Rząd ostrzega kierowców. W krytycznym momencie możesz zostać bez tego, na czym polegasz każdego dnia

Wystarczy poważna awaria, zakłócenia łączności albo sytuacja kryzysowa i rozwiązanie, któremu miliony kierowców powierzają znalezienie drogi, może okazać się bezużyteczne. Rząd w „Poradniku bezpieczeństwa” zwraca uwagę na możliwość problemów z GPS i zaleca przygotowanie rozwiązania, które dla wielu osób wydaje się dziś reliktem przeszłości. W samochodzie może przydać się tradycyjna papierowa mapa. Alternatywą są mapy zapisane wcześniej w telefonie do działania offline.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce

Jeszcze kilkanaście lat temu atlas samochodowy był niemal obowiązkowym wyposażeniem auta. Dziś dla wielu kierowców jego rolę całkowicie przejął smartfon.

Wpisujemy adres, uruchamiamy nawigację i jedziemy zgodnie ze wskazówkami. Nie musimy nawet wiedzieć, przez jakie miejscowości prowadzi trasa.

W normalnych warunkach to ogromne ułatwienie.

Problem zaczyna się wtedy, gdy technologia, na której opieramy podróż, przestaje działać.

I właśnie na taką możliwość zwraca uwagę rządowy „Poradnik bezpieczeństwa”.

To może wydarzyć się w najmniej odpowiednim momencie

W sytuacji kryzysowej kierowca nie powinien zakładać, że wszystkie usługi, z których korzysta na co dzień, pozostaną dostępne.

Awaria zasilania lub infrastruktury telekomunikacyjnej może powodować problemy z internetem i telefonią. Rządowe materiały dotyczące przygotowania na sytuacje kryzysowe zwracają uwagę również na możliwość zakłóceń nawigacji.

Dlatego kierowca powinien wcześniej przygotować alternatywę.

I właśnie tutaj pojawia się przedmiot, który z wielu samochodów zniknął lata temu.

Rząd radzi wrócić do rozwiązania sprzed ery smartfonów

Chodzi o papierową mapę lub atlas samochodowy.

To rozwiązanie ma jedną ogromną zaletę: nie wymaga zasięgu sieci komórkowej, dostępu do internetu ani naładowanego telefonu.

Nie oznacza to oczywiście, że kierowcy mają zrezygnować z elektronicznej nawigacji.

Chodzi o posiadanie rozwiązania awaryjnego na wypadek, gdy podstawowy sposób orientacji w terenie zawiedzie.

Drugim rozwiązaniem jest wcześniejsze pobranie map na telefon, aby można było korzystać z nich bez połączenia z internetem.

Sam telefon może nie wystarczyć

Smartfon stał się jednocześnie telefonem, mapą, portfelem, źródłem informacji i sposobem kontaktu z rodziną.

To wygodne, ale w sytuacji kryzysowej oznacza również uzależnienie wielu podstawowych funkcji od jednego urządzenia.

Jeżeli telefon się rozładuje, zostanie uszkodzony albo pojawią się problemy z usługami, kierowca może jednocześnie stracić kilka narzędzi.

Dlatego rząd zaleca przygotowanie się również na taki scenariusz.

Wśród podstawowego wyposażenia awaryjnego pojawiają się m.in. latarka, radio na baterie lub korbkę, zapasowe baterie oraz powerbank. Rząd zaleca również przygotowanie gotówki w różnych nominałach na wypadek problemów z płatnościami elektronicznymi.

W samochodzie powinno znaleźć się więcej rzeczy

Papierowa mapa jest tylko jednym elementem przygotowania auta.

W rządowych zaleceniach dotyczących sytuacji kryzysowych pojawia się również konieczność dbania o sprawność samochodu oraz odpowiednie wyposażenie.

Ma to znaczenie szczególnie wtedy, gdy trzeba będzie szybko zmienić miejsce pobytu lub pokonać trasę w nietypowych warunkach.

Kierowca nie powinien więc dopiero w chwili zagrożenia zastanawiać się, czy ma wystarczająco dużo paliwa, sprawną latarkę albo sposób na znalezienie drogi bez internetu.

Jest jeszcze jeden problem. Nawigacja może prowadzić inaczej niż zwykle

W sytuacji kryzysowej dobrze znana trasa nie zawsze musi być dostępna.

Droga może zostać zamknięta, ruch przekierowany, a służby mogą wyznaczyć inne trasy.

Dlatego znajomość najbliższej okolicy oraz możliwość samodzielnego odczytania mapy może okazać się znacznie ważniejsza niż podczas zwykłej podróży.

Papierowy atlas pozwala spojrzeć na znacznie większy obszar i samodzielnie wybrać alternatywną drogę.

Nie wyrzucaj starego atlasu z samochodu

Dla osoby przyzwyczajonej do prowadzenia samochodu z Google Maps czy inną aplikacją pomysł wożenia papierowej mapy może brzmieć archaicznie.

Właśnie dlatego rządowe zalecenie zwraca uwagę.

Technologia jest wygodna tak długo, jak długo działa infrastruktura potrzebna do korzystania z niej.

Papierowa mapa nie potrzebuje prądu, internetu ani zasięgu.

Można też wcześniej pobrać mapy offline na smartfon. To rozwiązanie warto przygotować jeszcze przed sytuacją awaryjną, kiedy dostęp do sieci działa normalnie.

Nie oznacza to, że GPS ma przestać działać w Polsce

To bardzo ważne.

Rządowe zalecenia nie są zapowiedzią wyłączenia GPS ani informacją, że w Polsce ma nastąpić konkretna awaria systemów nawigacyjnych.

Są elementem szerszych przygotowań ludności na różnego rodzaju sytuacje kryzysowe.

Ich sens jest prosty: nie uzależniać podstawowych czynności wyłącznie od urządzeń i usług elektronicznych.

Dlatego warto przygotować rozwiązanie zapasowe, zanim rzeczywiście okaże się potrzebne.

Jeżeli nawigacja, internet lub telefon zawiodą w trasie, może być już za późno na pobranie mapy. Stary atlas schowany w samochodzie może wtedy przestać wyglądać jak niepotrzebny relikt.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl