Śmiertelnie groźny hantawirus dotarł do Polski? Pierwszy Polak objęty nadzorem
3 osoby nie żyją, statek z setką pasażerów płynie na Teneryfę, a w Polsce po raz pierwszy ktoś trafił pod nadzór sanitarny w związku z tym wirusem. Główny Inspektor Sanitarny potwierdził w piątek 9 maja, że jedna osoba w naszym kraju jest obserwowana po możliwym kontakcie z zakażoną. Nie ma żadnych objawów. Ale siedem tygodni obserwacji właśnie się zaczęło.

Co się stało? Dtatek, wysypisko i wirus, który zabrał trzy osoby
1 kwietnia 2026 roku z Ushuai – najdalej wysuniętego na południe miasta Argentyny, zwanego „końcem świata” – wypłynął holenderski statek ekspedycyjny MV Hondius. Na pokładzie 147 pasażerów i członków załogi z 23 krajów, w tym obywateli 9 państw UE. Cel: Antarktyda, Georgia Południowa, Wyspa Świętej Heleny.
Kilka dni wcześniej, 27 marca, dwoje holenderskich pasażerów – 70-letni ornitolog Leo Schilperoord i jego żona Mirjam z wioski Haulerwijk – odwiedziło wysypisko śmieci w Ushuai. Przyciągają je tam rzadkie ptaki, w tym karakara Darwina. Argentyńskie służby sanitarne uważają, że właśnie tam para mogła wdychać pył zanieczyszczony odchodami szczurów ryżowych – nosicieli wirusa Andes, groźnego szczepu hantawirusa. Leo Schilperoord zmarł na pokładzie statku. Jego żona opuściła MV Hondius z ciałem męża, ale sama zmarła w RPA, zanim zdążyła wsiąść do samolotu powrotnego do Holandii.
Na dziś – stan na 11 maja 2026 roku – potwierdzono co najmniej 8 zakażeń wirusem Andes na pokładzie, w tym 3 zgony: holenderskie małżeństwo i obywatelka Niemiec. Jeden pasażer z Wielkiej Brytanii przebywa w stanie krytycznym. Statek cumuje na Teneryfie, gdzie hiszpańskie służby medyczne przejęły pasażerów i załogę.
Polski wątek: lotnisko, kontakt i 7 tygodni obserwacji
W piątek 9 maja Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski potwierdził w rozmowie z Rynkiem Zdrowia: „Jak dotychczas zgłoszono do GIS dane jednego polskiego obywatela, który mógł mieć kontakt na lotnisku z zakażoną hantawirusem 'pacjentką numer 2′.”
„Pacjentka numer 2” – jak wynika z relacji GIS – to prawdopodobnie Mirjam Schilperoord, żona pierwszej ofiary. Kobieta próbowała wsiąść do samolotu, ale nie wpuszczono jej na pokład ze względu na stan zdrowia. W czasie oczekiwania na lotnisku doszło do kontaktu z polskim obywatelem. To właśnie ta osoba jest teraz pod nadzorem.
Co ten nadzór oznacza w praktyce? Nie izolację, nie hospitalizację i nie leczenie. Osoba objęta nadzorem prowadzi samoobserwację i pozostaje w kontakcie telefonicznym z GIS. Gdyby pojawiły się niepokojące objawy – ból głowy, podwyższona temperatura, bóle mięśni – ma obowiązek niezwłocznie poinformować służby sanitarne i zgłosić się do specjalisty. Jak wyjaśnił Grzesiowski: „Ona sama obserwuje swój stan zdrowia i pozostaje z nami w kontakcie telefonicznym. Taka jest procedura.”
Dlaczego akurat 7 tygodni? To wynika bezpośrednio z biologii wirusa Andes. Okres inkubacji hantawirusowego zespołu płucnego, który wywołuje ten szczep, wynosi od 1 do 8 tygodni od momentu ekspozycji. Nadzór trwa przez maksymalny możliwy czas wylęgania – po upływie tego okresu bez objawów osoba zostaje uznana za zdrową i wychodzi spod obserwacji.
GIS potwierdził jednocześnie, że na pokładzie MV Hondius znajduje się jeden Polak – według doniesień medialnych kapitan statku. „Z tego, co wiemy na ten moment, nie wybiera się do Polski, kapitan przecież opuszcza statek jako ostatni” – powiedział Grzesiowski. Osoba ta nie jest zakażona.
Czym jest wirus Andes i dlaczego jest groźniejszy niż „nasz” hantawirus
Tu pojawia się informacja, która zaskakuje wielu Polaków: hantawirus w Polsce nie jest nowym zjawiskiem. Do stycznia 2024 roku w naszym kraju potwierdzono łącznie 242 przypadki gorączki krwotocznej z zespołem nerkowym (HFRS) wywołanej hantawirusami. W samym 2025 roku zakażeń było 19. Zdecydowana większość przypadków – ponad 120 ze 128 odnotowanych w latach 2007-2017 – pochodzi z województwa podkarpackiego.
Europejskie hantawirusy – Puumala (przenoszony przez nornice) i Dobrava (przez myszy leśne) – wywołują HFRS: gorączkę, bóle nerek, obrzęki. Śmiertelność wynosi do kilku procent, choroba jest ciężka, ale zdecydowana większość pacjentów wraca do zdrowia. Wirus Andes to zupełnie inny poziom zagrożenia.
Andes wywołuje hantawirusowy zespół płucny (HPS) – ciężką niewydolność oddechową. Śmiertelność sięga 36-50 proc. u osób z objawami ze strony układu oddechowego. Co więcej, Andes jest jedynym na świecie potwierdzonym szczepem hantawirusa zdolnym do przenoszenia się między ludźmi – choć wyłącznie przy bliskim i długotrwałym kontakcie. Europejskie hantawirusy tej właściwości nie posiadają.
Nie ma szczepionki. Nie ma leku. Leczenie jest wyłącznie objawowe: nawodnienie, monitorowanie, w ciężkich przypadkach respirator lub dializa. Prof. Miłosz Parczewski, krajowy konsultant ds. chorób zakaźnych, podkreśla: „Na pewno żaden oddział zakaźny w Polsce nie raportował zakażeń hantawirusowych, które by były w jakikolwiek sposób zagrożeniem dla naszych obywateli. Jednocześnie musimy mówić o nowych zagrożeniach epidemiologicznych, bo one się będą pojawiały w grupach osób podróżujących.”
Czy grozi nam epidemia? Eksperci są zgodni
GIS i ECDC (Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób) mówią jednym głosem. Ryzyko powszechnego rozprzestrzenienia się wirusa w Europie pozostaje niskie. Dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus określił sytuację na statku jako „poważny incydent”, ale zaznaczył, że ryzyko dla zdrowia publicznego jest niskie, choć nie wyklucza kolejnych przypadków wśród pasażerów MV Hondius.
Grzesiowski tłumaczy dlaczego: „COVID ma znacząco wyższą zakaźność i około dziesięć razy wyższy wskaźnik reprodukcji niż hantawirus.” Wirus Andes owszem, może przenosić się między ludźmi – ale mechanizm jest inny niż w przypadku koronawirusa. Wymaga bliskiego, długotrwałego kontaktu, nie chwilowego mijania się w korytarzu czy sklepie. Przypadkowy kontakt na lotnisku jest źródłem niepewności uzasadniającej obserwację – nie paniki.
Skala operacji logistycznej jest jednak bezprecedensowa. GIS trwa w procesie ustalania danych setek osób, które mogły mieć kontakt z pasażerami MV Hondius po ich zejściu na ląd w kolejnych portach. Grzesiowski mówi wprost o „gigantycznej operacji logistycznej”. Na razie zgłoszono jeden przypadek w Polsce. Liczba ta może wzrosnąć – po zakończeniu procesu identyfikacji kontaktów.
Hantawirus w Polsce „z gryzoni” – kiedy ryzyko dotyczy Ciebie
Niezależnie od afery z MV Hondius warto pamiętać, że europejskie hantawirusy są w Polsce realnie obecne przez cały rok – i dotyczą nie tylko podróżnych. Do zakażenia dochodzi przez wdychanie aerozoli z odchodów, moczu lub śliny zakażonych gryzoni – nornic, myszy leśnych i polnych. Ryzyko jest wyższe podczas sprzątania rzadko używanych pomieszczeń: piwnicy, strychu, domku letniskowego, garażu, szopy. Wirus pozostaje zakaźny w środowisku przez kilka tygodni po wydostaniu się z organizmu gryzonia – nawet gdy samo zwierzę już dawno znikło.
Szczególnie narażeni są leśnicy, rolnicy i osoby pracujące przy zbiorach. Badania wykazały obecność przeciwciał przeciw hantawirusom u kilku procent pracowników leśnych w Polsce – co oznacza, że część z nich przeszła zakażenie bezobjawowo lub z łagodnymi objawami i nigdy nie trafiła do statystyk.
Co to oznacza dla Ciebie? Spokój, ale nie brak uwagi
1. Nie byłeś na MV Hondius ani nie miałeś kontaktu z jego pasażerami – nie masz powodów do niepokoju. GIS aktywnie poszukuje osób z możliwym kontaktem. Gdyby taki kontakt miał dotyczyć Ciebie, służby sanitarne same by do Ciebie dotarły – tak jak dotarły do jedynej osoby objętej dotychczas nadzorem w Polsce.
2. Jeśli masz objawy po powrocie z rejonu Argentyny lub Chile, nie czekaj. Gorączka, bóle mięśni i złe samopoczucie pojawiające się kilka tygodni po pobycie w Ameryce Południowej – szczególnie jeśli miałeś kontakt z dziką przyrodą lub terenami zaśmieconymi – wymagają konsultacji lekarskiej z informacją o podróży. Okres inkubacji wirusa Andes to 1-8 tygodni od ekspozycji.
3. Otwierasz domek letniskowy, piwnicę lub strych po zimie? Zachowaj ostrożność. Europejskie hantawirusy z gryzoni są w Polsce obecne niezależnie od afery ze statkiem. Przed sprzątaniem zagryzionego pomieszczenia wietrz przez co najmniej 30 minut, używaj rękawiczek, wilgotnych ściereczek zamiast zamiatania (aerozol z kurzu jest najgroźniejszy), unikaj dotykania twarzy. Maski FFP2 lub FFP3 zalecane przy intensywnym sprzątaniu.
4. Znasz objawy – rozpoznasz je u siebie. Pierwsze symptomy zakażenia hantawirusem są niespecyficzne: wysoka gorączka, silne bóle mięśni (szczególnie ud i pleców), dreszcze, ból głowy, silne osłabienie. Mogą pojawić się nudności i bóle brzucha. Sygnałem alarmowym wymagającym pilnej pomocy jest duszność, kaszel lub ucisk w klatce piersiowej – to może oznaczać rozwijający się zespół płucny. Nie czekaj na wizytę u lekarza pierwszego kontaktu – jedź na izbę przyjęć i poinformuj o możliwej ekspozycji na hantawirusa.
5. Infolinia GIS działa całą dobę pod numerem 800 190 590. Jeśli masz pytania dotyczące możliwego kontaktu z pasażerami MV Hondius lub inne wątpliwości epidemiologiczne – dzwoń tam, nie do lekarza rodzinnego.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.