Tarchomin. Pies na tarasie w upale. Nie żyje!

Sprawę na Facebooku opisał fanpage Mopsiarnia. Prowadzący stronę skontaktowali się bezpośrednio z Panią Agatą, która była świadkiem zdarzenia i przyjazdu policji. Pani Agata opisała całą sytuację:

Fot. Pixabay

„Wychodziłam z mężem i psem swoim od lekarza. Zaczepiła nas Pani, sąsiadka tych Państwa, która w tym bloku prowadzi sklep spożywczy. Tarchomin-Warszawa. Zauważyła ze pies dzisiejszego dnia wyjątkowo nie szczeka. Generalnie opisywała właścicieli- maja małe dziecko, pies wypuszczany głownie na taras, nigdy nie widziała ich z psem na spacerze. Wychodzą do pracy koło 8. Pod drzwiami rano codziennie catering dietetyczny- Dbaja o siebie, psa mieli w nosie. Zostawili psa na zamkniętym tarasie. Już rano zauważyła ze pies nie ma wody, ale pomyślała ze doleją przed wyjściem, a ona musiała iść do pracy. O godzinie 17 pies się nie ruszał i zadzwoniła po policję, bo nikogo w domu nie było. Pies był sztywny, zimny i latały nad nim muchy. Na tarasie znajdowały się odchody psa i wymioty, które mogły świadczyć o udarze.
Policja ogromnie była wszystkim przejęta. Czekali na ich powrót do domu. Maja wyciągnąć z tego konsekwencje. Policjantka przeszła przez płot na taras aby sprawdzić tętno, sama chciałam to zrobić ale nie pozwolili. Chciałam przeprowadzić resuscytację, ale na sztywnym i zimnym psie juz nie miałam jak.”

„Policjanci po wejściu na taras ustalili, że pies miał dostęp do wody i zacienionego miejsca, które przy takim upale były niezbędne. Właściciele zwierzęcia udostępnili również dokumentację medyczną psa, który od dłuższego czasu chorował” – mówi oficer prasowa z Białołęki cytowana przez metrowarszawa.pl.

 

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.