Problem z Pocztą Polską. Paczki do rąk własnych lądują w skrzynkach. Doręczyciel podpisuje się sam?

W Warszawie dochodzi do kuriozalnej sytuacji. Przesyłki, które powinny trafić do rąk adresata lądują w skrzynce na listy. Kto się podpisał na dokumentach oddawczych? Nie wiadomo. Sprawa jest tym bardziej kuriozalna, że wydarzyła się w bloku, w którym na parterze jest placówka Poczty Polskiej. Doręczyciel nie musi wchodzić po schodach, bo w bloku są trzy windy.

Fot. Warszawa w Pigułce

W przewodniku po usłudze na stronie Poczty Polskiej czytamy:

„Paczka + POSTĘPOWANIE PRZY DORĘCZANIU:
Dokładamy starań, aby wszystkie przesyłki zostały doręczone do odbiorców w należytym stanie i terminie.
Twoją przesyłkę doręczymy do odbiorcy, po stwierdzeniu jego tożsamości i uzyskaniu podpisu na dokumentach oddawczych.”

Tyle w teorii. W praktyce po szeregu maili wymienionych ze zdenerwowanym nadawcą, telefonach i straconym czasie znajdujemy swoją przesyłkę zmiętą w skrzynce na listy. Kto się podpisał? Nie wiadomo.

W domu mieszkają osoby niepełnosprawne i zawsze ktoś jest na miejscu. Nie ma więc mowy, by doręczyciel nikogo nie zastał.

Próbowaliśmy skontaktować się w tej sprawie z rzecznikiem Poczty Polskiej, jednak nikt nie odbiera telefonów.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.