W McDonaldzie zerwał się sufit i spadł na stolik, przy którym siedziała matka z dzieckiem [ZDJĘCIA]

„W dniu 01.08.2020 r. około godziny 18:50 w restauracji McDonald’s w Homepark Janki na mnie, moją przyjaciółkę oraz jej syna spadł sufit podwieszany.” – pisze Pan Grzegorz w mailu do redakcji. Napisaliśmy do McDonalds maila z prośbą o wyjaśnienie sytuacji. Czekamy na stanowisko firmy. 

„Na szczęście nikomu nic się nie stało, skończyło się tylko na strachu. Największe kawałki tego sufitu poleciały na 10-letnie dziecko. Z personelu restauracji zareagowała tylko jedna Pani, która naprawdę na poważnie się tym przejęła i była roztrzęsiona równie mocno jak my.
Jeden z pracowników odgrodził teren taśmą, burknął pod nosem tylko pytanie czy wszystko w porządku i wyprowadził nas na zewnątrz drzwiami dla personelu.

Restauracja nadal wydawała i przyjmowała zamówienia. Nie padło słowo przepraszam, nie było propozycji wezwania pogotowia, podania wody. Nie było niczego.

Na kanapie za naszą leżała lampa z sufitu, która po 30 minutach nadal była zapalona, a mogła przecież wywołać zwarcie i pożar. Nie było zastosowania żadnych procedur, żadnego przejęcia się tą sytuacją. Popołudnie trwało nadal.

Nie mamy pretensji o zerwanie się sufitu do pracowników restauracji, bo to nie oni go montowali. Chcielibyśmy tylko wiedzieć dlaczego to się stało, czy ktoś wykonuje odbiór techniczny takich prac, czy istnieją procedury na wypadek takich technicznych incydentów…
Na pewno przez długi czas nie zjemy nic w McDonald’s, a szczególnie tym w Jankach.” – czytamy w liście.

Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c