Stało się! Chcesz zrobić szybki przelew? Bank może zażądać selfie z dowodem
Wyobraź sobie zwykły dzień. Stoisz w kolejce do kasy, w rękach masz zakupy, a w głowie tylko jedną myśl: „byle szybko i do domu”. Albo jesteś już w samochodzie i robisz przelew, bo trzeba natychmiast opłacić usługę. Klikasz w aplikacji bankowej „Wyślij”, potwierdzasz i… zamiast komunikatu o zrealizowanej transakcji pojawia się informacja, która potrafi wytrącić z rytmu: „Zrób zdjęcie dowodu i twarzy”.

Fot. Warszawa w Pigułce
To nie jest błąd aplikacji ani chwilowy problem z serwerem. To mechanizm bezpieczeństwa, który od połowy stycznia 2026 roku zaczyna wchodzić do codziennego użycia u klientów. Dla części osób będzie to tylko jednorazowy komunikat, który pojawi się raz na kilka miesięcy. Dla innych może stać się czymś, co wyskoczy dokładnie wtedy, kiedy najmniej masz na to ochotę.
I właśnie to budzi największe emocje. Nie sam fakt zabezpieczeń, bo większość ludzi rozumie, że bank musi chronić pieniądze. Problem w tym, że nowy system może zadziałać w sytuacji, w której Ty potrzebujesz prostego „klik i po sprawie”, a bank nagle każe Ci wyciągać dokument w miejscu publicznym.
Jak to działa w praktyce? Bank nie sprawdzi każdej transakcji, ale może zablokować tę jedną, kluczową
Najważniejsza rzecz jest taka: to nie jest rozwiązanie, które ma uruchamiać się zawsze. Gdyby bank wymagał selfie i zdjęcia dowodu przy każdym przelewie, ludzie rzuciliby telefonami o ścianę już pierwszego dnia. System ma działać wybiórczo i włączać się tylko wtedy, gdy algorytmy uznają, że dana operacja wygląda nietypowo.
Co to znaczy „nietypowo”? Najprościej mówiąc: bank porównuje Twoje zachowanie do tego, jak zwykle korzystasz z konta. Jeśli wszystko wygląda standardowo, przelew idzie dalej. Jeśli jednak pojawia się coś, co przypomina schemat działania oszustów, system może zatrzymać transakcję i zażądać dodatkowego potwierdzenia. To jednak tylko teoria, opierająca się na podobnych rozwiązaniach, które już działają.
W praktyce taka blokada może pojawić się, gdy wysyłasz większą kwotę niż zwykle, robisz przelew do nowego odbiorcy, logujesz się o nietypowej porze albo korzystasz z nowego urządzenia. Wystarczy też zmiana schematu działania, na przykład sytuacja, w której zazwyczaj robisz przelewy w domu, a nagle robisz je z galerii handlowej albo w biegu na mieście.
Banki od lat analizują takie rzeczy, ale teraz coraz częściej idą krok dalej. Nie tylko ostrzegają, że „to podejrzana transakcja”, ale realnie ją wstrzymują, dopóki nie pokażesz, że to Ty.
Weryfikacja na selfie. Co dokładnie trzeba zrobić i dlaczego czas ma znaczenie?
Gdy system zatrzyma przelew, w aplikacji pojawi się komunikat z prośbą o dodatkowe potwierdzenie. Użytkownik ma dostać informację, do której godziny trzeba wykonać weryfikację. To ważne, bo jeśli nie zrobisz tego na czas, przelew po prostu nie przejdzie i bank go anuluje.
Sama procedura wygląda prosto na papierze, ale w praktyce bywa różnie. Najczęściej aplikacja pozwala wybrać metodę weryfikacji. Może to być selfie, czyli zdjęcie twarzy, a do tego zdjęcie dowodu osobistego wykonane w czasie rzeczywistym. Po pozytywnej weryfikacji przelew wraca do realizacji i dopiero wtedy pieniądze wychodzą z konta.
Tyle teoria. A teraz życie.
Dlaczego ludzie się wkurzą? Bo dowód osobisty to nie jest karta lojalnościowa
Największy problem z takim rozwiązaniem polega na tym, że dowód osobisty zawiera dane, których nie chcesz pokazywać światu. To nie jest sytuacja, w której wyciągasz kartę płatniczą i zakrywasz palcem numer. Dowód to imię, nazwisko, PESEL, numer dokumentu, data urodzenia i zdjęcie. I nagle bank prosi Cię, żebyś robił zdjęcie dokumentu w miejscu, gdzie obok stoją ludzie.
W zatłoczonym autobusie, na bazarku, w kolejce w galerii handlowej albo w samochodzie na parkingu, gdzie jest ciemno i aparat nie łapie ostrości, taka weryfikacja potrafi być koszmarem. Zaczynasz kombinować, ustawiasz dowód pod światło, próbujesz nie trząść ręką, a w tle ktoś już wzdycha, bo „czemu tak długo”.
To jest ten moment, w którym człowiek czuje, że technologia miała ułatwiać życie, a nagle robi mu przeszkodę. I tu nie chodzi o marudzenie. Chodzi o realne ryzyko, że ktoś podejrzy dane, zrobi zdjęcie Twojego dokumentu z boku albo po prostu zobaczy zbyt dużo.
Po co to w ogóle jest? Bo oszuści potrafią wyczyścić konto szybciej, niż zdążysz zareagować
Banki nie wprowadzają takich rozwiązań z nudów. Powód jest brutalny: oszustwa w bankowości internetowej i mobilnej nie znikają, tylko zmieniają formę. Przestępcy coraz rzadziej „łamą” systemy banków, bo to trudne. Dużo częściej łamią ludzi. Robią to socjotechniką, czyli sprytnymi sztuczkami, które mają Cię zmusić do kliknięcia linku, podania danych albo zatwierdzenia czegoś w stresie.
Najbardziej klasyczny scenariusz wygląda tak: przychodzi SMS o dopłacie do paczki albo wiadomość o „weryfikacji konta”. Klikasz, bo jesteś zmęczony, w biegu, albo po prostu masz gorszy dzień. Strona wygląda jak bank. Wpisujesz login i hasło. W tym momencie ktoś po drugiej stronie dostaje klucz do Twoich pieniędzy.
I tu zaczyna się wyścig z czasem. Bo oszuści nie czekają. Oni robią przelewy od razu, często na świeżo utworzone konta, a czasem na tzw. „słupy”. Potrafią wyprowadzić środki w kilka minut, zanim właściciel konta w ogóle zorientuje się, że coś jest nie tak.
Weryfikacja selfie z dowodem ma temu przeciwdziałać. Bo nawet jeśli przestępca ma login i hasło, nadal nie ma Twojej twarzy i nie ma Twojego dokumentu. To blokada, która ma zatrzymać kradzież w tym kluczowym momencie.
Co to oznacza dla Ciebie? Wygoda „bez portfela” może się skończyć w najgorszej chwili
Przez ostatnie lata wiele osób przyzwyczaiło się do życia bez portfela. Telefon wystarczał do wszystkiego. Płacisz w sklepie, wysyłasz BLIK, robisz przelewy, potwierdzasz zakupy. Dokumenty często leżą w domu, bo „po co je nosić”.
Po tej zmianie może się okazać, że w niektórych sytuacjach to ryzykowne. Nie dlatego, że bank zabierze Ci pieniądze, tylko dlatego, że system może zatrzymać przelew, który jest dla Ciebie ważny, a Ty nie będziesz miał jak go odblokować. Wtedy nie pomoże tłumaczenie, że „to naprawdę ja”. Aplikacja będzie chciała dowodu albo alternatywnej metody potwierdzenia.
To może być szczególnie bolesne przy większych wydatkach, przelewach do nowych odbiorców albo w sytuacji, gdy jesteś w biegu i liczysz na to, że wszystko załatwisz w 15 sekund.
Co jeśli nie możesz zrobić selfie albo nie masz dokumentu? Pojawia się opcja telefoniczna, ale to trwa
Bank przewidział też scenariusz, w którym nie chcesz albo nie możesz robić zdjęcia. Może być ciemno. Możesz być w miejscu publicznym. Możesz nie mieć dowodu. Możesz mieć rozbitą kamerę. Albo po prostu nie chcesz pokazywać dokumentu przy ludziach.
Wtedy w aplikacji może pojawić się opcja potwierdzenia telefonicznego. To najpewniej oznacza kontakt z infolinią i przejście klasycznej weryfikacji. Czyli pytania o dane, sprawdzenie tożsamości i dopiero wtedy odblokowanie transakcji.
To rozwiązanie działa, ale trzeba powiedzieć uczciwie: ono zabiera czas. Jeśli robisz przelew w sytuacji awaryjnej, a bank każe Ci dzwonić, czekać na konsultanta i tłumaczyć sprawę, to nie jest „wygodne”. To jest plan awaryjny. Dobrze, że istnieje, ale nie każdy będzie miał cierpliwość, żeby z niego korzystać.
Ta zmiana ma sens, ale uderzy w normalnych ludzi. I to jest największy paradoks
Najbardziej ironiczne w tym wszystkim jest to, że zabezpieczenia wymierzone w oszustów najczęściej uderzają w uczciwych użytkowników. Przestępca i tak będzie próbował obejść system, kombinować, testować limity. A zwykły człowiek dostanie blokadę wtedy, gdy zrobi coś „nietypowego”, ale całkowicie normalnego z jego punktu widzenia.
Bo życie nie jest algorytmem. Raz robisz przelew w nocy, bo dziecko śpi i masz wreszcie chwilę. Raz robisz większą płatność, bo wymieniasz sprzęt. Raz logujesz się z nowego telefonu lub telefonu żony, bo Twój Ci się wyładował. Dla Ciebie to normalne. Dla systemu to może wyglądać jak przejęcie konta. I to jest cena bezpieczeństwa.
Jak się nie wkopać? Proste nawyki, które mogą oszczędzić Ci nerwów
Jeśli chcesz uniknąć sytuacji, w której bank zatrzyma przelew w najgorszym momencie, możesz podejść do tego pragmatycznie.
Gdy planujesz większy przelew, zrób go w spokojnym miejscu, a nie w biegu. Jeśli wiesz, że będziesz płacił za usługę, miej dokument przy sobie. Jeśli zmieniasz telefon, licz się z tym, że bank może częściej sprawdzać Twoje transakcje przez pierwsze dni. I jeśli jesteś w miejscu publicznym, osłoń ekran i nie pokazuj dowodu „na widoku”, bo to proszenie się o kłopoty. To nie jest paranoja. To zwykła ostrożność.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.