Skontrolują Ci wodę od rury aż do samego kranu. Prezydent podpisał ustawę

25 osób zginęło w Rzeszowie w 2023 roku z powodu bakterii legionelli w instalacjach wodociągowych wewnątrz budynków. Woda z wodociągów była czysta – problem leżał za wodomierzem głównym, gdzie prawo dotąd sięgało bardzo ostrożnie. Od 21 maja 2026 roku to się zmienia. Ustawa podpisana przez prezydenta Nawrockiego 30 kwietnia i opublikowana w Dzienniku Ustaw 6 maja rozszerza odpowiedzialność za jakość wody na cały łańcuch – od ujęcia aż po kran w każdym mieszkaniu.

Woda lecąca z kranu. Fot. Pixabay.
Woda lecąca z kranu. Fot. Pixabay.

Trzy lata opóźnienia i jedno weto – historia zanim ustawa weszła w życie

Polska miała wdrożyć unijną dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2020/2184 z 16 grudnia 2020 r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi do 12 stycznia 2023 roku. Termin minął – bez ustawy. Przez kolejne dwa lata trwały prace legislacyjne, konsultacje i spory o zakres regulacji. Pierwsza wersja nowelizacji trafiła na biurko prezydenta Karola Nawrockiego jesienią 2025 roku i została zawetowana – powodem miały być zastrzeżenia dotyczące nadmiernej regulacji rynku wodociągowego i nowych obciążeń dla samorządów.

Sejm uchwalił poprawioną wersję ustawy w połowie marca 2026 roku. Prezydent podpisał ją 30 kwietnia 2026 r. Publikacja w Dzienniku Ustaw nastąpiła 6 maja 2026 r. Zgodnie z art. 25 ustawy przepisy wchodzą w życie po upływie 14 dni od ogłoszenia – czyli od 21 maja 2026 roku. Polska przekroczyła europejski termin o ponad 3 lata.

Co zmienia ustawa: granica odpowiedzialności przesunięta do kranu

Dotychczasowy stan prawny był prosty – i wygodny dla jednej ze stron. Przedsiębiorstwa wodociągowe odpowiadały za jakość wody wyłącznie do wodomierza głównego, czyli do zaworu montowanego w miejscu przyłączenia instalacji wewnętrznej budynku do sieci miejskiej. To, co działo się dalej – w rurach biegnących przez piwnicę, klatki schodowe, piony i poziomy w lokalach – leżało po stronie właściciela lub zarządcy budynku, ale bez konkretnych, ustandaryzowanych obowiązków kontrolnych.

Rzeszów 2023 roku pokazał, co z tego wynika. Bakteria legionella nie namnożyła się w miejskiej sieci wodociągowej – namnożyła się w starych, zaniedbanych rurach wewnętrznych, w których woda długo stagnowała, a temperatura ciepłej wody użytkowej dawała idealne warunki do jej rozwoju (25-50°C). Wodociągi były niewinne formalnie – i to był właśnie problem.

Nowelizacja ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 757, ze zmianami opublikowanymi 6 maja 2026 r.) wprowadza pojęcie „całego łańcucha dostaw wody” jako obszaru regulacji i kontroli – od ujęcia i uzdatniania, przez sieć dystrybucyjną, aż po punkt poboru u odbiorcy końcowego, czyli kran w mieszkaniu. Jak wyjaśnia Łukasz Ciszewski, radca prawny z kancelarii Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy: „Cały łańcuch dostaw wody będzie musiał być monitorowany, a ryzyka identyfikowane, analizowane i eliminowane na każdym etapie.”

Kto co musi zrobić i do kiedy – konkretny harmonogram obowiązków

Ustawa wchodzi w życie 21 maja, ale przewiduje rozbudowane przepisy przejściowe. Nowe obowiązki nie uderzają wszystkich jednocześnie – mają swój kalendarz.

Do 31 grudnia 2026 roku – dostawcy wody muszą po raz pierwszy przeprowadzić ocenę ryzyka w obszarach zasilania ujęć wody. To analiza zagrożeń od źródła poboru do stacji uzdatniania – obejmuje zagrożenia mikrobiologiczne, chemiczne i radiologiczne, a jej wyniki mają determinować intensywność i zakres późniejszych badań jakościowych.

Do 30 czerwca 2028 roku – dostawcy wody oraz właściciele i zarządcy budynków muszą po raz pierwszy przeprowadzić oceny ryzyka odpowiednio w systemach zaopatrzenia w wodę i w wewnętrznych systemach wodociągowych budynków. Obowiązek dotyczy wszystkich budynków z wyjątkiem jednorodzinnych – czyli obejmuje bloki, kamienice, budynki wielorodzinne, hotele, szpitale, szkoły, biurowce. Pierwsze oceny ryzyka mają być następnie aktualizowane co 6 lat. Wyniki przekazuje się do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego i – gdy stwierdzono ryzyko – do Państwowego Inspektora Sanitarnego. Dokumentację należy przechowywać przez co najmniej 12 lat.

Obiekty priorytetowe – szpitale, hotele, akademiki, domy opieki i inne budynki użyteczności publicznej, w których więcej niż 50 osób dziennie narażonych jest na ryzyko związane z wodą – podlegają zaostrzonym wymaganiom. Oprócz ogólnej oceny ryzyka instalacji, muszą obowiązkowo badać stężenie bakterii legionella w ciepłej wodzie użytkowej i stężenie ołowiu z odpowiednią częstotliwością określoną w rozporządzeniu wykonawczym. Jeśli parametry nie są dotrzymane, właściciel lub zarządca niezwłocznie podejmuje działania naprawcze i informuje inspektora sanitarnego.

Ustawa wprowadza też nowe standardy materiałowe. Od 31 grudnia 2026 roku do obrotu będą mogły trafiać wyłącznie wyroby mające kontakt z wodą pitną (rury, armatura, zbiorniki, uszczelnienia) wykonane z substancji figurujących na europejskich listach pozytywnych. To koniec z krajowym systemem atestacji PZH jako jedynym wyznacznikiem dopuszczenia produktu do użytku – zastępuje go europejska lista substancji zatwierdzonych.

Nowe parametry: mikroplastik, estradiol i uran w badaniach jakości wody

Ustawa wprowadza też rozszerzony katalog parametrów, które muszą być badane w wodzie pitnej. Do dotychczasowych dołączają m.in.: mikroplastik (metodologia oznaczania przyjęta przez Komisję Europejską w sierpniu 2024 r.), 17-beta-estradiol (syntetyczny hormon obecny m.in. w wodach powierzchniowych po przenikaniu z odpadów farmaceutycznych i komunalnych, dopuszczalne stężenie: 1 ng/l), nonylofenol (substancja powierzchniowo czynna z odpadów przemysłowych, limit: 300 ng/l) oraz uran (limit: 30 μg/l). Badania mikroplastiku w wodzie pitnej to nowy standard na poziomie europejskim – Polska jako jedno z pierwszych państw wprowadzi go do systemu monitoringu krajowego.

Ustawa zobowiązuje też gminy do identyfikowania osób pozbawionych dostępu albo mających ograniczony dostęp do wody pitnej i do podejmowania działań zapewniających taki dostęp – w tym rozważania instalacji publicznych punktów poboru wody pitnej. To element dyrektywy szczególnie ważny dla obszarów wiejskich bez sieci wodociągowej i dla grup wykluczonych.

Koszt reformy: od 50 do nawet 100 miliardów złotych

Skala finansowa reformy jest bezprecedensowa. Łukasz Ciszewski mówi wprost: „Pojawiają się różne kwoty – od 50 do nawet 100 miliardów złotych, ale w rzeczywistości nikt nie jest w stanie precyzyjnie określić, ile to będzie kosztować.” Tak duże widełki wynikają z braku pełnej inwentaryzacji stanu technicznego instalacji wewnętrznych w polskich budynkach. Nikt dotąd nie zbierał tych danych systemowo – bo dotąd nie było ku temu prawnego obowiązku.

Koszty poniosą różne podmioty. Przedsiębiorstwa wodociągowe zapłacą za oceny ryzyka ujęć i sieci, aktualizację systemów monitoringu i nowe badania laboratoryjne. Właściciele i zarządcy budynków wielorodzinnych – za ocenę ryzyka instalacji wewnętrznych, a jeśli ocena wykaże problemy, za wymianę lub renowację rur, zbiorników i armatury. Gminy – za system identyfikacji osób bez dostępu do wody i za ewentualne publiczne punkty poboru. Branża wod-kan podkreśla, że ustawa nie przewiduje żadnych rządowych szkoleń ani poradników wspierających wdrożenie – każdy podmiot działa na własną rękę.

Warszawa: MPWiK kończy z mitem odpowiedzialności „do wodomierza”

Warszawskie MPWiK od lat jasno komunikowało swój zakres odpowiedzialności: jakość wody gwarantowana jest do wodomierza głównego. Za instalacją wewnętrzną odpowiadał zarządca lub właściciel budynku. Spółka wydała nawet specjalny „Poradnik Administratora Budynków – Warszawska Kranówka”, w którym wyjaśniała m.in., dlaczego rdzawa woda z kranu to problem rur wewnętrznych, nie sieci wodociągowej. To podejście było w pełni zgodne z ówczesnymi przepisami.

Od 21 maja granica ta się przesuwa – nie w tym sensie, że MPWiK nagle odpowiada za stan rur w Twoim mieszkaniu, ale że cały system prawny będzie wymagał od zarządców i właścicieli udokumentowanej oceny ryzyka swoich instalacji i działań naprawczych, gdy ryzyka zostaną stwierdzone. W Warszawie szczególnie istotny jest wątek kamienic z przedwojenną lub wczesnopowojenną instalacją. Część z nich może nadal posiadać fragmenty rur ołowianych lub ocynkowanych – materiałów, które w nowych przepisach wymagają priorytetowego sprawdzenia. Kamienice z taką instalacją mogą trafić do kategorii „obiektów, w których zidentyfikowano ryzyko ołowiu”, co uruchamia obowiązek badań laboratoryjnych i działań naprawczych.

Dla stołecznych wspólnot mieszkaniowych i spółdzielni termin do 30 czerwca 2028 roku na pierwszą ocenę ryzyka instalacji wewnętrznej może wydawać się odległy – ale przeprowadzenie profesjonalnej analizy technicznej dla dużego budynku, zlecenie badań laboratoryjnych i opracowanie raportu zajmuje wiele miesięcy. Podmioty, które zaczną działać w ostatnim kwartale 2027 roku, mogą nie zdążyć.

Co to oznacza dla Ciebie? Sprawdź zanim inspektor sprawdzi za Ciebie

1. Jesteś właścicielem lub zarządcą budynku wielorodzinnego – masz termin do 30 czerwca 2028 roku na pierwszą ocenę ryzyka instalacji wewnętrznej. To obowiązek ustawowy, nie zalecenie. Wynik oceny przesyłasz do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Jeśli wykryjesz ryzyko – raport trafia też do Państwowego Inspektora Sanitarnego. Dokumentację przechowujesz przez 12 lat.

2. Zarządzasz szpitalem, hotelem, akademikiem, domem opieki lub innym obiektem priorytetowym – Twoje wymagania są surowsze. Do oceny ryzyka instalacji dochodzi obowiązkowe badanie bakterii legionella w ciepłej wodzie użytkowej i stężenia ołowiu. Jeśli parametry są przekroczone – obowiązek natychmiastowego działania naprawczego i powiadomienia inspektora sanitarnego. Na terenie Warszawy zgłaszasz wyniki do Stołecznej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej.

3. Mieszkasz w kamienicy lub starym bloku z lat 50.-60. – zapytaj zarządcę o wiek instalacji wewnętrznej. Rury ołowiane lub ocynkowane to realne ryzyko w starym zasobie mieszkaniowym. Nowe przepisy nakładają obowiązek sprawdzenia tego na zarządcę – ale masz prawo zapytać o wyniki. Jeśli wyniki wskażą przekroczenie norm ołowiu lub legionelli, zarządca ma obowiązek podjąć działania naprawcze.

4. Planujesz remont instalacji wodociągowej – sprawdź, czy używane materiały są zgodne z nowymi standardami. Od 31 grudnia 2026 roku do obrotu trafiają wyłącznie materiały mające kontakt z wodą pitną zatwierdzone na europejskich listach pozytywnych. Atest PZH sam w sobie przestaje być wystarczającym dowodem dopuszczenia do użytku. Wykonawca remontu powinien dostarczyć dokumentację potwierdzającą zgodność z nowymi przepisami.

5. Właściciel domu jednorodzinnego – formalnie jesteś wyłączony z obowiązku oceny ryzyka. To świadoma decyzja ustawodawcy, choć eksperci zwracają uwagę, że właśnie w budynkach jednorodzinnych ryzyko ołowianych przyłączy jest najwyższe. Dobrowolne zlecenie badania wody z kranu (ołów, bakteriologia, twardość) kosztuje w laboratoriach akredytowanych od 150 do 400 zł za pełen panel. Warto to zrobić przynajmniej raz, szczególnie w starszych domach.

6. Masz wątpliwości co do jakości wody w swoim budynku – nie czekaj biernie. Możesz złożyć wniosek do właściwego Powiatowego Inspektora Sanitarnego o zbadanie jakości wody w punkcie poboru w Twoim lokalu. Inspekcja sanitarna ma uprawnienia do nakazania zarządcy przeprowadzenia badań lub podjęcia działań naprawczych. W Warszawie właściwy organ to Stołeczna Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna przy ul. Żelaznej 79 (tel. 22 620 90 01).

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl