Urzędnik zapuka po dokumenty, których większość właścicieli nie ma. Kontrole objęły 2 mln domów, także w Warszawie

Gminy w całym kraju weszły w kolejny cykl sprawdzania nieruchomości bez kanalizacji, a lista dokumentów do okazania jest krótsza, niż wielu zakłada. W stolicy kontrole prowadzą urzędnicy dzielnic i Straż Miejska, najczęściej w Wesołej, Wawrze i Białołęce. Brak jednego papieru kończy się mandatem, a uparte tłumaczenie sprawą w sądzie.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Mężczyzna pukający do drzwi mieszkania. Fot. Warszawa w Pigułce
Mężczyzna pukający do drzwi mieszkania. Fot. Warszawa w Pigułce

Kontrola co dwa lata to obowiązek gminy, nie jej dobra wola

Źródłem tej fali nie jest żadna nowa ustawa z tego roku, tylko przepis obowiązujący od 9 sierpnia 2022 r. Ustawa z 7 lipca 2022 r. o zmianie ustawy Prawo wodne oraz niektórych innych ustaw, opublikowana w Dzienniku Ustaw z 2022 r. pod pozycją 1549, dopisała do ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nowe ustępy 5aa i 5ab w art. 6. Pierwszy z nich nakazuje wójtowi, burmistrzowi lub prezydentowi miasta prowadzić kontrolę właścicieli nieruchomości co najmniej raz na dwa lata, zgodnie z wcześniej przygotowanym planem kontroli zawierającym wykaz podmiotów do sprawdzenia. Drugi odsyła do art. 379 i 380 ustawy z 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska, które określają, jak takie czynności mają przebiegać.

Cała konstrukcja powstała, bo Polska musiała wdrożyć dyrektywę Rady 91/271/EWG z 21 maja 1991 r. dotyczącą oczyszczania ścieków komunalnych, a reforma trafiła też do Krajowego Planu Odbudowy. Stąd druga strona tego mechanizmu, o której mówi się rzadziej: gmina, która nie wywiąże się z obowiązku sprawozdawczego wobec organów nadzoru, sama płaci karę administracyjną w przedziale od 10 000 do 50 000 zł. Samorządy nie kontrolują więc z zapału, tylko dlatego, że alternatywa jest dla nich kosztowna. To wyjaśnia, dlaczego akcje ruszają falami i obejmują całe gminy naraz.

Sprawdzane są dwie rzeczy: umowa i rachunki potwierdzające regularność wywozu

Zakres kontroli jest wąski i właśnie dlatego trudno się z niej wybronić improwizacją. Urzędnik żąda okazania umowy na opróżnianie zbiornika bezodpływowego albo osadnika w przydomowej oczyszczalni, zawartej z przedsiębiorcą posiadającym zezwolenie na tę działalność na terenie danej gminy, oraz dowodów uiszczania opłat, czyli rachunków lub faktur. Kluczowe jest słowo „regularność”. Rachunki mają pokazywać, że wywóz odbywa się z częstotliwością wynikającą z regulaminu utrzymania czystości i porządku obowiązującego na terenie gminy, a nie raz na dwa lata. Zbyt rzadkie opróżnianie przy normalnym zużyciu wody jest dla kontrolera sygnałem, że ścieki znikają inną drogą.

Właściciele przydomowych oczyszczalni bywają zaskoczeni, że dotyczy to również ich. Obowiązek udokumentowania wywozu osadu z osadnika jest taki sam jak przy szambie, a jego częstotliwość powinna wynikać z instrukcji eksploatacji urządzenia. Sankcje określa art. 10 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. W praktyce oznacza to mandat w wysokości 500 zł, a jeśli sprawa trafi do sądu, grzywnę sięgającą 5000 zł. Przy udowodnionym odprowadzaniu nieczystości do gruntu, rowu czy kanalizacji deszczowej wchodzą w grę dodatkowo przepisy o ochronie środowiska i nakaz doprowadzenia instalacji do stanu zgodnego z prawem na koszt właściciela.

Warto sprostować jedną rzecz, która przewija się w wielu opisach tych kontroli. Uprawnienie do wejścia na teren nieruchomości o każdej porze dnia i nocy, wynikające z art. 379 Prawa ochrony środowiska, odnosi się do nieruchomości, na których prowadzona jest działalność gospodarcza. Przy zwykłych domach mieszkalnych kontrole prowadzi się w godzinach od 6:00 do 22:00. Nie zmienia to faktu, że wizyta nie musi być zapowiedziana, a znaczna część gmin i tak zaczyna od wezwania właściciela do urzędu z dokumentami, co jest prostsze dla obu stron.

Gminy rozpisują kontrole na dwa lata do przodu i wysyłają imienne wezwania

Skala jest krajowa, ale realizacja lokalna, więc terminy różnią się gmina po gminie. Mieszkańcy Szczekocin dostali informację, że sprawdzanie dokumentów potrwa u nich od października 2026 r. aż do sierpnia 2028 r. W Niegosławicach właściciele domów z szambami otrzymują imienne wezwania do stawienia się w urzędzie z papierami. Dolnośląski Lubomierz zaplanował 771 kontroli obejmujących wszystkie miejscowości gminy, z terminem zakończenia we wrześniu tego roku. W Krakowie przeprowadzono już 570 kontroli i ujawniono podczas nich sporo nieprawidłowości.

Liczby ogólnokrajowe tłumaczą tę mobilizację. Około 2 mln domów w Polsce nie ma przyłącza kanalizacyjnego, a łącznie mówimy o mniej więcej 2 mln zbiorników bezodpływowych i blisko pół miliona przydomowych oczyszczalni, z których korzysta około 10 mln osób. Część tych nieruchomości pozbywa się ścieków w sposób niezgodny z prawem, co uderza przede wszystkim w wody gruntowe, a więc i w przydomowe studnie sąsiadów.

W Warszawie kontrolują urzędy dzielnic i strażnicy miejscy, a miasto dopłaca 6000 zł do likwidacji szamba

Stolica prowadzi te kontrole na tych samych zasadach co każda inna gmina, choć dotyczą one wyłącznie części miasta. Czynności wykonują uprawnieni pracownicy Urzędu m.st. Warszawy oraz funkcjonariusze Straży Miejskiej. Urząd Dzielnicy Wesoła rozesłał do mieszkańców komunikat z wezwaniem do dostarczenia kopii umowy, dowodów opłat i wypełnionych druków do ewidencji szamb, zaznaczając, że posesje, z których dokumenty nie wpłyną, zostaną skontrolowane w terenie. Podobną akcję prowadzi Wawer. Ewidencję zbiorników zbierają także dzielnice o zabudowie w większości skanalizowanej, bo obowiązek prowadzenia rejestru wynika z art. 3 ust. 3 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach i nie zna wyjątków.

Warszawa dokłada do tego zachętę finansową. Miasto udziela dotacji w wysokości 6000 zł na likwidację zbiornika bezodpływowego wraz z budową przyłącza kanalizacyjnego. W poprzednim roku przyznano 358 takich dotacji. Pomoc w wypełnieniu wniosku oferują ekodoradcy działający w 11 dzielnicach: na Bemowie, Białołęce, Bielanach, Mokotowie, Rembertowie, Targówku, Ursynowie, w Wawrze, Wesołej, Wilanowie i Włochach. Jest przy tym haczyk, o którym warto wiedzieć wcześniej: jeżeli obok posesji istnieje sieć kanalizacyjna i podłączenie jest technicznie możliwe, właściciel ma ustawowy obowiązek się do niej przyłączyć, na własny koszt. Wyjątkiem są nieruchomości wyposażone w przydomową oczyszczalnię ścieków.

Gdyby kontroler zapukał jutro, wystarczyłyby dwie kartki

Umowa i komplet rachunków z ostatnich dwóch lat zamykają sprawę na miejscu. Kto umowy nie ma, powinien ją podpisać teraz, a nie w dniu kontroli, bo świeża data przy braku wcześniejszych rachunków sama w sobie jest informacją dla urzędnika. Firma musi mieć zezwolenie na opróżnianie zbiorników na terenie danej gminy, co można sprawdzić w urzędzie, bo umowa z przewoźnikiem bez zezwolenia nie chroni przed karą.

Drugi typowy błąd to przechowywanie rachunków w formie, która nic nie dowodzi. Przelew z tytułem „usługa” bez faktury albo pokwitowanie bez daty nie potwierdza regularności wywozu. Papiery warto trzymać komplet w jednym miejscu, w kolejności dat, i porównać ich rozkład z częstotliwością wynikającą z regulaminu obowiązującego w gminie. Jeżeli między wywozami są półroczne dziury przy czteroosobowym gospodarstwie, lepiej mieć na to wyjaśnienie przygotowane wcześniej.

Osobno liczy się stan techniczny zbiornika, bo kontrola może objąć także szczelność. Nieszczelne szambo oznacza nie tylko karę, ale i nakaz modernizacji na własny koszt, a to wydatek nieporównanie większy niż grzywna. Dla części warszawskich posesji tańszym wyjściem będzie przyłączenie do sieci z miejską dotacją, zwłaszcza że przy istniejącej kanalizacji obok działki i tak jest to obowiązek, a nie wybór.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl