Robisz zakupy? Nie daj sobie wmówić, że to „błąd systemu”. W 2026 roku prawo daje Ci pieniądze do ręki
Znasz ten scenariusz? Wkładasz do koszyka ulubioną kawę, bo na żółtej etykiecie widnieje kusząca promocja „-30%”. Czujesz satysfakcję z udanych zakupów, aż do momentu, gdy przy kasie słyszysz charakterystyczne „piknięcie”, a na wyświetlaczu pojawia się kwota znacznie wyższa, niż ta zadeklarowana na półce. Gdy zwracasz uwagę kasjerowi, słyszysz standardową formułkę: „Przepraszam, system nie zaciągnął promocji” albo „Koledzy nie zdążyli zmienić etykiety”. W 2026 roku, w dobie wszechobecnej cyfryzacji handlu, takie sytuacje zdarzają się nagminnie, a sklepy często liczą na pośpiech i niewiedzę klientów. Tymczasem prawo konsumenckie jest w tej kwestii bezwzględne i stoi murem za Twoim portfelem. Różnica w cenie to nie tylko pomyłka – to Twoje pieniądze, które sklep ma obowiązek Ci zwrócić, i to natychmiast.

Fot. Warszawa w Pigułce
Rozbieżności cenowe to wciąż jeden z najczęściej zgłaszanych problemów do Inspekcji Handlowej. Mimo wprowadzenia dyrektywy Omnibus i zaostrzenia kar za nieuczciwe praktyki rynkowe, supermarkety i dyskonty wciąż gubią się w gąszczu własnych promocji. Wprowadzenie elektronicznych etykiet cenowych (ESL) miało rozwiązać ten problem, synchronizując ceny na półce z systemem kasowym w czasie rzeczywistym. Paradoksalnie, w wielu przypadkach technologia ta, zamiast pomóc, wprowadziła nowy rodzaj chaosu – ceny potrafią zmieniać się kilka razy dziennie, a klient, biorąc towar z półki o godzinie 14:00, może przy kasie o 14:15 zapłacić już inną stawkę. Jak w tym wszystkim nie dać się nabić w butelkę?
Złota zasada z Artykułu 5: Półka jest święta
Wielu konsumentów w starciu z kierownikiem sklepu czuje się bezradnych, gdy słyszą o „wewnętrznych regulaminach” czy „błędach informatycznych”. Warto wtedy zacytować jeden, kluczowy przepis, który zamyka dyskusję. Mowa o art. 5 Ustawy o informowaniu o cenach towarów i usług.
„W przypadku rozbieżności lub wątpliwości co do ceny za oferowany towar lub usługę konsument ma prawo do żądania sprzedaży towaru lub usługi po cenie dla niego najkorzystniejszej.”
Przepis ten nie pozostawia pola do interpretacji. Cena uwidoczniona na półce (lub na metce) w momencie, gdy podejmujesz decyzję o zakupie, jest ofertą handlową. Wkładając towar do koszyka, przyjmujesz tę ofertę. W tym momencie dochodzi do zawarcia umowy sprzedaży (nawet jeśli fizyczna płatność następuje później). Sklep nie może jednostronnie zmienić warunków tej umowy przy kasie, tłumacząc się pomyłką pracownika.
Jeśli na półce widniała cena 10 zł, a kasa nabija 15 zł, sklep ma prawny obowiązek sprzedać Ci ten produkt za 10 zł. Jeśli już zapłaciłeś (bo zauważyłeś błąd dopiero na paragonie), sklep musi zwrócić Ci różnicę (nadpłatę). Nie jest to dobra wola kierownika, a ustawowy obowiązek.
„To stara promocja, pracownik zapomniał zdjąć kartkę”
To najczęstsza wymówka, jaką słyszymy w 2026 roku. Sklepy, borykając się z brakami kadrowymi, często nie nadążają z aktualizacją tysięcy cenówek (szczególnie w dni zmiany gazetek promocyjnych). Czy to problem klienta? Absolutnie nie.
Przedsiębiorca ponosi pełną odpowiedzialność za organizację pracy w swoim sklepie. Klient nie ma obowiązku weryfikowania daty ważności promocji drobnym druczkiem na dole etykiety, jeśli główny przekaz cenowy jest jednoznaczny. Jeżeli etykieta wisi pod towarem, jest wiążąca. Argumenty typu „promocja skończyła się wczoraj” są w świetle prawa bezskuteczne, jeśli informacja o cenie promocyjnej nadal jest eksponowana publicznie.
Kasy samoobsługowe – pułapka na nieuważnych
W 2026 roku większość transakcji w dużych miastach odbywa się w strefach kas samoobsługowych. Tutaj walka o swoje prawa jest trudniejsza, bo naszym przeciwnikiem jest maszyna, która nie zna litości ani przepisów prawa. Automat „wbija” cenę systemową i nie pozwala na negocjacje.
Wielu klientów rezygnuje z dochodzenia roszczeń przy kasie samoobsługowej, bo nie chce wstrzymywać kolejki, czekając na asystenta, który zazwyczaj obsługuje 10 stanowisk naraz. To błąd. Sklepy doskonale wiedzą, że przy kasach samoobsługowych rzadziej weryfikujemy ceny, dlatego właśnie tam najłatwiej o „niewidzialną inflację” paragonu.
Jak postępować przy kasie samoobsługowej?
- Gdy zauważysz różnicę na ekranie, nie płać.
- Wciśnij przycisk „wezwij pomoc”.
- Gdy podejdzie asystent, poinformuj o różnicy cenowej.
- Jeśli asystent twierdzi, że „system tak nabija”, poproś go o podejście z Tobą do półki lub zrób zdjęcie ceny telefonem (więcej o tym poniżej).
- Asystent posiada kartę autoryzacyjną, która pozwala na ręczną zmianę ceny („price override”). Masz prawo żądać użycia tej funkcji.
Elektroniczne Etykiety (ESL) – czy cena może zmienić się w trakcie zakupów?
Coraz więcej marketów stosuje e-papierowe wyświetlacze cen. Pozwalają one na zmianę cen w całym sklepie jednym kliknięciem myszki w centrali. Rodzi to pytanie: co jeśli wezmę produkt o 12:00, gdy kosztuje 5 zł, a zanim dojdę do kasy o 12:15, cena zmieni się na 6 zł?
W takiej sytuacji udowodnienie racji jest trudniejsze, ale prawo nadal stoi po stronie konsumenta. Obowiązuje cena z momentu wyboru towaru. Niestety, w przypadku ESL, dowód znika w ułamku sekundy (wyświetlacz się odświeża). Dlatego w sklepach stosujących dynamiczne ceny, warto zachować szczególną czujność. Jeśli zauważysz, że ceny „skaczą”, zgłoś to do Inspekcji Handlowej. Praktyka wprowadzania klienta w błąd poprzez manipulację czasem wyświetlania ceny może zostać uznana za nieuczciwą praktykę rynkową.
Dowód w telefonie – Twoja najlepsza broń
W 2026 roku każdy z nas nosi w kieszeni potężne narzędzie dowodowe – smartfon z aparatem. Wchodząc w spór o cenę, zdjęcie jest kluczowe. Często zdarza się bowiem, że gdy Ty kłócisz się przy kasie, inny pracownik dyskretnie biegnie do alejki i zdejmuje błędną cenówkę. Wtedy słyszysz: „Ale tam jest prawidłowa cena, może Pan sprawdzić”.
Nawyk na 2026 rok: Jeśli kupujesz coś, co jest w wyjątkowo atrakcyjnej promocji, zrób szybkie zdjęcie etykiety telefonem. To zajmuje sekundę, a jest niepodważalnym dowodem, gdy przy kasie cena okaże się wyższa o 50%.
Odszkodowanie? Nie, ale kara dla sklepu – tak
Czy za pomyłkę sklepu należy Ci się dodatkowe odszkodowanie, np. bon na zakupy? Prawo nie przewiduje automatycznej „premii” dla klienta. Twoim „odszkodowaniem” jest możliwość zakupu towaru po niższej cenie (czyli realna oszczędność względem ceny systemowej) lub zwrot nadpłaconej różnicy.
Jednakże sklep ma nad sobą bat w postaci kar administracyjnych. Wojewódzki Inspektor Inspekcji Handlowej może nałożyć na sklep karę pieniężną w wysokości do 20 000 zł za naruszenie obowiązków informacyjnych o cenach. Jeśli sklep naruszy te przepisy trzykrotnie w ciągu roku, kara może wzrosnąć do 40 000 zł. Świadomość tego faktu sprawia, że kierownicy sklepów zazwyczaj wolą oddać Ci te 10 złotych różnicy, niż ryzykować kontrolę inspekcji, którą możesz wezwać jednym telefonem.
Kody kreskowe i „wielopaki” – uważaj na pułapki
Specyficznym problemem są towary, które mają kilka kodów kreskowych (np. zgrzewki napojów). Często zdarza się, że cena na półce dotyczy „sztuki w wielopaku”, a kasa sczytuje kod pojedynczej butelki, który ma inną cenę. To również jest wprowadzanie klienta w błąd. Cena jednostkowa musi być klarowna. Jeśli oznaczenie jest mylące i sugeruje, że cała zgrzewka kosztuje tyle, co jedna butelka (bo tak umieszczono etykietę), w skrajnych przypadkach można walczyć o sprzedaż całego pakietu w cenie z etykiety, choć tutaj orzecznictwo bywa różne i zależy od „przeciętnego wzorca konsumenta”.
Co jeśli już wróciłeś do domu?
Zorientowałeś się dopiero w kuchni, rozpakowując zakupy? Nic straconego. Nie musisz sprawdzać cen przy kasie, by mieć prawo do reklamacji. Masz prawo wrócić do sklepu z paragonem i zażądać zwrotu nadpłaty. Oczywiście, w tym przypadku trudniej będzie udowodnić, jaka cena była na półce godzinę wcześniej (chyba że masz zdjęcie), ale wiele sieci handlowych posiada historię zmian cen w systemie i jest w stanie zweryfikować, że w danym momencie faktycznie obowiązywała inna oferta.
Co to oznacza dla Ciebie?
W 2026 roku zakupy wymagają ograniczonego zaufania do systemów sklepowych. Błędy cenowe są częścią biznesu, ale nie Ty powinieneś za nie płacić.
Oto Twoja procedura postępowania w 4 krokach:
- Bądź czujny przy promocjach: Jeśli produkt jest przeceniony o 50% lub więcej, zapamiętaj tę cenę lub zrób jej zdjęcie. To właśnie „super okazje” najczęściej nie wchodzą na kasę poprawnie.
- Sprawdzaj monitor kasowy: Nie patrz w telefon podczas kasowania produktów. Obserwuj wyświetlacz. Reaguj natychmiast po usłyszeniu ceny innej niż oczekiwana.
- Nie odpuszczaj „dla świętego spokoju”: Jeśli różnica wynosi 2 złote, możesz machnąć ręką. Ale pamiętaj, że sklepy zarabiają miliony na takich drobnych, nieodebranych resztach. Domaganie się swoich praw uczy sprzedawców rzetelności.
- Zgłoś problem: Jeśli kierownik odmawia sprzedaży po cenie z półki, poproś o wpisanie odmowy do książki skarg i wniosków (wciąż funkcjonują w wielu miejscach) lub poinformuj o zgłoszeniu sprawy do UOKiK. Magiczne hasło „Inspekcja Handlowa” zazwyczaj natychmiast rozwiązuje problem i „odblokowuje” możliwość zwrotu gotówki.
Twoim prawem jest płacić tyle, ile widziałeś na etykiecie. Każda inna kwota to bezpodstawne wzbogacenie sklepu Twoim kosztem.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.