotych.” – pisze Elżbieta Golińska, która od lat pomagała dzieciom i swoje życie poświęciła pomocy innym. Życie bywa przewrotne i teraz Pani Elżbieta potrzebuje pomocy: LINK do zbiórki: https://pomagam.pl/dlaelzbiety

Fot. Archiwum prywatne

11 lutego 2019 r. zdarzył się błahy, domowy wypadek. Pogotowie, szpital, zła diagnoza, złe leki i w ciągu paru godzin sparaliżowało mnie aż po szyję. Rozerwany rdzeń kręgowy oraz tętnica rdzeniowa: błyskawiczna operacja ratująca życie, która nie powinna się powieść. A jednak żyję.

Przewieziono mnie na Oddział Rehabilitacji Neurologicznej CKR w Konstancinie. Z odleżynami, o zagojenie których walka trwa do dziś. Była też olbrzymia, głęboka na kilka cm rana nad łokciem, nieumyślnie wypalona prądem podczas operacji. Zagoiło ją po kilku miesiącach kosztowne leczenie najnowszą metodą opatrunków próżniowych. Pompę (ok 1 tys. zł) nosiłam przez miesiąc/24h, opatrunki (każdy kilkaset zł) zmieniano co kilka dni, czasem codziennie. Płaciłam sama.

W maju kupiłam dopasowany do mnie wózek inwalidzki i dzięki rehabilitacji, wbrew ponurym, początkowym rokowaniom, 9 maja na nim usiadłam.

W połowie czerwca minęło 16 tygodni pobytu na koszt NFZ. Miałam do wyboru: poddać się i wracać do domu, lub opłacać pobyt prywatnie i walczyć. To kilkanaście tysięcy miesięcznie… ale nadal jestem w CKR. Warto.

Robię postępy, choć nadal w całym ciele np. nie czuję temperatury, tylko dotyk. Moje sparaliżowane żebra nie oddychają, tylko przepona. Mam bardzo słabe dłonie i palce, pracuję nad tym. Lewa noga mnie nie słucha, nie umiem jeszcze samodzielnie wstawać, choć jestem systematycznie pionizowana.

Długo by wyliczać. Ale pracuję wytrwale. Brakuje mi nie sił, wytrwałości i hartu ducha, lecz środków na opłacanie pobytu czy to w CKR, czy w innym, skutecznym ośrodku, oraz na adaptację mieszkania, bym mogła do niego wrócić. Konieczny jest również inny, nowy wózek. Lista jest długa…

Bardzo liczę na Waszą pomoc – ja, która całe życie (także tu, w CKR) pomagałam innym, zwłaszcza dzieciom.

Elżbieta


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c