Setki szkół uruchomiło nauczanie zdalne. Sprzęt masowo dostarczany. Przepisy są jasne
Zima 2026 roku była pierwszym prawdziwym egzaminem dla programu wartego 122 mln złotych. Setki placówek w kilku województwach musiały zawiesić zajęcia stacjonarne z powodu gołoledzi i paraliżu komunikacyjnego – i przejść na tryb zdalny. Część z nich miała już profesjonalne zestawy z KPO. Część improwizowała tak samo jak w 2020 roku. Program wciąż trwa i nie wszystkie szkoły zdążyły odebrać sprzęt przed zimą. Oto co wiemy.

Gołoledź zamknęła szkoły. Nie wszystkie były gotowe
Zimą 2026 roku zajęcia zawiesiły lub przeszły na tryb zdalny setki szkół w województwach kujawsko-pomorskim, lubuskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim – głównie z powodu gołoledzi i poważnych utrudnień komunikacyjnych, które uniemożliwiały bezpieczny dojazd uczniów i nauczycieli. To nie był scenariusz pandemiczny ani ekstremalne mrozy. Wystarczyły kilkudniowe opady marznącego deszczu i oblodzone drogi, by dyrektorzy uruchomili procedury z art. 125a ustawy z dnia 14 grudnia 2016 roku Prawo oświatowe (Dz.U. z 2025 r. poz. 1043).
Przepis jest jednoznaczny: jeżeli zawieszenie zajęć trwa dłużej niż 2 dni, dyrektor ma obowiązek zorganizować nauczanie na odległość najpóźniej od trzeciego dnia przerwy. Rok wcześniej analogiczne decyzje dotyczyły szkół na wschodzie i północy Polski – wtedy z powodu mrozów i awarii systemów grzewczych. Za każdym razem jakość lekcji online zależała od tego, czym dysponowała konkretna placówka w danym momencie.
I tu pojawia się problem. Program KPO C2.2.1, w ramach którego 100 000 zestawów do nauczania zdalnego trafia do ponad 14 000 szkół podstawowych i ponadpodstawowych, jest realizowany etapami. Przetarg NASK rozstrzygnął we wrześniu 2025 roku, wyłaniając 10 wykonawców. Sprzęt trafia do placówek zgodnie z harmonogramem dostaw, a cały program ma zakończyć się do końca roku szkolnego 2025/2026. Część szkół odebrała zestawy przed zimą. Część – nie zdążyła.
122 mln złotych i 6 urządzeń, które zmieniają lekcję online
Łączna wartość inwestycji wynosi 122 272 744 zł brutto z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności w ramach wskaźnika C12L. Każdy z 100 000 zestawów ZNZ (Zestawów do Nauczania Zdalnego) składa się z tych samych 6 elementów, dobranych pod kątem funkcjonalności dydaktycznej. Tablet graficzny pozwala nauczycielowi pisać i rysować w czasie rzeczywistym – dokładnie tak jak kredą na tablicy, ale widoczne dla wszystkich uczniów niezależnie od odległości. Profesjonalny mikrofon ze stacją zbiera dźwięk z całej sali, co podczas lekcji hybrydowej oznacza, że uczniowie logujący się z domu słyszą pytania i odpowiedzi kolegów siedzących w klasie – nie tylko nauczyciela. Kamera na statywie daje możliwość precyzyjnego pokazania eksperymentu, modelu lub tablicy. Do tego zestaw słuchawkowy i HUB USB, który spina wszystko w jeden system podłączany jednym kablem.
Dyrektor NASK Radosław Nielek w komunikacie po rozstrzygnięciu przetargu podkreślił, że „kluczowe było, by technologia wspierała edukację, a nie stawała się dodatkowym problemem”. Sprzęt został dobrany tak, by był gotowy do użycia natychmiast po rozpakowaniu – bez specjalistycznych szkoleń i bez konieczności angażowania szkolnego informatyka. W praktyce oznacza to, że nauczyciel, który nigdy wcześniej nie prowadził lekcji online, jest w stanie samodzielnie uruchomić cały zestaw podczas pierwszego użycia.
Szkoła może dostać kilkanaście zestawów, ale nie pracownię AI i ZNZ jednocześnie
Zasady dystrybucji są precyzyjnie opisane w dokumentach MEN. Szkoła mogła otrzymać więcej niż jeden zestaw ZNZ – do 50 proc. sal lekcyjnych w danej placówce. Listy szkół przyznanych do programu C12L zostały opublikowane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i są publicznie dostępne. Oznacza to, że dyrektor każdej szkoły może sprawdzić, czy jego placówka figuruje na liście i ile zestawów jej przysługuje.
Program ZNZ to tylko jeden z kilku równoległych projektów cyfrowej transformacji polskiej edukacji finansowanych z KPO. Równolegle do 16 000 szkół trafi sprzęt do pracowni sztucznej inteligencji i laboratoriów STEM – na zestawy AI przeznaczono 1 864 239 825 zł brutto, a na pracownie STEM kolejne 533 153 175 zł brutto. Każda szkoła może otrzymać jedną pracownię – albo AI, albo STEM, ale nie obie. Łącznie na wszystkie działania związane z cyfryzacją szkół przeznaczono ponad 5 mld zł z KPO i budżetu państwa. Osobno realizowana jest dostawa 735 000 laptopów dla uczniów – 55 proc. stanowią klasyczne laptopy, 30 proc. tablety, 15 proc. laptopy przeglądarkowe. Nauczyciele – ponad 553 000 osób – otrzymali z kolei bony o wartości 2 500 zł na zakup własnych urządzeń przenośnych w ramach programu „Laptop dla Nauczyciela”.
Kiedy dyrektor musi zamknąć szkołę – przepisy bez wyjątków
Obowiązek zawieszenia zajęć stacjonarnych i przejścia na tryb zdalny nie jest uznaniową decyzją dyrektora. Art. 125a Prawa oświatowego precyzuje okoliczności, w których zawieszenie jest obowiązkowe. Pierwsza z nich to temperatura w salach lekcyjnych poniżej 18 stopni Celsjusza – każda awaria systemu grzewczego, problem z dostawami opału lub ekstremalny mróz, który przebije się przez izolację budynku, uruchamia procedurę. Rozporządzenie dodaje, że jeśli temperatura zewnętrzna mierzona o godzinie 21:00 w dwóch kolejnych dniach wynosi minus 15 stopni Celsjusza lub jest niższa, dyrektor za zgodą organu prowadzącego może zawiesić zajęcia nawet bez awarii ogrzewania.
Druga kategoria to sytuacje epidemiologiczne – doświadczenia ostatnich lat nie wymagają tu dodatkowego komentarza. Trzecia, szerzej opisana w przepisach, obejmuje wszelkie nadzwyczajne zdarzenia zagrażające bezpieczeństwu lub zdrowiu uczniów – od klęsk żywiołowych, przez awarie infrastruktury, po takie sytuacje jak paraliż komunikacyjny wywołany gołoledzią, który zdarzyło się tej zimy. Kluczowa zasada pozostaje niezmieniona: przerwa dłuższa niż 2 dni = obowiązkowe nauczanie zdalne od trzeciego dnia, bez wyjątków.
Mała wioska i wielkie miasto – te same urządzenia
Jednym z celów programu było wyrównanie szans. Gmina Olsztyn koło Częstochowy podpisała umowę z Ministerstwem Cyfryzacji na przekazanie 35 zestawów ZNZ dla 4 lokalnych szkół podstawowych. Przed programem takie placówki nie miały szans na zakup profesjonalnego sprzętu do transmisji z własnych środków – ani z budżetu gminy, ani ze składek rad rodziców. Wielkie szkoły miejskie z bogatszym zapleczem potrafiły sobie poradzić. Małe wiejskie – nie.
Efektem tej dysproporcji była rosnąca przepaść w jakości kształcenia zdalnego, widoczna przy każdym kryzysie zmuszającym szkoły do przejścia online. Uczeń ze szkoły podstawowej pod Częstochową miał inne doświadczenie lekcji zdalnej niż uczeń z warszawskiej dzielnicy Mokotów – nie dlatego, że był mniej zdolny, ale dlatego, że jego szkoła dysponowała gorszym sprzętem. Program ZNZ ten argument formalnie eliminuje: każda ze szkół na liście MEN otrzymuje identyczny zestaw, niezależnie od wielkości miejscowości i zamożności gminy.
Zapytaj dyrektora, zanim twoje dziecko trafi na zdalne
Jeśli jesteś rodzicem ucznia w szkole podstawowej lub ponadpodstawowej, masz prawo wiedzieć, czy Twoja szkoła jest na liście beneficjentów programu ZNZ i kiedy planuje odebrać sprzęt. Lista jest publicznie dostępna na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej pod nazwą „Lista publicznych szkół podstawowych i ponadpodstawowych, którym przyznano Zestawy do Nauczania Zdalnego – C12L KPO”. Wystarczy wyszukać nazwę lub miejscowość.
Warto też zapytać dyrektora, czy szkoła przeprowadziła już próbną lekcję zdalną z nowym sprzętem. Taki test pozwala wychwycić problemy techniczne – np. niekompatybilność z platformą wideokonferencyjną, konieczność aktualizacji oprogramowania lub brak stabilnego internetu w danej sali – zanim pojawi się realna sytuacja kryzysowa. Pierwsze próby techniczne w warunkach nieawaryjnych to standard, który znacząco obniża chaos przy nagłym przejściu na tryb online. Jeśli Twoja szkoła nie figuruje jeszcze na liście beneficjentów, sprawdź termin planowanej dostawy – cały program ma zakończyć się przed końcem bieżącego roku szkolnego, czyli do późnego czerwca 2026 roku.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.