Szkoły same ustalą zasady. Usprawiedliwienie może już nie wystarczyć, a uczeń nie zda do następnej klasy [20.07.2025]

Rodzice będą musieli się bardziej wysilić, a uczniowie pilnować limitów nieobecności – zmiany w przepisach dotyczących frekwencji i usprawiedliwień w szkołach wchodzą w decydującą fazę. Choć Ministerstwo Edukacji nie narzuca odgórnych reguł, to daje szkołom pełne prawo do zaostrzenia wewnętrznych zasad.

Fot. Warszawa w Pigułce

Uczeń pełnoletni? Usprawiedliwi się sam, ale…

Zgodnie z najnowszym stanowiskiem Ministerstwa Edukacji Narodowej, uczeń, który skończył 18 lat, ma prawo samodzielnie usprawiedliwiać swoją nieobecność. Tyle że to prawo wcale nie gwarantuje, że szkoła takie usprawiedliwienie uzna.

Wszystko zależy od tego, co zostało zapisane w statucie placówki. To właśnie ten dokument będzie rozstrzygał o tym, czy wymagane będzie podanie powodu, w jakiej formie należy zgłosić absencję i w jakim terminie. Dla uczniów oznacza to jedno – wolność tak, ale nie bezwarunkowa.

Nowe realia: koniec z usprawiedliwieniem „na słowo honoru”

Dotychczas wystarczyło krótkie zdanie od rodzica, by zniknęło widmo wagarów. MEN uznało jednak, że ten system jest zbyt dziurawy. W nowelizacji Prawa oświatowego podkreślono, że szkoły mogą wymagać od rodziców konkretnego uzasadnienia nieobecności. Brak powodu? Ryzyko, że uczeń zostanie uznany za nieklasyfikowanego.

Jak tłumaczą przedstawiciele resortu, w wielu placówkach nadużywano mechanizmu usprawiedliwiania. Nauczyciele zgłaszali, że dostają „puste” kartki, bez żadnych konkretów. To miało prowadzić do fikcyjnej obecności na zajęciach i pogłębiających się braków w edukacji. Co więcej, niektóre szkoły nie usprawiedliwiają nieobecności, jeżeli rodzic wyśle informację 7 dni po absencji. Oznacza to, że w przypadku dłuższych chorób, informacje o chorobie i usprawiedliwienie trzeba wysłać jeszcze w trakcie choroby.

Nowy limit – więcej niż miesiąc wagarów? Uczeń może nie zdać

Jeśli w danym miesiącu uczeń nie usprawiedliwi połowy nieobecności, szkoła ma prawo nie dopuścić go do klasyfikacji. Jeszcze surowsze są przepisy roczne: 25 procent nieusprawiedliwionych nieobecności w skali roku to granica, po której nie można nawet podejść do egzaminu klasyfikacyjnego. Oznacza to automatyczne powtórzenie klasy, bez względu na to, czy uczeń miał dobre oceny z testów czy kartkówek.

MEN podkreśla, że przepisy nie zmieniają się dla zwolnień lekarskich – dokumenty wystawione przez lekarzy nadal mają pełną moc. Ale wszelkie inne formy usprawiedliwień będą weryfikowane ściślej.

Szkoła ma ostatnie słowo

Choć nowe zasady wydają się surowe, w rzeczywistości to szkoły będą decydować, jak twardo je stosować. Resort edukacji nie przewiduje centralnych przepisów, które nakazywałyby jednolite działanie we wszystkich placówkach. Zamiast tego każda szkoła – poprzez własny statut – sama określi szczegóły.

Tym samym może się okazać, że w jednej szkole wystarczy prosty e-mail od rodzica, a w innej – konieczne będzie podanie szczegółowego powodu nieobecności i dołączenie dokumentów. Wszystko zależy od decyzji dyrekcji i rady pedagogicznej.

Nowacka: nie może być tak, że połowy lekcji nie ma, a uczeń przechodzi dalej

Minister edukacji Barbara Nowacka tłumaczy, że zmiany są odpowiedzią na zbyt pobłażliwe podejście do frekwencji. Jak mówi, Polska była „ewenementem na skalę światową”, jeśli chodzi o tolerowanie nieobecności bez konsekwencji.

Nowe przepisy mają nie tylko ukrócić fikcyjną obecność w dziennikach, ale też zadbać o realny udział ucznia w zajęciach. Celem ma być też zmniejszenie liczby uczniów, którzy przechodzą do kolejnej klasy mimo licznych braków w wiedzy.

Co to oznacza w praktyce?

Rodzice i uczniowie powinni dokładnie zapoznać się z nowym statutem swojej szkoły, bo to on będzie decydował o zasadach gry. Lepiej nie zostawiać tego na ostatnią chwilę – nieuzasadniona nieobecność może zaważyć na całym roku nauki.

Dla szkół to także sygnał, że MEN daje im większe kompetencje, ale i większą odpowiedzialność. Nowe regulacje wejdą w życie wraz z początkiem roku szkolnego i będą obowiązywać od września 2024.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl