Podroż przez Warszawę to udręka dla niepełnosprawnego? „Punkt widzenia zależy od punktu… siedzenia”

Pani Karolina opisała swoją podróż przez Warszawę. To, co dla osób pełnosprawnych nie stanowi problemu, dla osoby na wózku może okazać się barierą nie to pokonania.



„Z Torwaru do Saskiej jest niecałe 3 km. Dla sprawnego to lajtowy spacer. Niepełnosprawny jednak nie ma możliwości przedostania się na drugą stronę Wisły przez najbliższe trzy mosty.

Po pięknym koncercie zawędrowałyśmy na przystanek Legia Stadion. Kierowca autobusu nr 141 nawet nie zwolnił widząc grupę ludzi czekających na przystanku, a gdy odblokowywałam hamulce wózka, by nas poruszyć, autobusu już nie było. Kolejny, który wjechałby na most miał być za 30 min. Wsiadłyśmy więc w 185, który jedzie w zupełnie innym kierunku, z nadzieją, że może przy następnym moście jest chociaż jakaś winda/ścieżka, by na niego wjechać i przedostać się przez Wisłę z wózkiem inwalidzkim. Gdy się już ulokowałyśmy (pomijam „kulturę” kierowcy, zaczynam się przyzwyczajać, że guzik „niepełnosprawny” nie działa i mam się schylić po rampę), dostrzegłyśmy, że przez najbliższe 5 przystanków – WSZYSTKIE MAJĄ BARIERY ARCHITEKTONICZNE!

Zaryzykowałyśmy przy Centrum Nauki Kopernik. Znak informował, że jest połowiczna bariera (nie całkowita), a nam zależało na odbiciu za Wisłę.

I tak oto w piąteczek 23:00 utkwiłyśmy w tunelu, żadna winda nie działała, schody do nieba, Gocha latać nie umie, a ja nie jestem strongwomen, by samodzielnie wnieść po nich wózek inwalidzki z kobietą na pokładzie. Całe szczęście, że był jeszcze przedostatni 185, którym mogłyśmy dojechać do metra na pl. Wilsona, bo w przeciwnym razie musiałybyśmy czekać na serwisantów, nocując w tunelu. Spacer Wisłostradą niesie wysokie ryzyko, że któryś z pojazdów zrobiłby nam z „d.. garaż”, kończąc nasz żywot, a my zniszczyłybyśmy mu maskę i trochę pokrwawiły, rozrzucając nasze flaki. Raczej ten pomysł nie wydawał się kuszący.

3 km dla sprawnego – Torwar – Saska, pokonałyśmy przemierzając cztery dzielnice, czyli jakieś 30 km. Tylko dlatego, że nie ma windy/podjazdu/ działającej windy na most (ten słynny z rzekomego „podpalenia przez bezdomnych” , ani ten słynny z zabijania rowerzystów, ani nawet na ten malowniczy „serialowo – filmowy”, co miał być ponoć klawiszem pianina)

Na pl. Wilsona modliłyśmy się w duchu, by działała winda. Jest. Ulga. Szybko okazało się jednak, że nasza podróż kończy się na -1, a peron jest na… -2. Ulga była więc przedwczesna. Szukamy windy na -2. Wchodzimy do następnej, ta też tylko -1 i 0. Trzecia winda to samo. Kto pyta nie błądzi – dobrzy ludzie informują, że chyba tu takiej windy na peron nie ma, tylko po drugiej stronie – wydaje się oczywiście już totalnym absudrem. Na szczęście w końcu JEST JEDNA! Działa. CUD! Potem Politechnika, powtórka z rozrywki.

Jeżeli potrzebujecie przeżyć przygodę, brakuje wam adrenalinki, polecam asystować w Warszawie osobie niepełnosprawnej. To uczucie, kiedy ta śmierdząca winda jedzie, a nie piszczy – jest bezcenne.

Włodarze stolicy obiecują gruszki na wierzbie ws. niepełnosprawnych, a jak widać, nie trzeba wiele. Wystarczy, by taki prezydent /osoba oddelegowana siedli na wózek i popodróżowali po stolicy (mogę wówczas asystować i oprowadzić). Albo sam niech weźmie taką Gochę na spacer. Może wtedy przestaną gadać o „integracji niepełnosprawnych ze społeczeństwem”, tylko faktycznie do tej integracji zaczęłoby dochodzić.

Punkt widzenia zależy od punktu… siedzenia. Czasem nawet dosłownie=” – pisze Pani Karolina.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.