To wpłynie na wszystkich Polaków, a rachunki poszybują w górę. Trzy uderzenia w portfel naraz

GUS mówi, że inflacja jest pod kontrolą. Tymczasem 3 na 5 polskich firm właśnie planuje podwyżki – większe niż rok temu, większe niż wskazuje oficjalny wskaźnik. Do tego diesel powyżej 7 zł, brakuje 426 tys. kierowców w Europie i od marca drożeją e-TOLL. Wszystko to wpłynie na rachunki wszystkich Polaków, którzy zapłacą dużo więcej w sklepach, na stacji i codziennych usługach.

Starsza kobieta robi zakupy w sklepie spożywczym. Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce.
Starsza kobieta robi zakupy w sklepie spożywczym. Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce.

Paradoks polskiej inflacji 2026

Na papierze wygląda świetnie. Inflacja CPI w lutym 2026 roku wyniosła 2,1 proc. rok do roku – poniżej celu NBP wynoszącego 2,5 proc. Według GUS i analityków PKO BP inflacja w całym 2026 roku utrzyma się w przedziale 2-2,5 proc. Rada Polityki Pieniężnej trzyma stopy na tym samym poziomie od miesięcy. Wszystko w porządku.

Tylko że jedna liczba psuje ten obrazek doszczętnie: inflacja usługowa w lutym 2026 roku wyniosła 4,8 proc. rok do roku – ponad czterokrotnie wyżej niż inflacja towarowa wynosząca 1 proc. To właśnie usługi – od fryzjera przez naprawy po rachunki za usługi biznesowe – drożeją w tempie, które oficjalne wskaźniki skutecznie przykrywają taniejącą energią i stabilizującymi się towarami importowanymi.

Wyjaśnia to dr Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton, który w raporcie opublikowanym w styczniu 2026 roku napisał wprost: „Kiedy już wszystko wskazuje na to, że okres postpandemicznej wysokiej inflacji mamy za sobą, szefowie średnich i dużych firm planują znaczące podwyżki cen. Na inflację konsumencką składają się nie tylko ceny towarów produkowanych w kraju, ale też ceny energii i towary importowane – a te będą stabilne i będą ograniczały inflację”. W skrócie: koszyk GUS jest opanowany, koszyk producenta – nie.

Raport Grant Thornton: 60 proc. firm szykuje podwyżki – i to coraz wyższe

Grant Thornton przeprowadził w ramach badania International Business Report (IBR) ankietę wśród średnich i dużych przedsiębiorstw działających w Polsce. Wyniki opublikowane w styczniu 2026 roku są jednoznaczne: 60 proc. firm planuje podnieść ceny w ciągu najbliższych 12 miesięcy. To o 3 punkty procentowe więcej niż rok wcześniej, gdy takich firm było 51 proc. Obniżkę planuje wyłącznie 3 proc. przedsiębiorstw.

Tak zwany wskaźnik netto – różnica między odsetkiem firm planujących podwyżki a tymi planującymi obniżki – wynosi 57 punktów procentowych. To wartość wysoka i rosnąca rok do roku. Dla porównania: w szczytowym momencie kryzysu inflacyjnego 2021-2023 wskaźnik sięgał powyżej 80 punktów – dziś jest wyraźnie niższy, ale znowu rośnie, zamiast spadać.

Kluczowa jest jednak skala planowanych podwyżek, która znacznie przekracza oficjalne prognozy inflacyjne:

38 proc. firm planujących podwyżki wskazuje przedział 5-7 proc. rocznie – dwukrotnie powyżej prognozowanej inflacji CPI.

33 proc. planuje wzrost cen o 3-4 proc. – nadal powyżej prognozowanego wskaźnika na 2026 rok.

10 proc. firm szykuje podwyżki o 8-10 proc.

8 proc. deklaruje wzrost cen powyżej 10 proc. – dla niektórych kategorii oznacza to kilkanaście, a nawet dwadzieścia procent więcej w skali roku.

Grant Thornton prognozuje, że inflacja konsumencka w 2026 roku wyniesie 2,8 proc. – nieco wyżej od konsensusu rynkowego – i ostrzega, że wyraźniejszy wzrost powyżej 3 proc. może nastąpić dopiero w 2027 roku, gdy skutki obecnych podwyżek producenckich w pełni przełożą się na ceny detaliczne.

Główne powody, dla których firmy podnoszą ceny – dwa silniki i jeden regulator

Raport Grant Thornton identyfikuje dwa główne czynniki napędzające presję kosztową. Pierwszy: energia. Choć sytuacja jest lepsza niż w 2022-2023 roku, 59 proc. firm nadal uznaje wysokie koszty energii za silną lub bardzo silną barierę rozwoju. Trzy lata temu ten odsetek przekraczał 80 proc. Postęp jest wyraźny, ale koszty energii dla przemysłu w Polsce pozostają wciąż znacząco powyżej poziomów sprzed kryzysu energetycznego 2022 roku.

Drugi: koszty pracy. 64 proc. badanych firm wskazuje wynagrodzenia i składki jako istotną lub bardzo istotną barierę – to jeden z najwyższych wyników w historii badania. Bezrobocie oscyluje w okolicach 3 proc., co daje pracownikom silną pozycję negocjacyjną. Płaca minimalna wzrosła od 2022 do 2026 roku o blisko 65 proc. Firmy płacą więcej i będą płacić jeszcze więcej – a te koszty przerzucają na ceny.

Trzecim czynnikiem, którego raport Grant Thornton z początku roku nie mógł uwzględnić w pełnej skali, jest cena diesla i transportu po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Diesel powyżej 7 zł – jak cena paliwa przechodzi przez łańcuch dostaw

W marcu 2026 roku cena oleju napędowego na stacjach przy głównych trasach tranzytowych regularnie przekraczała 7,50 zł za litr. Prognoza na tydzień 4-10 maja wskazuje na 7,29-7,45 zł za litr według analityków e-petrol.pl i BM Reflex. W pesymistycznym scenariuszu analitycy mówią o poziomach zbliżających się do 8,50 zł po całkowitym wygaśnięciu rządowego programu CPN po 15 maja.

Mechanizm przejścia kosztów paliwa na ceny towarów jest prosty, ale jego skala często umyka. Paliwo to druga najważniejsza składowa kosztów firm transportowych – zaraz po kosztach pracowniczych – jak przypomina Prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Jan Buczek. Wzrost ceny diesla o 1 złoty za litr oznacza dla ciężarówki pokonującej 100 tys. km rocznie dodatkowe 30 000-40 000 zł kosztów paliwa, które właściciel floty musi odzyskać w cenach frachtu.

Dopłaty paliwowe – klauzule automatycznie podnoszące stawki przewozowe przy wzroście cen diesla – stały się standardem w kontraktach transportowych. „Kiedyś były jedynie dodatkiem do stawek, teraz stanowią kluczowy element umów” – wskazuje Portal Logistyki. Dla klientów korzystających z dostaw hurtowych lub usług kurierskich oznacza to wzrost rachunków za transport przekazany w całości poza firmę logistyczną.

Transport w 2026 roku: paliwo to dopiero wstęp do podwyżek

Analizy PFR i Logistyka.net.pl z I kwartału 2026 roku wskazują, że koszty transportu rosną z kilku równoległych kierunków, nie tylko z ceny diesla.

Opłata paliwowa wzrosła o 4 proc. od 1 stycznia 2026 roku. To obowiązkowy składnik ceny każdego litra oleju napędowego i benzyny, bezpośrednio podnoszący koszt eksploatacji każdej ciężarówki.

Stawki e-TOLL dla pojazdów ciężkich wzrosły od 1 lutego 2026 roku – szacowane o ok. kilka procent, zależnie od klasy emisji pojazdu. System coraz silniej różnicuje opłaty w zależności od norm Euro, co wymusza albo wymianę floty, albo wyższe koszty na starszych pojazdach.

Niedobór kierowców ciężarówek w Europie wynosił w 2024 roku 426 tys. osób – wzrost z 233 tys. rok wcześniej. Do 2028 roku luka może sięgnąć 700 tys. wakatów. Polska firma transportowa, która nie zapłaci więcej, traci kierowcę do zagranicznego przewoźnika. Presja płacowa na kierowców przekłada się bezpośrednio na stawki frachtów.

Wygasanie uproszczonych zasad zatrudniania pracowników z Ukrainy w marcu 2026 roku uderzyło szczególnie w polskie firmy transportowe, które w ostatnich latach intensywnie korzystały z tej grupy pracowników. Zastąpienie ich polskimi lub zachodnimi kierowcami oznacza wyższe koszty pracy.

ETS2 w cenach kontraktów już od teraz – choć sam system startuje w 2028 roku, firmy transportowe już wyceniają to ryzyko w długoterminowych umowach. Według analityków Portalu Logistyki koniec darmowych uprawnień emisyjnych w transporcie podniesie ceny paliw o dodatkowe 5-10 proc. po wdrożeniu. Część firm wpisuje to już w bieżące kalkulacje, by nie renegocjować kontraktów co rok.

Branże, które podrożeją najbardziej

GUS potwierdza w danych za 2025 rok, że ceny usług biznesowych rosły w ujęciu rocznym o 3,7-4,1 proc. – wyraźnie powyżej ogólnej inflacji. Analitycy wnp.pl wskazują, że branże energochłonne i usługowe już zapowiedziały podwyżki na 2026 rok. Ceny usług księgowych rosną według szacunków rynkowych średnio o ok. 12 proc. rocznie z powodu rosnących wynagrodzeń specjalistów i nowych wymogów regulacyjnych (KSeF, JPK, raportowanie CBAM, CSRd).

Budownictwo i usługi budowlane – silna presja płacowa przy niedoborze fachowców, wzrost cen materiałów powiązanych z kosztami energii (stal, cement, cegła). Transport i logistyka – jak opisano wyżej. IT i cyberbezpieczeństwo – wzrost popytu przy ograniczonej podaży specjalistów. Gastronomia i hotelarstwo – wzrost kosztów pracy i żywności przy silnym rynku pracy. Usługi medyczne i stomatologiczne – wynagrodzenia specjalistów rosną, a dostępność lekarzy maleje.

Polska na tle świata – nie jesteśmy wyjątkiem, ale nie jest to pocieszające

Grant Thornton badał sytuację w 38 krajach. W 9 spośród nich odsetek firm planujących podwyżki jest wyższy niż w Polsce. Rekord należy do Nigerii (82 proc. firm planuje podwyżki – trwający kryzys walutowy i deprecjacja nairy) i Turcji (80 proc. – chroniczna dwucyfrowa inflacja). W Wielkiej Brytanii podwyżki planuje 70 proc. firm, w Indiach – też 70 proc.

Polska z 60 proc. mieści się w górnej części rozkładu, ale nie ekstremalnie. Problem polega na tym, że nasze struktury kosztowe – uzależnienie od importowanego diesla, energochłonny przemysł, silna presja płacowa przy niskim bezrobociu – sprawiają, że podwyżki na poziomie 5-7 proc. przy inflacji konsumenckiej 2-2,5 proc. tworzą coraz większy klif między tym, ile wynoszą ceny producenckie a tym, ile widzi konsument w GUS-owskim koszyku.

Co to oznacza dla Ciebie? Jak chronić domowy budżet przed ukrytą inflacją

1. Usługi drożeją szybciej niż towary. Inflacja usługowa 4,8 proc. vs inflacja towarowa 1 proc. to sygnał: jeśli planujesz większy remont, naprawy w mieszkaniu lub zakup usług biznesowych – rób to teraz, nie za rok. Cenniki będą wyższe.

2. Kontrakt długoterminowy zamiast zamówień punktowych. Przy usługach, które regularnie kupujesz – księgowość, prawnik, serwis sprzętu – warto spróbować wynegocjować umowę roczną z zamrożoną stawką. Usługodawca ma pewność wpływów, Ty – cenę z 2026 roku przez cały 2027.

3. Dostawy i logistyka w cennikach Twojej firmy? Dopłaty paliwowe i indeksacja frachtów stały się standardem. Jeśli zlecasz transport, sprawdź, czy umowa zawiera klauzule waloryzacyjne i jak są skonstruowane. Niejasne zapisy mogą oznaczać nagłe faktury korygujące.

4. Zakupy „na zapas” tam, gdzie ma to sens. Trwałe towary konsumpcyjne i materiały budowlane w magazynie to sposób na uniknięcie podwyżek 5-7 proc. w ciągu roku. To nie dotyczy żywności i czegokolwiek, co traci wartość – ale elektroniki, farb, materiałów izolacyjnych czy mebli – jak najbardziej.

5. Obserwuj datę 15 maja. Wygaśnięcie programu CPN i potencjalny skok cen diesla to bezpośredni impuls do podwyżek frachtów, a przez to – cen towarów dostarczanych przez dystrybutorów. Pierwsze skutki będą widoczne w cennikach hurtowych w ciągu 2-4 tygodni od wzrostu paliw.

6. Jeśli masz kredyt ze zmiennym oprocentowaniem – obserwuj decyzje RPP. Grant Thornton prognozuje inflację powyżej 3 proc. w 2027 roku, co może opóźnić lub ograniczyć cykl obniżek stóp. Refinansowanie na stałą stopę, jeśli jest dostępne w sensownych warunkach, ogranicza ryzyko wzrostu raty.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl