Szymonowi Hołowni zaginął pies. Uciekł po spotkaniu dzików

Szymonowi Hołowni zaginął pies wzięty niedawno ze schroniska na Paluchu. Nie jest to jednak wina dziennikarza, a przechodzącej watahy dzików. Zwierzęta żerują w tamtych rejonach, bo ludzie… wyrzucają odpadki.

Prośba bardziej osobista: wczoraj ok. 17.00 zaginął jeden z moich psów, Grafit. Miało to miejsce po spotkaniu z watahą dzików podczas spaceru brzegiem rzeki Świder, na odcinku od plaży miejskiej do Z Hotelu (tzw. brzegi Andriollego).

Oba moje psy zostały niedawno zaadoptowane ze schroniska na Paluchu. Przygotowania do adopcji Grafita trwały wiele miesięcy, bo to pies który nigdy nie mieszkał w domu, wciąż się aklimatyzował do relacji z człowiekiem (z powodzeniem), ale wciąż jest jeszcze w relacjach z ludźmi bardzo ostrożny (nie agresywny, to wielki pieszczoch, ale gdy kogoś nie zna – raczej najpierw wycofujący się na dystans). Pies przez ostatnie dwa lata pracował z behawiorystką, panią Jolą Łapińską, która pomaga nam teraz w poszukiwaniach. Wielkość do kolana, czarny z białymi wstawkami. Ma brązową skórzaną obrożę z fioletową adresówką w kształcie kostki i wygrawerowanymi danymi. Ma też przypiętą kolorową, długą smycz (choć mógł już je zgubić). I szarą obrożę p/kleszczową. Jest zaczipowany i wykastrowany.

Od wczoraj praktycznie nie wychodzę z tutejszych lasów, gdyby Państwo mieli jakichś znajomych w Otwocku, Świdrze, Józefowie (może pies przeszedł przez płytką rzekę na józefowską stronę) – proszę, dajcie im znać, może udostępnią to u siebie na wallach i będziemy przynajmniej wiedzieć, gdzie Grafita szukać. Dziś jest dzień spacerów, w okolicy znów będą tłumy… A nuż ktoś coś… A może ktoś z Was ma lepsze niż ja konszachty ze świętym Franciszkiem? DZIĘKUJĘ!!!

Ps. Przy okazji – serdeczne pozdrowienia dla tych, którzy organizując sobie wypoczynek nad wodą, zostawiają po sobie widoki takie jak na zdjęciach. Zrobiłem je w ciągu kwadransa. Ilość syfu jaka zalega okoliczne lasy jest porażająca. Nie dziwię się dzikom, że szukają tu żeru. Warto, żeby ci śmiecący wbili sobie może raz na zawsze do swoich nieprzepełnionych myśleniem głów, że śmiecenie w lesie może mieć tragiczne konsekwencje. Bo dziś zaginął pies, jutro może, dzik może wziąć na cel jakiegoś dzieciaka. I to nie będzie wina stworzenia, które po prostu realizuje swój instynkt, a człowieka, który ma rozum ale go nie używa.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c