Polska testuje 4-dniowy tydzień pracy. Przejście na model czterodniowy w 2027 roku?
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej uruchomiło pilotaż, który ma odpowiedzieć na jedno pytanie: czy Polacy mogą pracować mniej i produkować tyle samo? Od 1 stycznia 2026 roku 80 pracodawców testuje różne modele skróconego czasu pracy. Problem w tym, że większość z nich to urzędy i spółki komunalne – i to budzi coraz więcej pytań o to, czego właściwie ten pilotaż ma nas nauczyć.

Liczby, które stoją za pilotażem
- 1994 – tyle firm i instytucji złożyło wnioski do programu „Skrócony czas pracy – to się dzieje!” w naborze zamkniętym 15 września 2025 roku. To liczba robiąca wrażenie – od technologicznych startupów po zakłady produkcyjne i samorządy.
- 80 – tyle podmiotów ostatecznie zakwalifikowano (MRPiPS podaje w różnych komunikatach liczby 80 i 90, przy czym 80 to liczba aktywnie testujących od stycznia 2026 r.). Oznacza to, że dofinansowanie otrzymało 4,5 proc. wnioskodawców.
- 5 000 – tylu pracowników objętych jest pilotażem łącznie.
- 50 mln zł – łączny budżet programu z Funduszu Pracy na lata 2025-2027. Maksymalne dofinansowanie dla jednego podmiotu to 1 mln zł, na jednego pracownika – 20 000 zł. Średnia kwota dofinansowania wyniosła ok. 500 000 zł.
Harmonogram: co już się stało i co jeszcze przed nami
| Etap | Okres | Co się dzieje |
|---|---|---|
| Nabór wniosków | 14 sierpnia – 15 września 2025 | 1994 zgłoszenia, komisja ocenia wnioski |
| Ogłoszenie wyników | 15 października 2025 | Ministra Dziemianowicz-Bąk zatwierdza listę 80-90 podmiotów |
| Przygotowanie | Październik – 31 grudnia 2025 | Podpisanie umów, reorganizacja procesów, szkolenia |
| Testowanie – faza I | Styczeń – czerwiec 2026 | Skrócenie czasu pracy o minimum 10% |
| Testowanie – faza II | Lipiec – grudzień 2026 | Skrócenie czasu pracy o minimum 20% |
| Podsumowanie | Do 15 maja 2027 | Sprawozdanie końcowe, ankiety, analiza wyników przez MRPiPS |
| Ewentualne zmiany w Kodeksie pracy | 2027 lub później | Decyzja na podstawie wyników pilotażu |
Wynagrodzenia uczestniczących pracowników nie mogą zostać obniżone przez cały okres trwania pilotażu. Pracodawca jest też zobowiązany utrzymać zatrudnienie na poziomie co najmniej 90 proc. stanu początkowego.
Trzy modele skróconego czasu pracy – nie tylko „czwórka”
Pilotaż celowo nie narzuca jednego modelu. Pracodawcy mogli zaprojektować własne rozwiązanie. W praktyce wyłoniły się trzy dominujące warianty:
- Model 4x10h – cztery dni po 10 godzin, tygodniowy wymiar godzin bez zmian. Pracownik ma trzydniowy weekend, ale każdy dzień roboczy jest dłuższy. To model popularny w branżach produkcyjnych i logistycznych.
- Model 32h – rzeczywiste skrócenie tygodniowego wymiaru do 32 godzin (z 40) przy pełnym wynagrodzeniu. Najbardziej radykalne podejście, typowe dla branż kreatywnych i IT.
- Model hybrydowy – elastyczne godziny z możliwością kompresji tygodnia według indywidualnych preferencji pracownika. Jeden pracownik wybiera cztery dłuższe dni, inny pięć krótszych. Model najczęściej stosowany w usługach i administracji.
Problem: połowa to urzędy. Czy pilotaż dostarczy użytecznych danych?
Tu zaczyna się kontrowersja. Spośród 80-90 zakwalifikowanych podmiotów połowa to gminy, miasta, powiaty i ich jednostki podległe – spółki komunalne, domy kultury, MOPS-y, wodociągi. Jak wyliczył Andrzej Andrysiak, prezes Rady Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, w poście na platformie X, 53 na 90 podmiotów to urzędy lub jednostki podległe – 58,88 proc. zakwalifikowanych podmiotów – i dostały one łącznie 74,48 proc. całego budżetu programu.
Adam Gendźwiłł z Uniwersytetu Warszawskiego ocenił w poście na X, że eksperyment w takim wydaniu to „szaleństwo”. „Pomysł, żeby przy napiętym budżecie pilotować skrócony czas pracy jest kontrowersyjny. Ale szaleństwem jest to, że prawie 60 proc. podmiotów zakwalifikowanych do pilotażu to jednostki sektora publicznego – urzędy! Gruby selection bias, który nie pozwoli wyciągnąć uprawnionych wniosków” – napisał socjolog.
Zarzut jest metodologiczny: sektor publiczny działa zupełnie inaczej niż prywatny – nie musi generować zysku, nie zmaga się z konkurencją rynkową, jego „produktywność” jest znacznie trudniejsza do zmierzenia. Wyniki z urzędów nie powiedzą nic o tym, czy skrócony czas pracy sprawdzi się w fabryce, hotelu czy kancelarii prawnej.
Które branże i firmy prywatne wzięły udział
Wśród 40 podmiotów prywatnych zakwalifikowanych do pilotażu znalazły się m.in. firmy z branży odzieżowej i produkcyjnej, filharmonia, spółka wodno-ściekowa oraz kilka mikrofirm. W grupie najmniejszych podmiotów (do 9 pracowników) dofinansowanie otrzymały m.in. Tig-Stal Projekt Usługi Monterskie i Zakład Rolny w Sieńsku.
Poza programem, na własną rękę, skrócony tydzień pracy testowały lub testują już firmy z sektora IT, marketingu i usług. Herbapol Poznań wprowadził 4-dniowy system jeszcze przed pilotażem – efekty to lepsze morale, wyższe zaangażowanie i brak spadku wyników. Urząd Miasta Leszna rozpoczął testy 35-godzinnego tygodnia pracy.
Branże, w których skrócony czas pracy jest łatwiejszy do wdrożenia: IT i software (praca projektowa, łatwo mierzalna produktywność), marketing i agencje kreatywne (efekt ważniejszy niż czas), usługi finansowe i prawne (praca na dokumentach, możliwość automatyzacji). Najtrudniej wdrożyć model w handlu detalicznym, gastronomii, ochronie zdrowia i produkcji ciągłej – tam godziny otwarcia i obsady są ściśle regulowane lub wymagają pracy zmianowej.
Kiedy Kodeks pracy może się zmienić – realistyczny scenariusz
Sprawozdanie końcowe z pilotażu MRPiPS ma otrzymać do 15 maja 2027 roku. Dopiero wtedy rząd będzie miał dane do podjęcia decyzji o ewentualnych zmianach legislacyjnych. Nawet optymistyczny scenariusz zakłada, że zmiany w Kodeksie pracy – jeśli w ogóle nastąpią – wejdą w życie najwcześniej w 2028 roku. Przy pesymistycznym: temat wróci przed wyborami 2027 roku jako element kampanii i utkniesz w debacie politycznej na kolejne lata.
Polska nie jest tu osamotniona. W Wielkiej Brytanii pilotaż z 2022 roku objął 61 firm i 2900 pracowników – 92 proc. pracodawców zdecydowało się kontynuować model po jego zakończeniu, a efektywność wzrosła średnio o 20 proc. W Islandii pilotaż z lat 2015-2019 doprowadził do trwałej zmiany układów zbiorowych dla 86 proc. pracowników. W Niemczech i Belgii obowiązuje prawo do wnioskowania o czterodniowy tydzień – bez gwarancji, że pracodawca zgodzi się na skrócenie godzin, ale z obowiązkiem rozpatrzenia wniosku.
Sprawdź, czy Twoja branża i firma mogą działać inaczej
Pracujesz w IT, marketingu, finansach lub usługach – jesteś w grupie, gdzie 4-dniowy tydzień jest najprostszy do wdrożenia. Wiele firm w tych sektorach nie czeka na wyniki pilotażu i zmienia model pracy na własną rękę. Warto sprawdzić, czy Twój pracodawca rozważał takie rozwiązanie – i jeśli nie, czy byłoby możliwe zaproponowanie wewnętrznego pilotu na poziomie zespołu.
Pracujesz w produkcji, handlu lub ochronie zdrowia – zmiana jest znacznie trudniejsza i nie nastąpi szybko. W tych branżach model 4x10h (bez skrócenia godzin) jest bardziej prawdopodobny niż rzeczywiste skrócenie tygodniowego wymiaru. Śledzenie wyników pilotażu z branż pokrewnych da Ci obraz tego, co realistyczne.
Jesteś pracodawcą – wyniki polskiego pilotażu będą dostępne publiczne po maju 2027 roku. Jeśli chcesz działać wcześniej, dane z brytyjskiego i islandzkiego pilotażu są już teraz dostępne i szczegółowe. Kluczowe warunki sukcesu we wszystkich zakończonych pilotażach: wcześniejsza automatyzacja rutynowych zadań, przejście na zarządzanie wynikami zamiast obecnością i jasna komunikacja z zespołem przed startem.
Śledzisz temat pod kątem zmian w Kodeksie pracy – realny horyzont to 2028 rok w najlepszym razie. Wcześniej mogą pojawić się zmiany w układach zbiorowych w wybranych sektorach – szczególnie tam, gdzie związki zawodowe są silne i aktywne.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.