Rafał Brzoska sprzedaje InPost. Wiemy kto go przejmuje. Kwota transakcji robi wrażenie
Cztery podmioty – w tym amerykański gigant FedEx – kupują wszystkie akcje InPostu. Spółka schodzi z giełdy w Amsterdamie, a transakcja wycenia firmę Rafała Brzoski na prawie 33 miliardy złotych. Polski przedsiębiorca jednak nie odchodzi – wręcz przeciwnie, zachowuje 16 procent udziałów i fotel prezesa.

Fot. Shutterstock
Konsorcjum złożone z FedEx Corporation, funduszu Advent International, czeskiego PPF Group oraz A&R Investments (wehikuł inwestycyjny Rafała Brzoski) zawarło porozumienie w sprawie wykupu wszystkich akcji InPostu. Cena: 15,6 euro za akcję, co daje łączną wycenę na poziomie 7,8 miliarda euro, czyli 32,9 miliarda złotych. To premia około 50 procent w stosunku do kursu z początku stycznia 2026 roku.
Konsorcjum zamierza ogłosić wezwanie na 100 procent akcji InPostu „tak szybko, jak to możliwe”, zgodnie z obowiązującymi regulacjami. Samo zamknięcie transakcji planowane jest na drugą połowę 2026 roku – pod warunkiem uzyskania zgód urzędów antymonopolowych.
FedEx wchodzi do gry, Brzoska zostaje przy sterze
Struktura własności po transakcji pokazuje, kto będzie miał największy wpływ na strategię InPostu. FedEx obejmie 37 procent udziałów – tyle samo co fundusz Advent International. To amerykański gigant kurierski, który rocznie dostarcza ponad 17 milionów przesyłek dziennie i ma przychody przekraczające 90 miliardów dolarów. Wejście FedEx do InPostu może oznaczać jeden z największych skoków rozwojowych polskiej firmy w historii.
Rafał Brzoska przez swój A&R Investments zachowuje 16 procent akcji i pozostaje na stanowisku prezesa zarządu. To kluczowa informacja – założyciel nie sprzedaje całego swojego udziału i nie odchodzi z firmy. Najmniejszy pakiet – 10 procent – obejmie PPF Group, czeski holding, który już wcześniej był dużym akcjonariuszem InPostu.
„Grupa InPost zachowa niezależność operacyjną oraz dotychczasowy profil działalności. Główna siedziba operacyjna spółki oraz kluczowa kadra zarządzająca pozostaną w Polsce, a członkowie konsorcjum będą aktywnie wspierać dalszy rozwój InPostu” – napisano w oficjalnym komunikacie spółki.
Dlaczego schodzą z giełdy?
Celem całej operacji jest wycofanie InPostu z notowań na giełdzie w Amsterdamie. To strategiczny ruch, który daje firmie większą swobodę działania. Kiedy spółka jest publiczna, jej zarząd musi reagować na nastroje inwestorów, publikować wyniki co kwartał i tłumaczyć każdą decyzję analitykom. W praktyce to często hamuje długoterminowe inwestycje, które nie przynoszą natychmiastowych zysków.
Bloomberg pisał już w styczniu 2026 roku, że za próbą przejęcia InPost stoi sam Brzoska. Logika jest prosta: jeżeli firma schodzi z giełdy, może szybciej się rozwijać, inwestować w ekspansję zagraniczną i wdrażać nowe technologie bez presji kwartalnych raportów. A gdy akcjonariusze nie patrzą na wykresy co tydzień, łatwiej podejmować odważne decyzje.
Już przed transakcją grupa inwestorów kontrolowała 47,7 procent udziałów w firmie. Teraz ten poziom zostanie przekroczony – konsorcjum skupi wszystkie akcje w swoich rękach. To oznacza pełną kontrolę nad strategią, ale też całkowite wyłączenie drobnych akcjonariuszy z decyzji biznesowych.
Co zyskuje InPost, a co klienci?
Wejście FedEx jako inwestora strategicznego otwiera InPostowi drogę do znacznie szybszej ekspansji międzynarodowej. Amerykanie mają rozbudowaną infrastrukturę logistyczną w dziesiątkach krajów – od magazynów po flotę samolotów transportowych. Dostęp do tych zasobów może przyspieszyć rozwój InPostu w Europie Zachodniej, gdzie firma już teraz stawia paczkomaty, ale wciąż nie ma pozycji tak dominującej jak w Polsce.
Rafał Brzoska napisał na platformie X: „Konsorcjum Inwestorów wesprze dalszy rozwój InPost Group! Transakcja pozwoli wesprzeć kolejny etap rozwoju InPost, w tym kontynuację ekspansji na rynkach europejskich. Współpraca z inwestorami finansowymi i strategicznymi zrzeszonymi w Konsorcjum, którzy doskonale znają naszą działalność oraz specyfikę branży i którzy mają horyzont inwestycyjny pozwalający na budowanie wartości w długim okresie, zapewni nam dostęp do wiedzy, stabilności i zasobów niezbędnych do wykorzystania sprzyjających trendów rynkowych”.
Dla klientów zmiany właścicielskie nie powinny być odczuwalne – przynajmniej w krótkim terminie. InPost zachowuje niezależność operacyjną, a jego siedziba, kadra zarządzająca i struktura pozostają w Polsce. Nie ma mowy o przeniesieniu centrali czy zwolnieniach. Teoretycznie współpraca z FedEx może przynieść ulepszenia w zakresie doręczeń międzynarodowych, szybszą obsługę przesyłek i nowe usługi.
W dłuższej perspektywie możliwe jest głębsze zintegrowanie InPostu z systemami FedEx – na przykład wspólne śledzenie przesyłek czy łączenie usług kurierskich. Wszystko zależy od tego, jak będzie wyglądała współpraca obu firm po finalizacji transakcji.
Polska firma warta tyle co kilka budżetów województw
Kwota 32,9 miliarda złotych to naprawdę duże pieniądze. Dla porównania, budżet województwa mazowieckiego na 2025 rok wynosi około 12 miliardów złotych. Wycena InPostu odpowiada więc prawie trzem rocznym budżetom tego regionu. To pokazuje skalę biznesu Rafała Brzoski i pozycję, jaką firma zbudowała na rynku logistycznym w ciągu kilkunastu lat.
Premia 50 procent wobec kursu z początku stycznia to sygnał, że inwestorzy widzą w InPost potencjał wzrostu. Gdyby spółka nie miała perspektyw, nikt nie zapłaciłby tak dużo powyżej rynkowej ceny. Konsorcjum zakłada, że firma będzie rosła szybciej i wygeneruje zyski, które zwrócą zainwestowane środki.
Co dalej z InPostem?
Wezwanie na akcje zostanie ogłoszone formalnie w najbliższych tygodniach, ale finalizacja transakcji może zająć kilka miesięcy. Przewidywane zamknięcie to druga połowa 2026 roku – wszystko zależy od tego, jak szybko urzędy antymonopolowe wydadzą zgody. W przypadku tak dużej transakcji kontrola konkurencji jest standardem.
Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, InPost stanie się firmą prywatną kontrolowaną przez cztery podmioty. To może dać jej większą stabilność i możliwość prowadzenia długoterminowej strategii bez presji giełdy. Z drugiej strony, drobni akcjonariusze, którzy kupowali akcje w nadziei na wzrost wartości, zostają wyłączeni z dalszej przygody InPostu – ich akcje zostaną wykupione po ustalonej cenie.
Co powinieneś wiedzieć?
Jeśli masz akcje InPostu notowane w Amsterdamie, wkrótce otrzymasz oficjalne wezwanie do sprzedaży. Cena będzie wynosić 15,6 euro za akcję – możesz przystąpić do oferty albo zaczekać, aż spółka całkowicie zniknie z giełdy. W drugim przypadku Twoje akcje i tak zostaną przymusowo wykupione po tej samej cenie.
Dla klientów InPostu nic się nie zmienia – paczkomaty działają normalnie, aplikacja działa, usługi pozostają takie same. Zmiana właściciela to kwestia biznesowa, która nie wpływa na codzienne funkcjonowanie firmy.
Jeśli planujesz karierę w InPost, warto wiedzieć, że firma deklaruje utrzymanie kluczowej kadry w Polsce i zachowanie niezależności operacyjnej. To oznacza, że przynajmniej w najbliższych latach siedziba i główne działy pozostaną w Polsce.
Konsorcjum Inwestorów wesprze dalszy rozwój InPost Group!
Konsorcjum złożone z firm: Advent Investment, A&R Investments Ltd., @FedEx Corporation oraz PPF Group zawarły porozumienie w sprawie oferty nabycia wszystkich akcji InPost S.A. po cenie 15,60 EUR za akcję
Transakcja… pic.twitter.com/uivqVc3NJR
— Rafał Brzoska (@RBrzoska) February 9, 2026
Oficjalny komunikat InPostu, Bloomberg, platforma X (wpis Rafała Brzoski), Warszawa w Pigułce.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.