COVID-19 w szkołach. Rodzice wynajmują prawników

Dopiero co rozpoczął się rok szkolny, a już pojawiły się problemy. Chodzi o bunt rodziców wobec noszenia przez ich dzieci maseczek. Jak wyjaśnia Wirtualna Polska, mecenasi dostają po 50 telefonów w tej sprawie. Nie nadążają z przygotowywaniem pism. 

Fot. Shutterstock

Jak mówi w rozmowie jedna mecenasów reprezentująca Polaków sprzeciwiających się obowiązkowi noszenia maseczek. Dziennie odbiera 50 telefonów od zdenerwowanych rodziców, którzy uważają, że zakrywanie ust i nosa w szkołach, sklepach i innych miejscach publicznych powinno nie być obowiązkowe.

Mecenas Maja Gidian zaznacza,  w szkołach dyrekcja zabrania też dzieciom zabierać do domu rysunki czy  nakazuje związywać włosy, nie mogą też przynosić ze sobą własnych napojów. Zdarza się nawet tak, że nauczyciele stawiają dzieci do kąta kiedy nie mają na sobie maseczki czy stawia gorsze oceny z zachowania. W rozmowie z WP, kobieta tłumaczy, że dyrekcja postępuje w ten sposób, ponieważ boi się ponieść odpowiedzialność w wypadku kiedy dojdzie do zachorowania na COVID-19 w ich placówce.

Jednak jak dodaje, jest to niezgodne z prawem. Dyrektorzy dostali jedynie wytyczne. Nie można więc nikogo ukarać za brak przestrzegania tych zasad.

„Wprowadzenie obowiązku noszenia maseczek jest sprzeczne z konstytucją i licznymi ustawami. Dlatego radzę rodzicom, żeby zebrali się w większą grupę i zwołali radę rodziców lub spotkali się z dyrekcją. Najlepiej zabrać ze sobą prawnika, który wytłumaczy, że nikt nie łamie prawa.”

-przekazała Maja Gidian, dodając, że zgodnie z Konstytucją, ograniczenie wolności i praw człowieka może nastąpić tylko w formie ustawy. A taka ustawa nie została wydana.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c