Rząd chce wiedzieć, co robimy w naszych mieszkaniach. Powstanie specjalny rejestr

Ministerstwo Rozwoju i Technologii analizuje możliwość stworzenia centralnej ewidencji lokali mieszkalnych. Rejestr miałby pokazać, ile mieszkań w Polsce faktycznie stoi pustych i jaki jest realny deficyt na rynku. To dopiero etap koncepcyjny – ale kierunek jest wyraźny: państwo chce wiedzieć, w jaki sposób Polacy korzystają ze swoich nieruchomości. Będą nowe podatki?

Grafika poglądowa częściowo generowana automatycznie – Gemini

Resort potwierdza: prace trwają, choć szczegółów brak

Ministerstwo Rozwoju i Technologii potwierdziło Portalowi Samorządowemu, że rozważa podjęcie prac nad centralną ewidencją lokali mieszkalnych. „Aktualnie analizowane są możliwe warianty rozwiązań w tym zakresie, celem opracowania kierunkowych założeń” – przekazał Wydział Prasowy resortu.

Na pytania o to, jakie dokładnie dane miałyby być gromadzone w rejestrze, ministerstwo nie odpowiedziało. Wiadomo tylko tyle, że analizowane warianty obejmują m.in. informacje o sposobie wykorzystania lokali oraz skali pustostanów. Prace są – jak podkreślił resort – na etapie koncepcyjnym.

Ile mieszkań stoi pustych? Tego nikt dziś nie wie

Problem z pustostanami w Polsce polega na tym, że nikt nie zna ich dokładnej liczby. Dane z Narodowego Spisu Powszechnego z 2021 roku wskazywały na blisko 1,8 mln lokali niezamieszkanych – ale to liczba obejmująca zarówno mieszkania sezonowe i letniskowe, jak i te celowo trzymane puste przez właścicieli. Ile z tych lokali mogłoby trafić na rynek – tego obecne rejestry nie pozwalają ustalić.

Właśnie ta luka ma być wypełniona przez planowaną ewidencję. Docelowo rząd chciałby na jej podstawie określić, ilu mieszkań w Polsce faktycznie brakuje – nie szacunkowo, lecz w oparciu o twarde dane z każdej nieruchomości.

Za puste mieszkanie przyjdzie zapłacić więcej?

Sama ewidencja to jednak tylko narzędzie diagnostyczne. Jak informował Forsal.pl, docelowo pustostany miałyby trafić na rynek dzięki wprowadzeniu wyższej stawki podatku od nieużytkowanej nieruchomości. Mechanizm jest znany z innych krajów – wyższe koszty utrzymania pustego lokalu mają skłonić właścicieli do jego wynajęcia lub sprzedaży.

To nie jest nowy pomysł. Podobne rozwiązania od lat funkcjonują m.in. we Francji, gdzie podatek od pustostanów w dużych miastach może być kilkukrotnie wyższy niż standardowy. W Kanadzie Vancouver i Vancouver Island wprowadziły podatek od pustych mieszkań już w 2017 roku – z wyraźnym skutkiem w postaci zwiększenia podaży lokali na wynajem.

Może jest inna przyczyna – kolejny podatek

Może być też jednak i inna przyczyna o której mało kto myśli. Niekoniecznie chodzi o puste mieszkania, choć na pewno, z punktu widzenia rządu, takie dane byłyby cenne. Być może są to przymiarki do wprowadzenia podatku katastralnego. Wycenia nieruchomości jest trudna, a by cokolwiek opodatkować, najpierw trzeba to zewidencjonować.

Podatek katastralny opiera się na założeniu, że im droższe mieszkanie, tym wartość podatku jest wyższa. Zazwyczaj roczny podatek zamyka się w 1-2 proc. wartości mieszkania czy domu. Np. jeżeli mamy mieszkanie o wartości 800 tys. zł, podatek może wynieść 8 tys. zł. To dużo więcej niż dzisiaj i budżet szybko odczułby różnicę.

Zdaniem ekspertów głównym problemem we wprowadzeniu podatku katastralnego jest brak ewidencji mieszkań i oddzielna wycena dla każdego z nich. Niekoniecznie trzeba jednak robić wycenę oddzielną dla każdego lokalu – wystarczy wziąć średnią z dzielnicy, gminy czy miasteczka i mamy gotowy przepis na wycenę na podstawie lokalizacji.

Wprowadzenie ewidencji mieszkań może być zupełnie niezamierzone, ale na pewno ułatwiłoby rządowi plany nad podatkiem katastralnym.

Rejestr otworzy też inne możliwości kontroli

Jeśli ewidencja lokali rzeczywiście powstanie, jej zastosowanie nie ograniczy się wyłącznie do identyfikacji pustostanów. Baza danych o sposobie użytkowania każdego mieszkania w Polsce stworzy zupełnie nowe możliwości weryfikacji – podatkowej, administracyjnej, a nawet przy kontroli deklaracji śmieciowych. Gminy, które dziś żmudnie porównują dane z ZUS-em i skarbówką, żeby sprawdzić, ile osób faktycznie mieszka pod danym adresem, zyskałyby bezpośredni dostęp do centralnego źródła.

Warto przy tym pamiętać, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska równolegle planuje zmiany w programie „Czyste Powietrze”, które dają urzędnikom dostęp do rejestru PESEL i danych z deklaracji śmieciowych. Centralna ewidencja lokali wpisywałaby się w ten sam trend: państwo systematycznie buduje narzędzia do weryfikacji tego, co dzieje się z polskimi nieruchomościami.

Co to oznacza dla właścicieli mieszkań

Na razie nie ma powodów do niepokoju – prace są na wczesnym etapie i mogą zakończyć się zarówno konkretnymi przepisami, jak i odłożeniem pomysłu na półkę. Warto jednak śledzić dalszy rozwój wypadków, szczególnie jeśli jest się właścicielem lokalu, który stoi pusty lub jest wynajmowany nieformalnie.

Jeśli rząd zdecyduje się na wyższy podatek od pustostanów, właściciele takich nieruchomości staną przed prostym wyborem: wynająć albo sprzedać lokal – lub płacić wyraźnie więcej niż dziś. Dla tych, którzy już teraz wynajmują mieszkania legalnie i wykazują je w rozliczeniach podatkowych, nowy rejestr nie powinien przynieść żadnych zmian.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl