Tego produktu może zabraknąć tej zimy? Ceny szybują w górę, a część produktu znika ze sprzedaży
Przed sezonem grzewczym na rynku węgla robi się coraz bardziej nerwowo. W niektórych składach opału tona kosztuje już od około 1600 do ponad 2000 zł, a sprzedawcy zwracają uwagę przede wszystkim na trudniejszą dostępność grubych sortymentów, takich jak orzech i kostka. W oficjalnym sklepie B2B Polskiej Grupy Górniczej część produktów jest obecnie oznaczona jako niedostępna. Nie oznacza to jednak, że Polsce grozi ogólnokrajowy brak węgla. Resorty odpowiedzialne za energetykę i aktywa państwowe uspokajają, że sytuacja pozostaje pod kontrolą, choć klienci muszą liczyć się z wyższymi cenami i okresowymi brakami konkretnych rodzajów opału.

Sytuacja wyraźnie zmieniła się w ciągu ostatnich kilku tygodni. Wraz ze zbliżającym się sezonem grzewczym coraz więcej gospodarstw domowych zaczyna uzupełniać zapasy, a większy popyt zbiega się z podwyżkami cen u producentów i dostawców. W części składów sprzedawcy informują również, że ceny kolejnych dostaw potrafią zmieniać się bardzo szybko, a stawka obowiązująca jednego dnia przy następnej partii węgla może być już nieaktualna.
W ciągu dwóch tygodni cena wzrosła o ponad 300 zł
WP Finanse sprawdziło sytuację bezpośrednio w składach opału w różnych częściach Polski. Jeden ze sprzedawców z Bydgoszczy przekazał, że jeszcze w pierwszej połowie sierpnia oferowany przez niego importowany węgiel kosztował 1460 zł brutto za tonę. Po około dwóch tygodniach cena wzrosła już do 1780 zł.
Oznacza to podwyżkę o 320 zł na każdej tonie. W przypadku gospodarstwa kupującego cztery tony opału różnica w kosztach wynosi już 1280 zł. Z rozmów przeprowadzonych przez WP Finanse ze sprzedawcami wynika, że w zależności od regionu, rodzaju węgla i jego parametrów ceny dla klientów indywidualnych wynoszą obecnie około 1600–2000 zł za tonę, a przy części produktów przekraczają również poziom 2000 zł.
Najtrudniej zdobyć orzech i kostkę
Problemy z dostępnością nie dotyczą wszystkich rodzajów węgla w takim samym stopniu. Sprzedawcy wskazują przede wszystkim na grube sortymenty, czyli m.in. orzech i kostkę. To właśnie te rodzaje paliwa są nadal wykorzystywane w wielu tradycyjnych kotłach i piecach zasypowych.
Według sprzedawców sytuacja na rynku potrafi zmieniać się z dnia na dzień. Problemem nie musi być całkowity brak węgla, lecz ograniczona liczba konkretnych sortymentów albo oczekiwanie na kolejną dostawę. W praktyce oznacza to, że klient może znaleźć opał w sprzedaży, ale niekoniecznie dokładnie taki, jaki kupował wcześniej albo jaki jest najlepiej dopasowany do jego urządzenia grzewczego.
W oficjalnym sklepie PGG część produktów jest niedostępna
Ograniczoną dostępność niektórych sortymentów widać także w oficjalnej ofercie Polskiej Grupy Górniczej. W sklepie B2B PGG jako „BRAK TOWARU” oznaczone są obecnie wybrane rodzaje węgla, w tym część orzecha pochodzącego m.in. z kopalń Piast-Ziemowit, Jankowice, Marcel, Murcki-Staszic oraz Mysłowice-Wesoła. Niedostępność dotyczy również części innych sortymentów.
Trzeba jednak zaznaczyć, że chodzi o ofertę sklepu B2B, czyli kanału sprzedaży skierowanego do klientów biznesowych. PGG prowadzi oddzielny system sprzedaży dla gospodarstw domowych, dlatego status „BRAK TOWARU” w jednym kanale nie oznacza automatycznie całkowitego braku danego rodzaju węgla dla wszystkich odbiorców.
Dostępność zmienia się również w zależności od kopalni, rodzaju produktu, sposobu pakowania oraz możliwości odbioru. Nie można więc na podstawie pojedynczego statusu stwierdzić, że danego rodzaju opału zabrakło w całym kraju. Pokazuje to jednak, że przy niektórych popularnych produktach podaż jest obecnie ograniczona.
Ceny w PGG również poszły w górę
Zmieniają się także ceny u największego krajowego producenta. W połowie sierpnia część węgla w ofercie PGG można było znaleźć jeszcze za około 1135 zł za tonę. Pod koniec sierpnia oficjalne zestawienie PGG wskazywało już ceny orzecha w granicach około 1229–1279 zł za tonę.
We wrześniu ceny wybranych sortymentów wzrosły jeszcze bardziej. W aktualnej ofercie sklepu B2B PGG orzech z poszczególnych kopalń kosztuje około 1300–1350 zł za tonę. W przypadku węgla pakowanego w big-bagi ceny dochodzą do około 1500–1550 zł za tonę.
To nadal mniej niż w wielu prywatnych składach opału, ale różnica nie zawsze jest tak duża, jak mogłoby się wydawać. Do ceny samego węgla trzeba bowiem doliczyć transport, a ostateczny koszt zależy także od miejsca zamieszkania klienta, dostępności konkretnej kopalni oraz sposobu odbioru.
W marketach tona również może kosztować blisko 2000 zł
Węgiel sprzedawany jest również w dużych marketach budowlanych, najczęściej w workach po 20 lub 25 kilogramów. Na początku września ceny takich produktów po przeliczeniu na tonę wynosiły przeważnie około 1550–1750 zł, zależnie od rodzaju i parametrów opału.
Część ofert jest jednak już droższa. W aktualnej sprzedaży można znaleźć produkty, których cena po przeliczeniu z niewielkich opakowań zbliża się do 2000 zł za tonę. Zakup workowanego węgla jest wygodniejszy dla osób potrzebujących niewielkiej ilości opału, ale przy zakupie kilku ton może oznaczać znacznie wyższy wydatek niż zamówienie węgla luzem.
Rząd nie przewiduje ogólnokrajowego braku węgla
Rosnące ceny i informacje ze składów opału nie oznaczają, że Polsce grozi powtórka sytuacji, w której węgla zabraknie w skali całego kraju. Resorty odpowiedzialne za energetykę i aktywa państwowe uspokajają, że obecnie nie identyfikują zagrożenia dla dostępności surowca w najbliższym okresie.
Jak wynika z danych przekazanych Business Insiderowi przez Ministerstwo Aktywów Państwowych, w pierwszym półroczu 2026 roku wydobycie wzrosło z około 20,4 mln do 21,15 mln ton, a import węgla energetycznego również był wyższy niż rok wcześniej. Ministerstwo Energii wskazywało jednocześnie, że na obecnym etapie nie ma podstaw do zakładania ogólnokrajowych niedoborów.
Podobnie sytuację oceniają cytowani przez portal eksperci. Ich zdaniem bardziej realnym problemem dla gospodarstw domowych mogą być rosnące ceny i przejściowe trudności ze zdobyciem określonych sortymentów niż całkowity brak węgla na rynku.
Polska od kilku lat wydobywa coraz mniej węgla
W dłuższej perspektywie krajowe wydobycie pozostaje jednak w trendzie spadkowym. Państwowy Instytut Geologiczny, na podstawie danych przekazanych do bilansu przez użytkowników złóż, podaje, że w 2025 roku wydobycie węgla kamiennego wyniosło około 38,73 mln ton.
Było to o 1,428 mln ton, czyli 3,56 proc. mniej niż rok wcześniej. Według PIG był to już czwarty z rzędu rok, w którym poziom eksploatacji węgla kamiennego był niższy niż w roku poprzednim.
W statystykach dotyczących polskiego górnictwa można spotkać również inne wartości, ponieważ poszczególne instytucje stosują różne kategorie. Agencja Rozwoju Przemysłu podaje m.in. dane dotyczące wydobycia węgla handlowego. Nie są to więc wartości, które należy bezpośrednio porównywać jeden do jednego z bilansem publikowanym przez Państwowy Instytut Geologiczny.
Spadek krajowej produkcji powoduje jednak, że coraz większe znaczenie ma sytuacja na rynkach zagranicznych, możliwości importu oraz ceny transportu. W przypadku zwiększonego popytu lub wyjątkowo mroźnej zimy te czynniki mogą wpływać zarówno na ceny, jak i dostępność poszczególnych rodzajów paliwa.
Największa presja może pojawić się wraz z pierwszymi mrozami
Wrzesień i początek jesieni to okres, w którym wiele gospodarstw domowych dopiero zaczyna kompletować opał na zimę. Jeżeli duża liczba klientów będzie chciała kupować węgiel w tym samym czasie, lokalnie mogą pojawiać się problemy z dostępnością najpopularniejszych sortymentów.
Dodatkowym czynnikiem będzie pogoda. Łagodna jesień i zima oznaczają mniejsze zużycie opału, natomiast długotrwałe mrozy zwiększają zapotrzebowanie zarówno gospodarstw domowych, jak i całego sektora energetycznego. Nie ma jednak obecnie podstaw, aby przesądzać, że węgla w Polsce zabraknie.
Kupowanie bardzo dużych zapasów na wszelki wypadek może zresztą dodatkowo zwiększać krótkoterminowy popyt. Przy wyborze opału warto natomiast zwracać uwagę nie tylko na cenę jednej tony, ale również na kaloryczność, zawartość popiołu i siarki oraz koszt transportu. Tańszy produkt o znacznie gorszych parametrach nie zawsze oznacza niższy koszt ogrzewania domu.
Ceny już rosną, ale o ogólnokrajowym braku nie ma dziś mowy
Na rynku węgla przed sezonem grzewczym wyraźnie widać wzrost cen. W części składów podwyżki sięgają kilkuset złotych na tonie, a sprzedawcy wskazują na ograniczoną dostępność przede wszystkim grubych sortymentów. Ceny wzrosły również w PGG, a część produktów w kanale sprzedaży B2B jest obecnie oznaczona jako niedostępna.
Nie oznacza to jednak, że tej zimy węgiel zniknie ze sprzedaży w całej Polsce. Aktualne dane i stanowiska resortów nie wskazują na taki scenariusz. Bardziej prawdopodobne są lokalne i okresowe problemy z zakupem konkretnych rodzajów opału oraz dalsze wahania cen, szczególnie jeśli wraz z nadejściem chłodniejszych miesięcy gwałtownie wzrośnie popyt.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.