Rewolucja w sklepach uderzy w portfele klientów
Od wtorku, 17 lutego 2026 roku, polscy konsumenci stają przed zupełnie nowym obrazem na działach owocowo-warzywnych. Zgodnie z najnowszymi wytycznymi Ministerstwa Rolnictwa, każda partia świeżych produktów sprzedawanych luzem musi być teraz opatrzona wyraźnym symbolem graficznym w postaci flagi kraju pochodzenia. Nowe prawo ma na celu wyeliminowanie wszelkich wątpliwości co do źródła żywności, kładąc kres dominacji wyłącznie tekstowych informacji, które dotychczas wystarczały unijnym urzędnikom. Choć rząd argumentuje zmianę troską o przejrzystość rynku, sieci handlowe ostrzegają przed gigantycznymi kosztami, które finalnie mogą odbić się na cenach produktów dla przeciętnego klienta.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce
Nowy obowiązek dotyczy wszystkich świeżych owoców i warzyw, które trafiają do obrotu od połowy lutego. Towary, które znalazły się na półkach przed tą datą, mogą być sprzedawane na starych zasadach aż do wyczerpania zapasów. Minister rolnictwa, Czesław Krajewski, podkreśla, że konsument zasługuje na jasną i błyskawiczną identyfikację pochodzenia produktu bez konieczności wczytywania się w drobny druk na etykietach.
Flaga obok ceny: Koniec z domysłami przy półce
Wprowadzone rozporządzenie nakłada na sprzedawców bardzo precyzyjne wymogi techniczne dotyczące prezentacji towarów:
Symbol graficzny: Informacja tekstowa o kraju musi być teraz uzupełniona czytelną flagą państwa pochodzenia.
Bezpośrednie sąsiedztwo: Znak graficzny musi znajdować się tuż przy produkcie, tak aby nie wprowadzać kupujących w błąd.
Zakres produktów: Przepisy obejmują towary sprzedawane luzem, pakowane na życzenie oraz te przygotowywane do natychmiastowej sprzedaży.
Stały charakter: Ministerstwo zaznacza, że zmiana nie jest czasowa i wejdzie do kanonu stałych obowiązków handlowców.
Kontynuacja trendu: Ziemniaki i mięso przecierały szlaki
Obecna reforma to kolejny etap zaostrzania przepisów dotyczących identyfikowalności żywności w Polsce. Podobne restrykcje wprowadzano już sukcesywnie w poprzednich latach:
Od 2019 roku: Obowiązkowe znakowanie flagą kraju pochodzenia objęło sprzedaż ziemniaków.
Od 2020 roku: Identyczne zasady wprowadzono dla mięsa oferowanego klientom luzem.
Branża handlowa liczy straty: 17 mln zł za „flagowanie”
Mimo pro-konsumenckiego charakteru zmian, Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji (POHiD) patrzy na nowe przepisy z dużym sceptycyzmem. Przedsiębiorcy wskazują na realne obciążenia finansowe:
- Wysokie koszty wdrożenia: Szacuje się, że dla dużych sieci handlowych operacja ta pochłonie około 17 mln zł.
- Ryzyko pomyłek: Handlowcy obawiają się, że mnożenie oznaczeń obok istniejącego już znaku „Produkt Polski” może paradoksalnie wywołać dezorientację u klientów.
- Wpływ na ceny: Dodatkowe wydatki operacyjne sklepów mogą zostać przerzucone na konsumentów w postaci wyższych cen owoców i warzyw.
Podczas kolejnych zakupów w lutym 2026 roku zauważysz znacznie bardziej kolorowe etykiety cenowe. Dla Ciebie oznacza to przede wszystkim oszczędność czasu – wystarczy rzut oka na grafikę, by wiedzieć, czy pomidory przyjechały z Maroka, czy z polskich szklarni. Bądź jednak czujny na ewentualne podwyżki cen, które sieci handlowe mogą wprowadzić, by zrekompensować sobie koszty logistyczne nowej reformy. Warto również pamiętać, że w okresie przejściowym na jednej półce mogą znajdować się jeszcze partie towaru bez flag (starsze dostawy) oraz te z nowymi oznaczeniami.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.