Paraliż na Trasie Łazienkowskiej. Jeden samochód zablokował pół Warszawy. Ludzie na mrozie wychodzili z autobusów i szli pieszo
Poniedziałkowy poranek zamienił się w drogowy koszmar dla tysięcy mieszkańców Pragi-Południe, Gocławia i Wawra. Aleja Stanów Zjednoczonych praktycznie stanęła. Samochody nie ruszają się minutami, autobusy utknęły w miejscu, a ludzie masowo wychodzą z pojazdów i idą pieszo w stronę centrum. Wszystko przez jedną awarię na wjeździe na Most Łazienkowski – i ekstremalny mróz sięgający -14 stopni Celsjusza. O sprawie poinformował nas zdenerwowany Czytelnik, który jechał akurat na lotnisko.

Fot. Czytelnik
Jeden samochód i „wąskie gardło” na moście
„Przez samochód, który miał awarię’ nieomal spóźniłem się na lot” – pisze nasz Czytelnik. Inny, tamtędy przejeżdżał załączył nam zdjęcia.
Problem zaczął się tuż za Saską Kępą, na wysokości przystanku Saska Kępa. Zepsuty samochód osobowy zablokował pas ruchu w stronę Śródmieścia. To wystarczyło, by powstało klasyczne wąskie gardło, przez które nie jest w stanie przejechać potok aut jadących od Ronda Wiatraczna i Ostrobramskiej.
Efekt był natychmiastowy. Korek błyskawicznie rozlał się na Aleję Stanów Zjednoczonych, Ostrobramską i okoliczne ulice. W pułapce znalazły się dziesiątki autobusów komunikacji miejskiej. Część kierowców wyłączyła silniki, bo stanie w miejscu trwało dziesiątki minut. Dojazd służb i holownika okazał się wyjątkowo trudny – przy takim natężeniu ruchu każda minuta pogłębiała paraliż.
Autobusy stoją, ludzie idą pieszo
Gdy stało się jasne, że autobusy nie ruszą szybko, pasażerowie zaczęli masowo z nich wychodzić. Wzdłuż Alei Stanów Zjednoczonych pojawił się długi sznur pieszych zmierzających w stronę mostu i centrum miasta.
Widok setek osób maszerujących w siarczystym mrozie wygląda jak scena z filmu katastroficznego. Ludzie opatuleni szalikami po oczy, z telefonami w rękach, próbują dotrzeć do jakiegokolwiek węzła przesiadkowego, który daje szansę na dalszą podróż.

Fot. Czytelnik
Mróz pogarsza sytuację. Odczuwalne nawet -20 stopni
Warunki pogodowe tylko dolewają oliwy do ognia. Termometry pokazują -14 stopni Celsjusza, ale przy wietrze temperatura odczuwalna spada nawet do -20 stopni. Wyjście z nagrzanego autobusu na taki mróz i kilkusetmetrowy marsz to realne ryzyko wychłodzenia organizmu, zwłaszcza dla osób starszych i dzieci.
Kierowcy stojący w korku też są w trudnej sytuacji. Przy tak niskiej temperaturze praca silnika na biegu jałowym przez długi czas może skończyć się kolejnymi awariami. To oznacza, że jeden zepsuty samochód może szybko zamienić się w kilka następnych – i całkowite zablokowanie trasy.
Zmień trasę, zanim utkniesz
Jeśli planujesz dziś przejazd przez Trasę Łazienkowską z prawej strony Wisły, omijaj ją szerokim łukiem. Korki nadal się nie rozładowały.
Najrozsądniejszym wyborem są Most Siekierkowski lub Most Poniatowskiego. Ruch jest tam duży, ale przejezdny. Trasa Łazienkowska w tej chwili działa jak komunikacyjna czarna dziura – wjechać łatwo, wyjechać bardzo trudno.
Jeśli masz taką możliwość, kieruj się na Aleję Waszyngtona lub Grochowską. Tramwaje kursują normalnie i nie stoją w korkach. To dziś najpewniejszy sposób, by dotrzeć do Śródmieścia.
A jeśli już utknąłeś w autobusie – nie podejmuj pochopnej decyzji o wyjściu. Marsz przez most przy silnym wietrze i -14 stopniach może być groźniejszy niż kilkadziesiąt minut spóźnienia.
To jeden z tych poranków, gdy Warszawa pokazuje, jak bardzo jeden drobny problem potrafi sparaliżować całe miasto.

Fot. Czytelnik
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.