Urząd skarbowy skontroluje osoby, które wysłały taki przelew. Wystarczy nawet mała kwota [18.02.2026]
Kilka słów wpisanych w pole „tytuł przelewu” może uruchomić lawinę – blokadę konta, wizytę prokuratora i wielomiesięczne zamrożenie środków. Nie chodzi o wysokość kwoty ani o to, czy pieniądze mają legalne źródło. Wystarczy, że opis transakcji wzbudzi wątpliwości systemu. A algorytmy bankowe są dziś wyjątkowo dociekliwe.

Fot. Warszawa w Pigułce
Niewinny przelew, poważne konsekwencje
Każdego dnia miliony Polaków wykonują przelewy, traktując pole z tytułem jako formalność. Wpisują cokolwiek – skróty, ogólniki, zdawkowe wyjaśnienia. Tymczasem banki i instytucje finansowe mają ustawowy obowiązek analizowania każdej transakcji pod kątem zgodności z przepisami o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy. Podstawa prawna to ustawa z 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu.
Duże instytucje korzystają z zaawansowanych systemów automatycznych, które oceniają transakcje według dziesiątek kryteriów jednocześnie – nie tylko kwotę, ale też historię konta, profil klienta, częstotliwość operacji i właśnie tytuł przelewu. Gdy algorytm zidentyfikuje coś podejrzanego, może dojść do wstrzymania transakcji, a nawet blokady całego rachunku – bez uprzedzenia właściciela konta.
Co dokładnie budzi podejrzenia? Przede wszystkim tytuły ogólnikowe, które nie pozwalają jednoznacznie określić charakteru prawnego transakcji. Pola takie jak „rozliczenie”, „należność” albo „zwrot” bez żadnego kontekstu – co się rozlicza, z jakiego tytułu, na podstawie czego – to dla systemów AML (ang. Anti-Money Laundering) sygnał ostrzegawczy. Podobnie działa każda dysproporcja między kwotą a opisem, który jej nie uzasadnia. Banki zwracają też uwagę na serie przelewów na zbliżone kwoty wysyłanych w krótkich odstępach czasu do różnych odbiorców – co może sugerować próbę rozbicia jednej większej transakcji, żeby uniknąć automatycznej rejestracji.
Powyżej 15 tys. euro – bank zgłasza automatycznie
Zgodnie z obowiązującymi przepisami każda transakcja przekraczająca równowartość 15 tys. euro – czyli według aktualnych kursów około 65 tys. zł – trafia automatycznie do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej (GIIF), który działa w strukturach Ministerstwa Finansów. Nie oznacza to jednak, że mniejsze kwoty są poza zasięgiem kontroli. GIIF może zostać powiadomiony przez bank w każdym momencie, jeśli transakcja wzbudzi uzasadnione podejrzenia – niezależnie od wysokości.
Po otrzymaniu zawiadomienia GIIF ma 24 godziny na podjęcie decyzji. Jeśli uzna, że podejrzenie jest zasadne, może polecić bankowi przedłużenie blokady do 96 godzin. Następnie sprawa trafia do prokuratora, który może wydać postanowienie o zamrożeniu środków nawet na 6 miesięcy – z możliwością przedłużenia do 12. Co ważne: przez cały ten czas właściciel konta może nie wiedzieć, że jest przedmiotem postępowania wyjaśniającego. Nie ma bowiem formalnie statusu podejrzanego, a jedynie osoby, której transakcja jest badana.
Odblokowanie środków w takiej sytuacji wymaga zebrania pełnej dokumentacji potwierdzającej legalność transakcji i złożenia jej do GIIF lub prokuratora. Czas poświęcony na wyjaśnienia, korespondencję i wizyty w instytucjach może liczyć się w tygodniach.
Darowizna od mamy? Uważaj, jak to nazwiesz
Osobną kategorią ryzyka są przelewy między osobami fizycznymi – zwłaszcza te, które mają charakter darowizny. Tu w grę wchodzi nie tylko system AML, ale też przepisy podatkowe, które przewidują poważne kary za niedopełnienie obowiązków zgłoszeniowych.
W 2025 r. obowiązują podwyższone limity darowizn wolnych od podatku, wprowadzone reformą z połowy 2023 r. Pierwsza grupa podatkowa (małżonek, dzieci, rodzice, rodzeństwo, wnuki, dziadkowie, ojczym i macocha) może otrzymać bez podatku darowiznę do 36 120 zł – wcześniej limit wynosił 10 434 zł. Druga grupa (dalsza rodzina: ciotki, wujowie, teściowie, zięciowie, synowe) ma próg na poziomie 27 090 zł, a trzecia, obejmująca wszystkich pozostałych, w tym przyjaciół i partnerów nieformalnych – jedynie 5 733 zł. Limity dotyczą łącznej sumy darowizn od tej samej osoby w ciągu 5 lat.
Dla najbliższej rodziny (tzw. grupa zerowa w ramach I grupy) istnieje możliwość całkowitego zwolnienia z podatku bez górnego limitu kwotowego, ale wyłącznie po spełnieniu ściśle określonych warunków: przekazanie wyłącznie przelewem bankowym na rachunek płatniczy obdarowanego oraz zgłoszenie darowizny do urzędu skarbowego na formularzu SD-Z2 w ciągu 6 miesięcy od jej otrzymania.
I tu pojawia się pułapka, w którą wpada wiele osób. Nawet jeśli wszystko jest legalne, niezrozumiały tytuł przelewu może podważyć prawo do zwolnienia podatkowego. Tytuł taki jak „od mamy” czy „kasa dla synka” nie daje urzędowi skarbowemu żadnej pewności co do charakteru transakcji ani stopnia pokrewieństwa. Prawidłowy opis powinien jednoznacznie wskazywać na darowiznę, dane osobowe obu stron i ich wzajemny stosunek pokrewieństwa – np.: „Darowizna od Anny Kowalskiej, matki, dla Marii Nowak, córki”.
Żartobliwy tytuł? Konsekwencje całkiem poważne
Szczególną kategorię ryzyka stanowią tytuły z humorem – wpisywane bez złych intencji, ale potencjalnie bardzo kosztowne. Systemy bankowe flagują automatycznie wszystkie opisy zawierające słowa sugerujące działalność nielegalną, omijanie podatków lub inne nieprawidłowości. Tego rodzaju tytuły mogą skutkować nie tylko blokadą transakcji, ale też zawiadomieniem organów ścigania – nawet gdy piszący oczekiwał wyłącznie śmiechu.
Podobnie ryzykowne są tytuły zawierające zwroty sugerujące rozliczenie gotówkowe poza oficjalnym obrotem, unikanie fakturowania lub inne formy działalności poza ewidencją. Banki mają obowiązek reagować na każdą z takich sytuacji – i reagują.
Skarbówka patrzy wstecz przez 5 lat
Dane o wszystkich transakcjach bankowych są przechowywane przez pełne 5 lat. Oznacza to, że przelew z nieprawidłowym tytułem sprzed 3 czy 4 lat może stać się podstawą kontroli skarbowej dzisiaj. Urząd skarbowy ma prawo porównać historię wpływów na konto z oficjalnie zadeklarowanymi dochodami – jeśli pojawi się niewyjaśniona różnica, może wszcząć postępowanie wyjaśniające.
Konsekwencje finansowe bywają dotkliwe. Za niezadeklarowane dochody grozi podatek karny w wysokości 75% od ukrytych przychodów – przy kwocie 100 tys. zł oznacza to stratę 75 tys. zł, powiększoną o odsetki za zwłokę naliczane od dnia, w którym podatek powinien był zostać zapłacony. Za niezgłoszoną darowiznę przekraczającą ustawowy limit sankcja wynosi 20% całej kwoty darowizny – nie tylko od nadwyżki.
Jak się nie narazić – praktyczne zasady
Kilka reguł, które pozwolą uniknąć niepotrzebnych komplikacji:
- Zawsze opisuj przelew konkretnie. Tytuł powinien jednoznacznie wyjaśniać, co jest przedmiotem transakcji i na jakiej podstawie dochodzi do przepływu pieniędzy. Im bardziej szczegółowo, tym mniejsze ryzyko, że system oznaczy transakcję jako podejrzaną.
- Przy darowiznach – pełne dane i słowo „darowizna”. W tytule przelewu warto zawrzeć imię i nazwisko darczyńcy, stopień pokrewieństwa oraz jednoznaczne określenie charakteru transakcji. Przykładowy, prawidłowy tytuł: „Darowizna od Jana Kowalskiego, ojca, dla Piotra Kowalskiego, syna”.
- Złóż formularz SD-Z2 na czas. Jeśli darowizna od osoby z I grupy podatkowej przekracza 36 120 zł, masz 6 miesięcy na zgłoszenie jej do urzędu skarbowego. Niezłożenie formularza w terminie grozi utratą prawa do zwolnienia podatkowego i naliczeniem 20% podatku od całej kwoty.
- Przy pożyczkach – umowa pisemna to podstawa. Przelew od znajomego czy rodziny bez żadnej dokumentacji wygląda dla banku dokładnie tak samo jak darowizna. Jeśli to pożyczka, sporządź umowę i zadbaj, żeby tytuł przelewu to odzwierciedlał – np. „Pożyczka zgodnie z umową z 10 lutego 2026 r.”.
- Nigdy nie używaj tytułów żartobliwych ani wieloznacznych. To, co wydaje się zabawne, systemy AML traktują dosłownie i bezosobowo. Algorytm nie zrozumie ironii – ale natychmiast zareaguje na słowa wchodzące w zakres jego kryterium ryzyka.
- Przechowuj dokumentację przez minimum 5 lat. Faktury, umowy, potwierdzenia przelewów, formularze podatkowe – to wszystko może okazać się niezbędne, jeśli urząd skarbowy sięgnie po historię transakcji sprzed kilku lat.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.