Śmiertelne niebezpieczeństwo w białołęckim lesie. Dzieci znalazły uzbrojoną „Katiuszę” tuż przed Wigilią
To mogły być tragiczne święta. Zaledwie dzień przed Wigilią w jednym z lasów na warszawskiej Białołęce doszło do mrożącego krew w żyłach odkrycia. Dwaj chłopcy podczas spaceru natrafili na potężny, w pełni uzbrojony niewybuch z czasów II wojny światowej. O tym, że nie doszło do katastrofy, zdecydował wyłącznie łut szczęścia.

Fot. Warszawa w Pigułce
Informację o tym niezwykle groźnym incydencie przekazał redakcji „Gazety Białołęki” ojciec jednego ze znalazców, prosząc o nagłośnienie sprawy ku przestrodze dla innych mieszkańców.
100 kg trotylu pod nogami
Chłopcy, spacerując po lesie 23 grudnia, zauważyli duży, metalowy obiekt. Szybko okazało się, że nie jest to zwykły złom, lecz śmiercionośna pamiątka po II wojnie światowej. Znalezisko zidentyfikowano jako radziecką rakietę M31, stanowiącą amunicję do słynnych wyrzutni BM-13 „Katiusza”.
Pocisk miał imponujące rozmiary – mierzył około 1,7 metra długości. Co jednak najbardziej przerażające, rakieta była w pełni uzbrojona. Według informacji przekazanych przez ojca chłopców, w jej głowicy znajdowało się blisko 100 kg trotylu.
Zasięg rażenia do 2 kilometrów
Skala zagrożenia była ogromna. Eksperci szacują, że w przypadku niekontrolowanej detonacji tak potężnego ładunku, zasięg rażenia odłamkami mógłby wynieść nawet 2 kilometry. Strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby dzieci – wiedzione ciekawością – próbowały manipulować przy znalezisku lub gdyby na pocisk natrafiła niczego nieświadoma osoba.
Na szczęście w tej sytuacji zachowano się podręcznikowo. O znalezisku natychmiast powiadomiono służby. Policja dotarła na miejsce błyskawicznie, zabezpieczając teren już po około 10 minutach od zgłoszenia. Wezwani saperzy przybyli po około dwóch godzinach, aby profesjonalnie zneutralizować zagrożenie.
Historia, która wciąż zagraża
Ojciec chłopców, wstrząśnięty tym, jak niewiele brakowało do tragedii, zaapelował za pośrednictwem naszej gazety do wszystkich mieszkańców. To zdarzenie jest dobitnym i brutalnym przypomnieniem, że warszawskie lasy – mimo upływu niemal 80 lat od zakończenia wojny – wciąż kryją w ziemi śmiertelne pułapki.
Publikujemy tę historię jako ostrzeżenie. Spacerując po lasach Białołęki i okolic, zachowajmy szczególną ostrożność.
Apelujemy o rozwagę!
Przypominamy podstawowe zasady bezpieczeństwa: jeśli natrafisz na przedmiot przypominający niewybuch lub niewypał, pod żadnym pozorem go nie dotykaj, nie podnoś, nie próbuj odkopywać ani przenosić. Należy natychmiast oddalić się na bezpieczną odległość, ostrzec inne osoby przebywające w pobliżu i niezwłocznie powiadomić policję, dzwoniąc pod numer alarmowy 112. Tym razem ocaliło nas szczęście, ale nie liczmy na nie następnym razem.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.