Umawiają się na walki psów na Królikarni? „To co się później działo, jest nie do opisania. Bestialstwo”
Napisał do nas nasz Czytelnik, Pan Adrian, który, jak relacjonuje, był świadkiem przedziwnego wydarzenia. Wszystko wskazuje na to, że właściciele psów umawiają się na nielegalne walki.
„Byłem dzisiaj (…) w Królikarni na Mokotowie świadkiem bardzo dziwnego i wstrząsającego wydarzenia” – pisze nam Pan Adrian – „Za główną bramą wejściową od strony Puławskiej psa na smyczy prowadziła młoda para. Pies Doberman. Ja siedziałem na ławce obok głazu narzutowego. Akurat przy mnie tę parę spotkał mężczyzna wiek około 40 lat, który miał syberyjskiego malamuta. Para zapytała – 'Czy Pana pies walczy?’ On zaś odpowiedział, 'mój jest waleczny, jeśli Wasz też’. Para potwierdziła i wszyscy udali się ze swoimi psami za Pałac, tam, gdzie grane są koncerty.
(…) Zaciekawiony poszedłem za nimi. To co się później działo, jest nie do opisania. Bestialstwo. Spuścili swoje psy na siebie, a one walczyły ze sobą do pierwszej krwi ku uciesze ich właścicieli.
Jeśli sytuacja się powtórzy, dam znać (…) mam wrażenie, że te wszystkie walki mogą być gdzieś w internecie aranżowane, a ludzie używają hasła rozpoznawczego”.
Link do naszego artykułu przesłaliśmy policji na Mokotowie w celu ustalenia czy funkcjonariusze mieli podobne sygnały lub czy mogą podjąć próbę ustalenia, co się tak naprawdę dzieje.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.