W tych gminach na Mazowszu wody już brakuje. Miasta zakręcają kurki i grożą karami do 5000 zł
Jeszcze niedawno zakaz podlewania ogródka kojarzył się z pojedynczymi, odległymi gminami gdzieś na południu kraju. Tego lata lista miejscowości, w których wodociągi nie nadążają z dostawami, urosła na Mazowszu do 24 gmin – i, jak przyznają sami hydrolodzy, to może być dopiero początek. Wystarczyło sześć tygodni bez wystarczających opadów i kilka upalnych dni, żeby region, przez który przepływa jedna z największych rzek w Europie, zaczął liczyć wodę co do litra.

Radzymin, Wiązowna, Celestynów – lista gmin z zakazem rośnie z tygodnia na tydzień
Według danych przywoływanych przez Radio dla Ciebie, ograniczenia w korzystaniu z wody z sieci wprowadziło już 75 gmin w całej Polsce, z czego 24 leżą na Mazowszu – między innymi Wiśniew, Jedlnia-Letnisko, Celestynów, Dębe Wielkie, Radzymin, Gostynin i Brańszczyk. Jak tłumaczy Grzegorz Walijewski z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, w polskim klimacie wystarczy zaledwie sześć tygodni z deficytem opadu, żeby pojawiła się realna susza – a na Mazowszu nałożyły się na siebie od razu trzy jej rodzaje: meteorologiczna, rolnicza i hydrologiczna, ta ostatnia szczególnie dotkliwa w zlewni Radomki. W skali kraju ponad 60% rzek ma dziś stan wody poniżej normy.
Poszczególne gminy radzą sobie z problemem na różne sposoby, ale motyw jest wszędzie ten sam – skokowy wzrost zużycia wody w godzinach, gdy mieszkańcy wracają z pracy i zabierają się za podlewanie ogrodu albo napełnianie basenu. W gminie Wiązowna władze wprost wskazały przyczynę: to właśnie podlewanie ogrodów i napełnianie basenów odpowiada za skok zużycia, a jeśli pobór wody nie spadnie, gmina zapowiedziała wprowadzenie czasowego zakazu takich działań. W Radzyminie samorząd poszedł krok dalej i zarządził kontrole zużycia wody „w celach innych niż bytowe”. W gminie Brwinów zakaz obowiązuje już w konkretnych godzinach – od 15 do 24, a w gminie Liw mieszkańcy mają „bezwzględny zakaz” podlewania ogrodów i napełniania basenów od piątku do niedzieli, aż do końca sierpnia.
W Świerczu i Obrytem stacje uzdatniania pracują na granicy wydolności
Najbardziej szczegółowy, sformalizowany zakaz wprowadziła Rada Gminy Świercze w powiecie pułtuskim, która 23 czerwca przyjęła uchwałę wchodzącą w życie trzy dni po ogłoszeniu. Zakaz obejmuje podlewanie ogrodów, terenów zielonych oraz napełnianie basenów wodą z gminnej sieci i będzie obowiązywał aż do 15 września, w konkretnych, różniących się między dniem powszednim a weekendem przedziałach godzinowych. Uchwałę ogłoszono zgodnie z procedurą na tablicy ogłoszeń urzędu gminy, na stronie internetowej oraz w Biuletynie Informacji Publicznej – co pokazuje, że to nie luźny apel, tylko formalny akt prawa miejscowego.
Jeszcze poważniejsza sytuacja panuje w sąsiednim powiecie pułtuskim, w gminie Obryte, gdzie wszystkie trzy stacje uzdatniania wody pracują od kilku dni na maksymalnej wydajności – ponad czterokrotnie wyższej niż przeciętnie – i, jak alarmują władze gminy, mogą tego tempa nie wytrzymać, jeśli mieszkańcy nie ograniczą zużycia. Wójt gminy zwraca przy tym uwagę na aspekt, o którym łatwo zapomnieć w rozmowie o podlewaniu trawnika: odpowiednie ciśnienie w sieci wodociągowej jest niezbędne także do zasilania hydrantów przeciwpożarowych, więc nadmierne, niekontrolowane zużycie wody w okresie suszy może w praktyce ograniczyć możliwości gaszenia pożaru – ryzyko szczególnie poważne przy dzisiejszym, podwyższonym zagrożeniu pożarowym w regionie.
Za złamanie zakazu grozi grzywna do 5000 zł
Zakazy wprowadzane przez gminy opierają się na przepisach porządkowych, a ich egzekwowanie nie jest wyłącznie teoretyczne – właścicielowi nieruchomości, który złamie obowiązujący na terenie jego gminy zakaz podlewania w okresie suszy, grozi grzywna sięgająca 5000 zł. Warto przy tym wiedzieć, że ograniczenia dotyczą co do zasady wyłącznie wody pobieranej z gminnej sieci wodociągowej – gospodarstwa korzystające z własnych, legalnie wykonanych studni nie są nimi automatycznie objęte, choć i tu pojawia się coraz więcej zastrzeżeń, bo w niektórych regionach kraju ograniczono już także ilość wody, jaką wolno pobierać z prywatnej studni, a przekroczenie takiego limitu może skończyć się karą sięgającą nawet ponad 100 tys. zł.
Zakazy mają charakter ściśle lokalny, więc nie obowiązują automatycznie w całym województwie – każda gmina samodzielnie decyduje o terminie wprowadzenia, czasie trwania i dokładnym zakresie ograniczeń. Dlatego przed podlaniem ogrodu czy napełnieniem basenu najbezpieczniej sprawdzić aktualny komunikat na stronie internetowej własnej gminy lub lokalnego przedsiębiorstwa wodociągowego, zamiast zakładać, że to, co wolno sąsiedniej miejscowości, wolno też u siebie.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.