Tysiące Polaków musiało oddać zasiłek. Sprawdź, kogo algorytm typuje do kontroli w 2026!
Przez lata zwolnienie lekarskie, popularne L4, traktowane było przez część pracowników jako dodatkowy, płatny urlop na żądanie lub czas na remont mieszkania. „Boli mnie kręgosłup” lub „mam silny stres” – te diagnozy otwierały drzwi do tygodni wolnego, podczas których aktywność „chorego” dalece odbiegała od zaleceń lekarskich. Rok 2025 przyniósł jednak technologiczną i proceduralną rewolucję w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Skończyły się czasy losowych wizyt kontrolerów. W minionym roku do gry wkroczyła sztuczna inteligencja, która z przerażającą precyzją typowała „symulantów”. Dziś, na początku 2026 roku, podsumowujemy ten rok wielkich kontroli. Okazuje się, że zdjęcie na Instagramie czy wyjazd na działkę stały się dowodami w sprawach o zwrot tysięcy złotych nienależnie pobranych świadczeń.

Fot. Warszawa w Pigułce
Styczeń to szczyt zachorowań na grypę i infekcje grypopodobne, a co za tym idzie – szczyt wystawiania zwolnień e-ZLA. Jednak w 2026 roku wielu pracowników dwa razy zastanowi się, zanim poprosi lekarza o „kilka dni wolnego na odpoczynek”. Statystyki ZUS za ubiegły rok są jednoznaczne: liczba cofniętych zasiłków chorobowych wzrosła drastycznie, a skuteczność kontroli osiągnęła poziom, o jakim urzędnicy marzyli od lat.
Co dokładnie się zmieniło? Dlaczego system „widzi”, że zamiast leżeć w łóżku, pracujesz na drugim etacie lub remontujesz łazienkę? I czy popularne zwolnienia od psychiatry, które były hitem 2024 roku, w 2025 roku stały się pułapką dla pracowników korporacji? Przyjrzyjmy się mechanizmom, które sprawiły, że chorowanie w Polsce stało się procesem ściśle monitorowanym.
Algorytm zamiast losowania. Wielki Brat w ZUS
Największą zmianą, która w 2025 roku zebrała swoje żniwo, było pełne wdrożenie zautomatyzowanego systemu analizy ryzyka. Kiedyś kontrolerzy ZUS wybierali do sprawdzenia osoby „na chybił trafił” lub reagowali na donosy od pracodawców. W 2025 roku typowaniem zajęło się oprogramowanie.
System analizuje miliony zwolnień w czasie rzeczywistym, szukając anomalii. Co przyciąga uwagę cyfrowego oka?
- Częste, krótkotrwałe zwolnienia od wielu różnych lekarzy.
- Zwolnienia wystawiane przez lekarzy oddalonych o setki kilometrów od miejsca zamieszkania pacjenta (korzystanie z „wątpliwych” teleporad).
- Zwolnienia wystawiane w okresach „mostkowych” (np. majówka, Boże Ciało, czy dni między świętami a Sylwestrem).
- Zwolnienia, które idealnie pokrywają się z terminem odmówionego wcześniej urlopu wypoczynkowego (ZUS ma wgląd w dokumentację pracowniczą przy kontrolach krzyżowych).
Dzięki temu, w 2025 roku kontroler pukał do drzwi nie przypadkowej osoby, ale takiej, co do której istniało 80-procentowe prawdopodobieństwo wykrycia nieprawidłowości.
„Wypalenie zawodowe” pod lupą. Koniec eldorado?
Lata 2023-2024 to boom na zwolnienia od psychiatrów (kod F43 – reakcja na ciężki stres, zaburzenia adaptacyjne). W korporacjach stało się to metodą na przeczekanie trudnego okresu lub szukanie nowej pracy na koszt państwa. W 2025 roku ZUS powiedział: „Sprawdzam”.
O ile podważenie samej diagnozy psychiatrycznej jest trudne (wymaga powołania biegłego lekarza orzecznika), o tyle ZUS skupił się na sposobie wykorzystania zwolnienia. Panowało błędne przekonanie, że na zwolnieniu „na głowę” można robić wszystko: podróżować, imprezować, spotykać się ze znajomymi, bo to „poprawia nastrój”.
W 2025 roku orzecznictwo zaostrzyło się. ZUS uznał, że zwolnienie lekarskie służy rekonwalescencji w celu powrotu do zdolności do pracy, a nie rekreacji. Jeśli lekarz zalecił „spacery” czy „aktywność”, nie oznacza to zgody na dwutygodniowy trekking w Himalajach czy maraton alkoholowy na Ibizie. Wielu pracowników, którzy wrzucali do sieci zdjęcia z „terapii plażowej”, straciło zasiłki, a sprawy te często kończyły się w sądach pracy – niestety dla nich, często przegraną.
Media społecznościowe jako dowód w sprawie
To brzmi jak scenariusz serialu „Black Mirror”, ale w 2025 roku stało się faktem. Urzędnicy ZUS (a częściej detektywi wynajmowani przez dużych pracodawców, którzy przekazywali dowody do ZUS) zaczęli rutynowo monitorować profile społecznościowe pracowników przebywających na długotrwałych zwolnieniach.
Publicznie dostępne relacje na Instagramie, posty na Facebooku czy filmy na TikToku stały się koronnymi dowodami. Pan Marek, który oficjalnie leczył rwę kulszową i miał nakaz leżenia, wrzucił zdjęcie z nart we Włoszech. Pani Kasia, lecząca zapalenie krtani, transmitowała na żywo swój udział w karaoke. W 2025 roku świadomość cyfrowa była piętą achillesową „kombinatorów”. Dowód cyfrowy jest trudny do podważenia – ma datę, godzinę i lokalizację.
Adres pobytu – pułapka formalna
Wielu ukaranych w 2025 roku to nie oszuści, ale… gapy. Przepis jest jasny: masz obowiązek poinformować ZUS i pracodawcę o miejscu pobytu w trakcie choroby, jeśli jest ono inne niż adres zameldowania. Masz na to 3 dni.
Wielu młodych ludzi, wynajmujących mieszkania w dużych miastach, w e-ZLA ma wpisany adres zameldowania u rodziców na drugim końcu Polski. Kiedy chorują, zostają w wynajętym mieszkaniu. Kontroler puka do rodziców. Rodzice mówią: „Syna nie ma, mieszka w Warszawie”. Wynik kontroli: nieobecność pod wskazanym adresem. Utrata zasiłku za cały okres zwolnienia.
W 2025 roku ZUS był bezwzględny w egzekwowaniu tego przepisu. Tłumaczenia „zapomniałem zmienić adres” nie były uwzględniane. To prosta formalność (druk Z-3 lub zmiana w IKP), której zaniedbanie kosztowało ludzi tysiące złotych.
„Chory może chodzić” (Kod 2) – największe kłamstwo
Wokół kodu „2” na zwolnieniu lekarskim (chory może chodzić) narosło w Polsce wiele mitów. W 2025 roku ZUS postanowił je brutalnie obalić. Wielu pracowników myślało, że „dwójka” oznacza wolną amerykankę – mogę iść do kina, na zakupy do galerii, do fryzjera.
Interpretacja ZUS i sądów w 2025 roku była surowa: „Chory może chodzić” oznacza, że pacjent może udać się do lekarza, do apteki, ewentualnie po niezbędne zakupy spożywcze (jeśli jest osobą samotną). Nie oznacza to prawa do remontowania mieszkania, sadzenia drzewek w ogrodzie czy dorabiania „na boku” u szwagra.
Kontrole terenowe w 2025 roku często polegały na wizycie w miejscu pracy „chorego” (jeśli miał drugą pracę) lub weryfikacji donosów sąsiedzkich o głośnym remoncie. Jeśli kontroler zastał pracownika na drabinie z wałkiem malarskim, kod „może chodzić” nie był żadnym usprawiedliwieniem. Wykorzystywanie zwolnienia niezgodnie z celem (czyli odzyskiwaniem zdrowia) to podstawa do odebrania pieniędzy.
Konsekwencje: Nie tylko zwrot kasy
Utrata zasiłku chorobowego to bolesna kara, ale w 2025 roku pracodawcy sięgali po broń atomową – zwolnienie dyscyplinarne (art. 52 Kodeksu Pracy). Orzecznictwo Sądu Najwyższego potwierdza: nieuzasadnione korzystanie ze zwolnienia lekarskiego (oszustwo) jest ciężkim naruszeniem obowiązków pracowniczych.
Wiele osób straciło w minionym roku dobrą pracę i dostało „wilczy bilet” w świadectwie pracy, co znacznie utrudnia znalezienie nowego zatrudnienia. W dobie spowolnienia gospodarczego pracodawcy szukali oszczędności i pretekstów do redukcji etatów. Pracownik „symulant” był idealnym celem.
Teleporady ukrócone. Koniec „L4 w 5 minut”
Rok 2025 przyniósł też walkę z tzw. receptomatami i zwolnieniami online bez wywiadu medycznego. Ministerstwo Zdrowia i ZUS wzięły pod lupę lekarzy, którzy wystawiali po 300 zwolnień dziennie, co fizycznie jest niemożliwe przy rzetelnym badaniu.
Wprowadzono limity i obowiązek przeprowadzenia realnego wywiadu (często nagrywanego). Strony oferujące „L4 bez wychodzenia z domu w 5 minut” zaczęły znikać lub podniosły ceny i wymagania. Dla pracowników oznaczało to powrót do tradycyjnych przychodni i… kolejek, co naturalnie ograniczyło liczbę „zwolnień na kaca”.
Co to oznacza dla Ciebie?
Rok 2026 wita nas systemem uszczelnionym i cyfrowym. Chorowanie jest prawem pracownika, ale tylko wtedy, gdy jest prawdziwe. Jeśli dopadnie Cię grypa lub kontuzja, nie musisz się bać, pod warunkiem, że będziesz przestrzegać zasad gry:
- Aktualizuj adres pobytu natychmiast: To najważniejsza rada na 2026 rok. Jeśli chorujesz u dziewczyny, u rodziców czy w wynajętym mieszkaniu – powiedz o tym lekarzowi przy wystawianiu e-ZLA. Jeśli zmienisz miejsce w trakcie (np. rodzice zabiorą Cię do siebie, by się Tobą opiekować), masz 3 dni na zgłoszenie tego pracodawcy i ZUS. To Twoja polisa bezpieczeństwa.
- Cyfrowy detoks na L4: Jeśli jesteś chory, to się lecz, a nie relacjonuj życia w sieci. Nawet jeśli lekarz zalecił „spacery dla zdrowia psychicznego”, zdjęcie ze szczytu Giewontu czy z imprezy urodzinowej będzie wyglądało podejrzanie. Powstrzymaj się od publikowania treści, które mogą sugerować, że świetnie się bawisz.
- Zrozum kod „2”: Pamiętaj, że „może chodzić” to nie przepustka na miasto. Wyjście do Biedronki jest ok, ale wielogodzinny shopping w galerii handlowej w czasie godzin pracy – już nie. W razie kontroli będziesz musiał wyjaśnić, dlaczego nie było Cię w domu. Paragon z apteki z godziną kontroli to idealne alibi. Paragon ze sklepu budowlanego – gwóźdź do trumny.
- Nie dorabiaj na boku: To brzmi banalnie, ale wciąż wielu Polaków na L4 w jednej firmie, idzie do drugiej lub wykonuje zlecenia (np. jako kierowca aplikacji). Systemy ZUS w 2026 roku widzą składki wpływające z innego źródła w czasie trwania zwolnienia. To automatyczna wpadka.
- Sprawdź domofon: Banalne, ale prawdziwe. Wiele kontroli kończy się notatką „nikogo nie zastano”, bo domofon nie działał. Upewnij się, że masz nazwisko na drzwiach lub skrzynce, by kontroler mógł Cię znaleźć.
L4 to zdobycz socjalna, która ma chronić nasze zdrowie i bezpieczeństwo finansowe w trudnym czasie. Rok 2025 pokazał, że traktowanie go jako „dodatku do pensji” odeszło do lamusa. W 2026 roku chorujmy z głową – dosłownie i w przenośni.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.