Śmierć Roberta Brylewskiego była efektem pobicia. „Liczne ciosy rękoma i nogami oraz doprowadzenie do jego zgonu”

28 grudnia prokuratura skieruje do sądu akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi J. – sprawcy śmiertelnego pobicia Roberta Brylewskiego. Oskarżonemu grozi dożywocie. Prokuratura zamieściła komunikat w tej sprawie.

By DaguS – Praca własna, CC BY-SA 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=5250001

Prokurator zarzuca 41-latkowi spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu muzyka, poprzez zadanie mu w dniu 28 stycznia 2018r. licznych ciosów rękoma i nogami oraz doprowadzenie do jego zgonu w dniu 03 czerwca 2018r. (art. 156 §1 pkt 2 Kodeksu karnego w związku z art. 156 §3 Kodeksu karnego), a także kierowanie gróźb karalnych wobec szesnastoletniego syna jego partnerki celem zmuszania go do otwarcia drzwi lokalu, w którym wspólnie zamieszkali (art. 191 §1 kk).

Przedmiotowy akt oskarżenia jest konsekwencją zdarzeń, które miały miejsce  w dniu 28 stycznia 2018r. Wówczas funkcjonariusze Policji udali się do jednej z kamienic przy ul. Targowej w Warszawie, gdzie na klatce schodowej zastali Roberta Brylewskiego z licznymi obrażeniami głowy oraz posiniaczoną twarzą. Mężczyzna oświadczył, że został pobity.

Od Roberta Brylewskiego nie była wyczuwalna woń alkoholu, ale mówił niezrozumiale, zaś kontakt z nim był ograniczony. Na miejsce wezwano załogę pogotowia ratunkowego, która przetransportowała poszkodowanego Roberta Brylewskiego do jednego z warszawskich szpitali.

Jednocześnie na schodach przed lokalem zajmowanym przez pokrzywdzonego zastali Tomasza J. Mężczyzna zachowywał się agresywnie, był wulgarny, wyczuwalna była od niego woń alkoholu (późniejsze badania potwierdziły w jego krwi obecność ponad 1,3 promila alkoholu). Na obuwiu i odzieży miał ślady krwi. Policjantom tłumaczył, że na podwórku został napadnięty przez grupę nieustalonych osób. Tomasz J. nadal próbował dostać się do mieszkania Roberta Brylewskiego. W mieszkaniu znajdował się szesnastoletni syn partnerki muzyka, wobec którego po pobiciu Roberta Brylewskiego Tomasz J. kierował groźby użycia przemocy celem zmuszenia do otwarcia drzwi.

Część przebiegu zdarzenia została zarejestrowana przez kamerę prywatnego monitoringu. Na nagraniu widoczne jest jak sprawca brutalnie kopie i zadaje ciosy pokrzywdzonemu, który ostatecznie próbuje uciec.

Od tego czasu Robert Brylewski przebywał w kilku warszawskich szpitalach, z bardzo poważnymi obrażeniami głowy, początkowo w stanie śpiączki farmakologicznej.  Przez kilka tygodni leczenie odbywało się także w warunkach domowych. W maju 2018r. pokrzywdzony ponownie został przetransportowany szpitala, gdzie w dniu 3 czerwca 2018 roku zmarł.

Z przedstawionej w sprawie opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej wynika, że przyczyną zgonu Roberta Brylewskiego były następstwa doznanych obrażeń głowy skutkujące m.in. ciężkim stanem ogólnym i neurologicznym. Ponadto biegły wskazał na istnienie związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy obrażeniami głowy doznanymi w dniu 28 stycznia 2018 roku, a zgonem w dniu 3 czerwca 2018 roku. Tomasz J. był kilkakrotnie przesłuchiwany przez prokuratora. Nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Składał niespójne wyjaśnienia, modyfikując je wraz z poszerzaniem przez prokuratora zgromadzonego materiału dowodowego bądź odmawiał składania wyjaśnień. W toku śledztwa przeprowadzono obserwację psychiatryczną Tomasza J. Z opinii biegłych psychiatrów wynika, że nie ma podstaw do przyjęcia, że działał w stanie niepoczytalności.

Tomasz J. był uprzednio karany. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Aktualnie jest stosowany wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.

Źródło: Prokuratura Okręgowa Warszawa – Praga w Warszawie / Marcin Saduś Rzecznik Prasowy

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.