Stefan Tompson wspomina Kamę: „oczy pełne doświadczenia, które widziały straszne rzeczy, ale oczy które się nie boją”

Stefan Tompson gościł już na łamach naszego serwisu. To młody Polak, który urodził się w Wielkiej Brytanii. Tak bardzo pokochał Polskę, że sam wrócił do stolicy i postanowił się tu osiedlić. Wielokrotnie spotykał się z Marią Stypułkowską-Chojecką, by wysłuchać jej historii i zrozumieć dlaczego pamięć o niej decyduje o naszej polskości. Dzisiaj dzieli się z nami swoimi wspomnieniami.

Maria Stypułkowska-Chojecka „Kama” w 70. rocznicę zamachu w czasie ceremonii pod tablicą upamiętniającą Bronisława Pietraszewicza „Lota”. Fot. Totomka / Wikipedia

Maria Stypułkowska-Chojecka „Kama” w 70. rocznicę zamachu w czasie ceremonii pod tablicą upamiętniającą Bronisława Pietraszewicza „Lota”. Fot. Totomka / Wikipedia

Pokolenie przedwojenne ma pewną cechę nie do uchwycenia, coś wyjątkowego. Często tę cechę, człowieka tego kalibru, widać w oczach. Te oczy pełne doświadczenia, które widziały straszne rzeczy, ale oczy które się nie boją. To są oczy ludzi twardszych niż stal, pokolenia które wszystko przetrwało i wyszło w końcu zwycięsko. Maria Stypułkowska-Chojecka lub po prostu „Kama” była idealnym tego przykładem.

Kamę poznałem podczas uroczystości upamiętniających wydarzenia Akcji „Kutschera”, prawie rok temu. Były to moje pierwsze miesiące w Warszawie i od razu zafascynowały mnie wszystkie wydarzenia upamiętniające heroiczne czyny tamtych lat. Z wszystkich akcji Polskiego Podziemia, akcja „Kutschera” jest jedną z najbardziej znanych oraz jedną z najbardziej imponujących. Franz Kutschera, kat Warszawy, odpowiedzialny za terror ludności cywilnej, został skazany na karę śmierci przez Komendę Główną AK, a rozkaz likwidacji wydal sam szef Kedywu, Generał Fieldorf „Nil”.

Jednym z kluczowych aspektów tej akcji była praca wywiadowcza, która przypadła grupie Kedywu „Pegaz” do której należała Kama. Od 27 grudnia do 20 stycznia, trwały obserwacje; każdy ruch Kutschery był śledzony i dokładnie spisywany. 1 lutego 1944 roku, o godzinie 9:06, Kama powiesiła jasną pelerynę na prawą rękę, po czym dwie inne łączniczki przekazały sygnał; Akowcy zablokowali drogę samochodowi Kutschery i otworzyli ogień. Nie zdołali znaleźć dokumentów generała, ale zabrali mu pistolet i teczkę. Spektakularny wyrok na kata Warszawy został przeprowadzony bezbłędnie.

O akcji dużo wiedziałem i nie mogłem się doczekać żeby poznać świadka tych legendarnych wydarzeń. Ciężko było uwierzyć że starsza Pani na wózku inwalidzkim, jako 16 letnia dziewczyna dawała sygnał, aby rozpocząć jedną z najważniejszych akcji Polskiego Podziemi. Kama siedziała, otoczona młodzieżą i uśmiechała się. Uśmiech był dokładnie taki sam jak ten ze zdjęć z jej młodości. Podczas wzruszających uroczystości szlakiem pamięci akcji, które Kama prowadziła, zobaczyłem jakim człowiekiem jest. Pełnym szacunku do przeszłości, ale nie było to ślepe wpatrzenie w historię. Kama tak samo, jeżeli nie bardziej przejmowała się przyszłością, i szczególnie młodzieżą z która się regularnie spotykała i która bliska była jej sercu.

Spotkaliśmy się kilka razy u niej i pamiętam ją otoczoną książkami. Opowiadała mi przy parzącej się herbacie o swojej niesamowitej przeszłości. Opowiadała w niesamowity sposób, używając wyjątkowo bogatego słownictwa, a przez swoje własne osobiste historie z czasów konspiracji, przewijały się tezy filozoficzne, cytaty z przeróżnych książek, i zabawne anegdoty. Rozmawialiśmy o konspiracji, patriotyzmie Polskim, o Powstaniu Warszawskim, o rodzinie i o emigracji.

Rozmowy z nią przy herbacie, słuchając jej pięknego Polskiego, były zawsze chwilami które mnie napełniały nadzieją; skoro kiedyś tacy ludzie byli, dlaczego my tacy też nie możemy być?

Kamę ostatni raz widziałem na Festiwalu Filmów Dokumentalnych „Niezłomni, Niepokorni, Wykleci” w Gdyni gdzie zresztą był pokazywany mój film w którym Kama jest. Tak jak zawsze, siedziała w swoim wózku, uśmiechnięta, i zadowolona że jest otoczona swoimi ludźmi.  Była to wielka radość zobaczyć tą ciągłość: starszych kombatantów otoczonych zaangażowaną i aktywną młodzieżą  która działa i ratuje naszą pamięć historyczną bez której dzisiaj byśmy nie byli Polakami.

Mimo ze nas dzieliło 67 lat, nie czułem różnicy wieku. Miałem zawsze wrażenie że siedzi przede mną uśmiechnięta dziewczyna z tego słynnego Powstańczego zdjęcia, i mam cichą nadzieje że Kama też.

Cześć jej pamięci.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c