Poszła z dziećmi na zakupy. Psa zamknęła na kilka godzin na balkonie. „Chciała, żeby się przewietrzył”
W bloku przy ul.Pasłęckiej na Białołęce właścicielka zamknęła psa na balkonie. Sąsiadka z bloku obok opisywała, że pies rozpaczliwie szczeka… Wezwano policję, która odnalazła właścicielkę czworonoga. Jej wytłumaczenie było kuriozalne…
„Kochani! W bloku 12 B na ul.Pasłęckiej na Białołęce ktoś zamknął psa na balkonie. Ja go słyszę od 12.Rozpaczliwie szczeka…Mój mąż szukał z którego balkonu to szczekanie dobiega.Wezwano policję bo straż miejska nie chciała przyjechać.Czekamy co będzie dalej.Czy ktoś zna ludzi którzy tak postępują ze swoim psem w zimie?Boję się o psiaka. „ – brzmiał apel na Facebooku opublikowany wczorajszego popołudnia.
„Kochani! Pies jest już w domu. Policja dotarła aż na 6 piętro. (policjanci – przyp. redakcja) Powiedzieli tylko, że pani poszła z dziećmi na zakupy i chciała,żeby pies się przewietrzył… Ale musiała być w domu bo pies został wpuszczony od razu do mieszkania. Wiecie co….brak rozumu nie jest tak straszny jak brak serca……” – pisze znajoma z fundacji, która ma informacje co do psa.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.

