Pieniądze przepadły tysiącom Polaków przez ten jeden błąd. Czy w 2026 roku ruszy nowa tura wypłat?
Zima 2026 nie odpuszcza, a rachunki za ogrzewanie, które właśnie trafiają do naszych skrzynek, potrafią zmrozić krew w żyłach skuteczniej niż temperatura za oknem. Dla wielu gospodarstw domowych ratunkiem miał być Bon Energetyczny – świadczenie wprowadzone w połowie minionego roku, mające złagodzić skutki odmrożenia cen energii. Dziś, gdy większość środków została już wypłacona, w wielu domach zamiast ulgi panuje rozgoryczenie. Urzędy Gminy masowo wydawały decyzje odmowne, a tysiące wniosków utknęło w urzędniczej machinie z powodu błahych pomyłek lub niezrozumienia skomplikowanych kryteriów dochodowych. Dlaczego pomoc nie trafiła do wszystkich potrzebujących i czy w obliczu wciąż wysokich cen prądu możemy liczyć na powtórkę programu w tym roku?

Fot. Warszawa w Pigułce
Styczeń to czas, kiedy ostatecznie zamykamy bilans ubiegłego roku. Niestety, dla wielu beneficjentów pomocy społecznej i emerytów, bilans ten jest ujemny. Bon energetyczny, o który walczyliśmy jesienią 2025 roku, okazał się mechanizmem znacznie bardziej skomplikowanym niż dawny Dodatek Węglowy. Tam liczył się piec, tu liczyła się matematyka i biurokracja. Pułapki kryterium dochodowego, zamieszanie z „trzynastkami” i „czternastkami” oraz bałagan w bazie CEEB sprawiły, że wielu z nas obeszło się smakiem.
Teraz, na początku 2026 roku, gdy emocje nieco opadły, ale rachunki wciąż rosną, warto przeanalizować, co poszło nie tak. To lekcja, którą musimy odrobić, bo z kuluarów rządowych dochodzą sygnały o pracach nad nową tarczą osłonową. Kto stracił szansę na 600, a nawet 1200 złotych i jak nie popełnić tego błędu ponownie?
Pułapka dochodowa, czyli „złotówka za złotówkę” w praktyce
Przypomnijmy zasady, które obowiązywały w 2025 roku. Bon przysługiwał, jeśli dochód na osobę nie przekraczał 2500 zł (dla singli) lub 1700 zł (w gospodarstwie wieloosobowym). Teoretycznie działał mechanizm „złotówka za złotówkę” – przekroczenie progu nie dyskwalifikowało, a jedynie pomniejszało wypłatę. W praktyce jednak, wielu wnioskodawców nie zrozumiało, co dokładnie wlicza się do dochodu.
Największy dramat przeżyli emeryci. W 2025 roku waloryzacja rent i emerytur była spora, do tego doszły „trzynastki” i „czternastki”. Wielu seniorów, wypełniając wniosek latem, wpisywało kwotę „na rękę” z odcinka, zapominając, że urzędy weryfikują dochód netto, ale w ujęciu systemowym, uwzględniającym dodatkowe świadczenia roczne. Systemy MOPS-ów automatycznie zaciągały dane z ZUS i Ministerstwa Finansów.
– Byłam pewna, że się łapię. Mam 2300 zł emerytury. Zapomniałam, że wliczą mi trzynastkę. Przyszła decyzja: przyznano 15 złotych bonu. Poczułam się upokorzona. Tyle papierologii dla kwoty, która nie starczy nawet na opłatę przesyłową – żali się pani Helena z Łodzi na jednej z grup senioralnych.
W 2026 roku wiemy już, że mechanizm „złotówka za złotówkę” miał swoje dolne granice. Jeśli wyliczona kwota bonu spadała poniżej 20 zł, świadczenie nie było wypłacane w ogóle. Tysiące osób otrzymało decyzje odmowne właśnie z tego powodu – przekroczenie dochodu było tak duże, że „zjadło” cały bon.
CEEB – baza, która pogrążyła posiadaczy pomp ciepła
Bon energetyczny 2025 miał dwa warianty: podstawowy i podwyższony (dla osób ogrzewających dom prądem, np. pompą ciepła lub piecem akumulacyjnym). Kwota podwyższona była łakomym kąskiem – wynosiła 1200 zł dla dużych rodzin.
Warunkiem koniecznym było jednak zgłoszenie źródła ogrzewania do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB) w odpowiednim terminie (do 1 kwietnia 2024 r. lub przy nowym domu – w terminie 14 dni od uruchomienia). W trakcie weryfikacji wniosków jesienią 2025 roku wyszło na jaw, jak wielki bałagan panuje w tej bazie.
Wiele osób zaznaczyło we wniosku o bon „ogrzewanie elektryczne”, podczas gdy w CEEB widniał stary wpis „kocioł na paliwo stałe”, którego zapomnieli zaktualizować po remoncie. Urzędnik nie miał pola manewru – musiał opierać się na danych z CEEB. Efekt? Zamiast 1200 zł, przyznawano 600 zł (kwota podstawowa) lub odrzucano wniosek o podwyższoną stawkę. Próby odkręcania tego „po czasie” (korekta CEEB jesienią 2025) często kończyły się fiaskiem, bo ustawa miała sztywne daty graniczne.
Wieloosobowe gospodarstwo – matematyka vs. życie
Kolejnym punktem zapalnym, który wygenerował lawinę odwołań do Samorządowych Kolegiów Odwoławczych, była definicja gospodarstwa domowego. Polacy, chcąc uzyskać wyższy limit dochodowy (2500 zł dla singla jest korzystniejsze niż 1700 zł na osobę w rodzinie, jeśli jeden z domowników zarabia dużo), próbowali sztucznie dzielić gospodarstwa.
Mieszkający pod jednym dachem rodzice i dorosłe pracujące dzieci składali osobne wnioski jako „sąsiedzi w jednym domu”. W 2025 roku urzędnicy byli na to wyczuleni znacznie bardziej niż przy dodatku węglowym. Przeprowadzano wywiady środowiskowe. Jeśli kuchnia była wspólna, licznik prądu jeden, a rachunki niepodzielone – urzędy uznawały to za jedno gospodarstwo wieloosobowe. Wtedy dochód pracującego syna doliczano do emerytury matki i… próg 1700 zł pękał, a bon przepadał dla wszystkich.
Terminy nie do przywrócenia
Wniosek o bon energetyczny w 2025 roku trzeba było złożyć w ściśle określonym oknie czasowym (zazwyczaj od 1 sierpnia do 30 września). Wielu Polaków obudziło się z ręką w nocniku dopiero w październiku lub listopadzie, gdy przyszły pierwsze wyższe rachunki za prąd (po odmrożeniu cen w II połowie roku). Niestety, ustawa nie przewidywała przywrócenia terminu z powodu „niewiedzy” czy „zapomnienia”.
Wnioski złożone po terminie pozostawiano bez rozpoznania. To brutalna lekcja biurokracji. Dziś, w styczniu 2026, do urzędów wciąż wpływają spóźnione podania od osób, które liczą na „litość”. Niestety, bez nowej ustawy, urzędnik nie może wypłacić ani grosza, nawet jeśli sytuacja materialna wnioskodawcy jest tragiczna.
Czy będzie Bon Energetyczny 2026?
To najważniejsze pytanie, jakie zadajemy sobie dzisiaj. Ceny energii na giełdach w 2025 roku ustabilizowały się, ale na wysokim poziomie. Taryfy zatwierdzone przez URE na rok 2026 wciąż są obciążeniem dla domowych budżetów, zwłaszcza po przywróceniu pełnych stawek VAT i opłaty mocowej.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że rząd pracuje nad nowym mechanizmem wsparcia, ale ma on być jeszcze bardziej celowany. Mówi się o „Bonie Ubóstwa Energetycznego”, który trafiałby tylko do najbiedniejszych, korzystających z pomocy społecznej, bez konieczności składania odrębnych wniosków (automatyczna wypłata przez OPS). Jeśli ten scenariusz się potwierdzi, klasa średnia i emeryci z „niezłą” emeryturą mogą w 2026 roku nie dostać już nic.
Odwołanie – czy warto jeszcze walczyć?
Dla osób, które otrzymały decyzję odmowną w końcówce 2025 roku, styczeń 2026 to ostatni dzwonek na walkę w sądzie administracyjnym (jeśli ścieżka odwoławcza w SKO została wyczerpana). Warto jednak mierzyć siły na zamiary. Jeśli powodem odmowy było faktyczne przekroczenie dochodu (potwierdzone przez ZUS), szanse są zerowe. Jeśli jednak powodem był błąd w CEEB, który udało się skorygować i udowodnić, że był wynikiem błędu urzędnika przy wprowadzaniu danych – jest cień szansy.
Wielu prawników zwraca uwagę, że koszty postępowania sądowego mogą przewyższyć wartość bonu (często 300-400 zł). Dlatego większość Polaków po prostu machnęła ręką, czując żal do państwa.
Co to oznacza dla Ciebie?
Brak bonu energetycznego w portfelu boli, zwłaszcza gdy za oknem mróz. Aby w 2026 roku nie powtórzyć błędów i być gotowym na ewentualną nową turę pomocy (lub po prostu uniknąć kłopotów), wykonaj te kroki:
- Sprawdź swój wpis w CEEB: To absolutna podstawa. Zaloguj się do aplikacji mObywatel lub na stronę ceeb.gov.pl i sprawdź, co dokładnie widnieje w Twojej deklaracji. Czy masz wpisaną pompę ciepła? Czy piec jest zaktualizowany? Jeśli rząd ogłosi nowy program, baza CEEB znów będzie kluczem. Popraw błędy teraz, bez presji czasu.
- Zrób symulację dochodu rodziny: Pamiętaj o zasadzie „brutto minus składki”. Nie sugeruj się tym, co wpływa na konto. Przygotuj się na to, że w 2026 roku ewentualne kryteria będą bazować na dochodach z roku 2024 lub 2025. Zbierz PIT-y domowników w jednym miejscu.
- Rozdziel liczniki (jeśli to możliwe): Jeśli mieszkasz w domu wielopokoleniowym i macie oddzielne gospodarstwa, ale jeden licznik – rozważcie (o ile to opłacalne) założenie podlicznika lub drugiego licznika głównego. To najmocniejszy dowód na odrębność gospodarstw domowych w oczach każdego urzędu.
- Monitoruj Dziennik Ustaw: Nie polegaj na plotkach. Jeśli pojawi się projekt „Bonu 2026”, kluczowe będą daty składania wniosków. W 2025 roku okno było krótkie. Ustaw powiadomienia w aplikacjach newsowych na hasła „dodatek energetyczny” lub „dopłaty do prądu”.
- Oszczędzaj energię (banalne, ale skuteczne): Skoro pomoc państwa jest niepewna i skomplikowana, najpewniejszym „bonem” jest ten, którego nie wydasz. Wymiana żarówek, uszczelnienie okien czy mądre sterowanie ogrzewaniem to pieniądze, które zostają w kieszeni bez łaski urzędnika.
Rok 2026 nie zapowiada się jako rok taniej energii. Bon energetyczny z 2025 roku był lekcją pokory dla wielu z nas. Pokazał, że pomoc społeczna w erze cyfrowej wymaga od obywatela nie tylko biedy, ale i biegłości w wypełnianiu rubryczek. Bądźmy mądrzejsi o to doświadczenie.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.