Szef Straży Narodowej czuje się zagrożony. Poprosił policję o ochronę

Robert Bąkiewicz, szef samozwańczej Straży Narodowej, poprosił o patrol policji wokół jego domu. Tłumaczy, że dostał wiele gróźb karalnych, w związku z tym, że bronił kościoły przed manifestującymi przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego. 

Robert Bąkiewicz od początku był przeciwny protestom w związku z decyzją Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Szef Straży Narodowej opowiedział w wywiadzie dla tygodnika „Sieci” o swoich odczuciach względem manifestacji. Uważa, że jej uczestnicy chcą rozbijać rodziny, a także wprowadzić ludzi w przestrzeń materializmu, konsumpcjonizmu i hedonizmu.

Szef Straży Narodowej nie godzi się na atakowanie kościołów i wiernych. Sam twierdzi, że chce bronić kościołów przed manifestującymi kobietami. W rozmowie z tygodnikiem zaznaczył, że jego zdaniem to policja odpowiada za eskalację konfliktu. Za przykład podał ostatnie wydarzenia z pl. Trzech Krzyży, gdzie funkcjonariusze pozwolili demonstrantom atakować obrońców kościoła. Jak jednak tłumaczą osoby biorące udział w manifestacji, było zupełnie inaczej.

W wywiadzie mężczyzna żali się też, że nie dostał żadnej pomocy od policji, mimo, że o nią prosił. Zwrócił się do służb o otrzymanie patrolu, który pojawiłby się w okolicy jego domu. Wszystko ze względu na pogróżki, które w ciągu kilku dni otrzymał.

„Spływa do mnie wiele gróźb karalnych – esemesami, telefonami poprzez komunikatory. Zapowiadają zrobienie mi krzywdy, piszą, że „ekipy się na mnie szykują”. Służby państwowe nie podejmują działań.”

-tłumaczy.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c