Trwają gigantyczne kontrole urzędów skarbowych. Fiskus wysyła wezwania do nawet 300 000 osób

Dane trafiły do skarbówki w styczniu 2025 roku. Przez ponad rok KAS je analizował. Teraz zaczął działać. „Rzeczpospolita” donosi, że urzędy skarbowe rozsyłają pisma do sprzedających na platformach internetowych – z żądaniem korekty zeznania i wykazania przychodów. Warszawa w Pigułce zapytała fiskusa o plany kontrolne jeszcze w marcu 2025 roku. Wtedy mówił, że „cel to wspieranie, a nie zakłócanie”. Teraz wezwania idą w teren.

Mężczyzna w płaszczu, w garniturze i w rękawiczkach puka do drzwi mieszkania. Grafika poglądowa (generowana automatycznie - Gemini).
Mężczyzna w płaszczu, w garniturze i w rękawiczkach puka do drzwi mieszkania. Grafika poglądowa (generowana automatycznie – Gemini).

Dyrektywa DAC7: skąd fiskus zna Twoje transakcje

Podstawą całej operacji jest unijna Dyrektywa Rady 2021/514/UE, znana jako DAC7 (ang. Directive on Administrative Cooperation). W Polsce weszła w życie 1 lipca 2024 roku, z prawie dwuletnim opóźnieniem wobec unijnego harmonogramu. Nakłada ona na operatorów platform cyfrowych – Allegro, OLX, Vinted, Booking.com, Airbnb, Otomoto i innych – obowiązek zbierania danych o sprzedawcach i przekazywania ich do Krajowej Administracji Skarbowej co roku, do 31 stycznia następnego roku.

Raporty dotyczą sprzedawców spełniających choć jeden z 2 warunków: co najmniej 30 transakcji w roku lub łączny przychód z tych transakcji przekraczający 2 000 euro (ok. 8 500 zł). W raportach figurują też osoby wynajmujące nieruchomości, środki transportu i świadczące usługi za pośrednictwem platform. Dane obejmują imię, nazwisko, adres, numer PESEL lub NIP, numer rachunku bankowego i szczegóły transakcji. Polska spóźniła się z wdrożeniem dyrektywy, co oznaczało, że pierwsze raporty złożone w styczniu 2025 roku objęły transakcje zarówno za 2023, jak i 2024 rok jednocześnie.

Szczególna sytuacja dotyczy Vinted. Platforma jest zarejestrowana na Litwie i działała w reżimie DAC7 już od stycznia 2023 roku – przekazując dane polskich użytkowników do litewskich organów podatkowych, które udostępniały je KAS w ramach unijnej współpracy administracyjnej. Część sprzedawców na Vinted dostała wezwania do wyjaśnień już w 2024 roku – zanim Polska formalnie wdrożyła dyrektywę.

Co fiskus wiedział rok temu – i co nam powiedział

W połowie marca 2025 roku redakcja Warszawa w Pigułce zwróciła się do Krajowej Administracji Skarbowej z pytaniem o plany weryfikacyjne. Odpowiedź z Wydziału Prasowego Biura Komunikacji i Promocji KAS jest warta zacytowania w całości, bo doskonale oddaje ówczesny stan sprawy.

„Termin raportowania do Szefa Krajowej Administracji Skarbowej przez operatorów platform, za lata 2023 i 2024 upłynął 31 stycznia 2025 r. Na koniec lutego [2025 r.] oszacowaliśmy, że 81 operatorów platform przekazało za 2023 r. i 2024 r. informacje o ponad 177 tys. unikalnych osobach fizycznych oraz ponad 113 tys. unikalnych podmiotach. Obecnie prowadzimy czynności analityczne, które mają na celu wykrycie potencjalnych nieprawidłowości.”

KAS zaznaczył jednocześnie: „KAS dąży do przyjęcia takich założeń i metod analitycznych, aby wszelkie czynności weryfikacyjne podejmowane były jedynie względem tych, których sposób działania wzbudza wątpliwości co do rzetelności wypełniania obowiązków podatkowych. Celem KAS jest wspieranie, a nie zakłócanie działań przedsiębiorców.”

Minął ponad rok. Czynności analityczne dobiegły końca. Dziś „Rzeczpospolita” potwierdza, że skarbówka przeszła od analizy do działania: pisma z wezwaniami do korekty zeznań trafiają do skrzynek podatników. Liczba osób objętych raportami urosła – BiznesAlert szacuje, że danych w systemie może dotyczyć nawet 300 000 osób (vs. 177 tys. unikalnych osób fizycznych, które KAS podawał w marcu 2025 r. za pierwsze 2 lata sprawozdawcze). W 2025 roku skarbówka przeprowadziła łącznie 2,64 mln działań kontrolnych – w różnych obszarach, ale liczba obrazuje skalę aparatu.

30 transakcji w raporcie to nie 30 transakcji = przedsiębiorca

Tu tkwi najważniejsze nieporozumienie, które od miesięcy krąży w mediach społecznościowych – i które może kosztować niektórych nerwy, a innych pieniądze w ramach niepotrzebnych korekt.

Progi DAC7 (30 transakcji lub 2 000 euro) to progi raportowania, nie progi działalności gospodarczej. Przekroczenie ich oznacza wyłącznie tyle, że Twoje dane trafiły do KAS. Nie oznacza, że prowadzisz działalność i powinieneś płacić podatek. Monika Piątkowska, doradca podatkowy w fillup, powiedziała to wprost dziennikarzowi „Rzeczpospolitej”: „Trzydzieści transakcji czy 2 tys. euro to nie są progi działalności gospodarczej.”

Decyzja o tym, czy dana osoba jest przedsiębiorcą, zależy od okoliczności – nie od liczby transakcji. Przedsiębiorcą może być uznany ten, kto regularnie sprzedaje takie same towary, współpracuje ze stałymi dostawcami lub intensywnie się reklamuje. Przedsiębiorcą nie jest ten, kto pozbywa się prywatnego majątku – ubrań, z których wyrósł, książek, które przeczytał, sprzętu sportowego, który leżał na strychu. Fiskus to potwierdza w wydawanych interpretacjach. Dla przykładu: KIS w interpretacji nr 0114-KDIP3-1.4011.160.2025.1.BS stwierdził, że kobieta, która w ciągu roku dokonała 122 transakcji i zarobiła 4 500 zł na sprzedaży używanych ubrań, butów i książek – nie prowadzi działalności gospodarczej. To „zwykłe zarządzanie własnym majątkiem”.

Jak dodaje Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w inFakt: „Fiskus już wcześniej przeszukiwał portale sprzedażowe i sprawdzał najaktywniejszych użytkowników. Teraz ma jednak wszystko jak na talerzu.” Patrząc na dane – 30 takich samych butów albo 30 egzemplarzy tej samej książki sprzedanych w roku to sygnał alarmowy. 122 prywatnych rzeczy po 37 zł średnio – to nie.

Kogo wezwanie z urzędu powinno naprawdę zmrozić

Kluczowe jest rozróżnienie między 3 grupami, bo skutki podatkowe są diametralnie różne.

Grupa 1 – działalność gospodarcza „na czarno”: ktoś, kto regularnie kupuje towary w celu odsprzedaży z zyskiem, bez rejestracji firmy. Sprzedaje nowe produkty, buduje markę na platformach, wystawia dziesiątki lub setki identycznych przedmiotów. Dla tej osoby konsekwencje mogą być bolesne: zaległości w PIT (z odsetkami), ewentualny VAT jeśli obrót przekroczył próg zwolnienia (200 000 zł), składki ZUS za cały zaległy okres i grzywna z art. 54 lub 56 Kodeksu karnego skarbowego. KAS może cofnąć się o 5 lat.

Grupa 2 – pośrednia – „wietrzenie szafy” na dużą skalę: ktoś, kto przekroczył progi raportowania sprzedając prywatne rzeczy. Tu sytuacja zależy od 2 czynników. Po pierwsze: czy sprzedawane rzeczy były w posiadaniu dłużej niż 6 miesięcy? Jeśli tak – żadnego PIT, niezależnie od liczby transakcji i kwoty (art. 10 ust. 1 pkt 8 lit. d ustawy o PIT). Po drugie: jeśli sprzedano szybciej – PIT tylko od dochodu (przychód minus koszt zakupu), a kwota wolna od podatku (30 000 zł rocznie z wszystkich źródeł) często i tak go eliminuje. Problem pojawia się, gdy nie ma dowodów zakupu – bez nich nie można odliczyć kosztu, a fiskus może przyjąć przychód jako dochód. Piotr Juszczyk uspokaja jednak: dla urzędników dochodzenie od osoby, która sprzedała stare ubrania za 3 000 zł, to „gra niewarta świeczki”.

Grupa 3 – prywatni sprzedawcy z udokumentowaną historią: wezwanie dostają, wyjaśniają, że sprzedawali prywatne rzeczy posiadane ponad 6 miesięcy, mogą to potwierdzić (faktury, zdjęcia, zeznania rodziny) – i sprawa kończy się na tym. Kobieta opisana przez „Rz”, która sprzedawała używane ubrania swoje i dzieci i dostała wezwanie mimo przekroczenia limitów – to właśnie ta grupa.

Opcja dla niezdecydowanych: działalność nierejestrowana

Dla tych, którzy sprzedają regularnie w skali większej niż okazjonalna, ale mniejszej niż pełnoprawny e-biznes, istnieje formuła pośrednia. Działalność nierejestrowana pozwala na prowadzenie sprzedaży bez rejestracji firmy i bez składek ZUS, pod warunkiem że przychody nie przekraczają 10 813,50 zł miesięcznie (połowa minimalnego wynagrodzenia w 2026 r.). Od dochodu z takiej działalności płaci się PIT, ale brak ZUS i brak rejestracji to istotna ulga dla małych sprzedawców. Jak wyjaśnia Juszczyk: „To formuła dla mających mniejsze przychody. Oczywiście oni też muszą płacić PIT od dochodu.”

Warszawa: zagłębie sprzedawców internetowych i wynajem na doby

Warszawa jest miastem, w którym problem DAC7 ma szczególnie duży zasięg z 2 powodów. Pierwszy to skala sprzedaży internetowej – stolica skupia największy w Polsce odsetek aktywnych użytkowników platform z segmentu fashion (Vinted, OLX) i elektroniki (Allegro), a wyższe dochody oznaczają wyższe prawdopodobieństwo przekroczenia progu 2 000 euro. Drugi powód to wynajem krótkoterminowy: Airbnb, Booking.com i podobne platformy musiały raportować dane właścicieli wynajmujących nieruchomości – a Warszawa to jeden z największych rynków najmu krótkoterminowego w Polsce. Właściciel kawalerki w centrum wynajmujący ją przez platformę kilkadziesiąt nocy w roku, bez zgłoszenia do urzędu skarbowego, jest dokładnie tym profilem, którego KAS szuka w raportach DAC7.

Stołeczny urząd skarbowy jest jednym z największych w Polsce – obsługuje nie tylko mieszkańców stolicy, ale też dziesiątki tysięcy firm. Wezwania z urządów skarbowych właściwych dla adresów zamieszkania i adresów kont bankowych sprzedawców trafiają niezależnie od miejsca zarejestrowania platformy.

Co to oznacza dla Ciebie? Działaj, zanim urząd zadziała za Ciebie

1. Sprawdź, czy znalazłeś się w raporcie. Przypomnij sobie, ile transakcji przeprowadziłeś przez platformy w 2023 i 2024 roku. Jeśli więcej niż 30 lub za ponad 2 000 euro (ok. 8 500 zł) w którymkolwiek z tych lat – Twoje dane prawdopodobnie trafiły do KAS. To nie oznacza automatycznie problemu – ale oznacza, że urząd może do Ciebie napisać.

2. Jeśli sprzedawałeś prywatne rzeczy – zbierz dokumenty. Dowody zakupu sprzedanych przedmiotów (paragony, faktury, potwierdzenia płatności kartą, historię zamówień z e-sklepów) pozwolą Ci wykazać 2 rzeczy: że rzeczy były Twoje i ile za nie zapłaciłeś (co daje koszt do odliczenia). Brak dowodów zakupu to największe ryzyko przy ewentualnej kontroli – bez nich nie udowodnisz ani półrocznego posiadania, ani poniesionego kosztu.

3. Jeśli dostałeś wezwanie – odpowiedz i wyjaśnij. Ignorowanie pisma z urzędu skarbowego to najgorsze możliwe wyjście. Brak odpowiedzi może skutkować wszczęciem postępowania, a nawet blokadą konta na platformie. Wyjaśnienie w piśmie, że sprzedawałeś prywatne używane rzeczy posiadane ponad 6 miesięcy, z opisem transakcji i ewentualnymi dowodami, zazwyczaj kończy sprawę na tym etapie.

4. Prowadzisz sprzedaż regularnie i nie masz zarejestrowanej firmy – oceń ryzyko. Jeśli kupujesz produkty w celu odsprzedaży z zyskiem, sprzedajesz nowe lub podobne przedmioty w sposób ciągły i zorganizowany – jesteś w grupie, którą KAS szuka. Czynny żal złożony przed wszczęciem postępowania (korekta zeznania i dopłata podatku z własnej inicjatywy) eliminuje odpowiedzialność karno-skarbową. Po wszczęciu postępowania – już nie.

5. Wynajmujesz przez Airbnb lub Booking bez zgłoszenia – działaj natychmiast. Wynajem krótkoterminowy przez platformy jest w raportach DAC7 obok sprzedaży towarów. Jeśli osiągasz przychody z najmu i nie rozliczałeś ich w PIT – korekta zeznań za 2023 i 2024 rok złożona dobrowolnie jest znacznie tańsza niż zaległości z odsetkami po kontroli. Urząd skarbowy ma dane o liczbie dni wynajmu, adresie nieruchomości i łącznym przychodzie.

6. Wiesz, że Twoje rozliczenia są w porządku – zachowaj spokój, ale miej dokumenty pod ręką. Jeśli sprzedawałeś wyłącznie prywatne rzeczy posiadane dłużej niż 6 miesięcy i Twoje całkowite dochody nie przekraczają 30 000 zł rocznie – ewentualne wezwanie z urzędu to rutynowe pytanie, nie wyrok. Odpowiedz, wyjaśnij, ewentualnie dołącz potwierdzenia – i na tym koniec.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl