Dramat wielu miast na Mazowszu. Gigantyczna przepaść zarobków. Mieszkańców dzieli finansowa rzeka
246 588 zł na mieszkańca Warszawy, ale w podregionie warszawskim wschodnim tylko 68 189 zł. Najnowsze obwieszczenie GUS z 29 października 2026 roku pokazuje, że nawet bliskie sąsiedztwo stolicy nie gwarantuje podobnego wyniku gospodarczego. Zaskakuje także Płock, którego podregion wyprzedza pod tym względem wiele dużych miast. Skąd tak wielkie różnice na jednym Mazowszu i jakie mają znaczenie dla mieszkańców?

Warszawa ponad 3,6 razy wyżej niż wschodnie okolice stolicy
Główny Urząd Statystyczny podał średnioroczny produkt krajowy brutto w przeliczeniu na 1 mieszkańca za okres 2022-2024. Dla całego województwa mazowieckiego wskaźnik wyniósł 141 281 zł, przy krajowej średniej 90 208 zł. Jednak po rozbiciu wyników na mniejsze obszary pojawia się zupełnie inny obraz. Po jednej stronie jest Warszawa z rozbudowanymi usługami i siedzibami największych firm, po drugiej podregiony, których gospodarki są wielokrotnie mniejsze w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Żadna z tych kwot nie oznacza wysokości przeciętnej pensji ani rocznych oszczędności mieszkańca.
W podziale na najmniejsze jednostki ujęte w obwieszczeniu m.st. Warszawa osiągnęło 246 588 zł na mieszkańca. Dla podregionu warszawskiego wschodniego GUS wyliczył 68 189 zł, a dla warszawskiego zachodniego 109 534 zł. Stolica uzyskała więc wskaźnik 3,62 razy wyższy od wschodniego podregionu i 2,25 razy wyższy od zachodniego. Różnica między samą Warszawą i pierwszym z tych obszarów wynosi aż 178 399 zł. To nie porównanie odległych krańców Polski, lecz jednostek statystycznych połączonych jednym rynkiem pracy.
Wschodni podregion obejmuje między innymi powiaty wołomiński, otwocki, miński i legionowski. Zachodni obejmuje między innymi pruszkowski, piaseczyński, grodziski i warszawski zachodni. Wiele osób mieszkających na tych terenach pracuje w Warszawie i codziennie dojeżdża do biur, placówek usługowych oraz zakładów funkcjonujących po stołecznej stronie granicy. W statystyce regionalnego PKB znaczenie ma miejsce wytwarzania wartości, a nie to, gdzie pracownik nocuje i robi zakupy po pracy. Dlatego sąsiedni powiat może mieć znacznie niższy PKB na mieszkańca, choć część jego mieszkańców utrzymuje się z warszawskich wynagrodzeń.
Płock osiągnął 152 179 zł. Radom, Ostrołęka i Ciechanów zdecydowanie niżej
Drugą niespodzianką w danych jest podregion płocki, któremu GUS przypisał 152 179 zł na mieszkańca. To więcej niż w podregionie obejmującym miasto Kraków, gdzie wskaźnik wyniósł 144 523 zł, i więcej niż we Wrocławiu z wynikiem 136 218 zł. Płock jest silnie związany z przemysłem rafineryjnym i petrochemicznym, w tym wielkim kompleksem przemysłowym ORLENU. Taka działalność może generować dużą wartość gospodarczą na stosunkowo niewielkim obszarze. Trzeba jednak podkreślić, że liczba 152 179 zł dotyczy całego podregionu płockiego, a nie wyłącznie mieszkańców samego miasta.
W innych częściach Mazowsza wartości są dużo niższe. GUS wyliczył 68 541 zł dla podregionu radomskiego, 71 244 zł dla ostrołęckiego i 71 473 zł dla ciechanowskiego. Podregion siedlecki uzyskał 71 406 zł, a żyrardowski 78 221 zł. Płocki wynik jest więc 2,22 razy wyższy od radomskiego, mimo że oba obszary należą do tej samej części statystycznej województwa. Zestawienie nie dowodzi, że każdy płocczanin zarabia dwa razy więcej niż mieszkaniec Radomia. Wskazuje, jak odmienna jest skala działalności gospodarczej zlokalizowanej w tych podregionach.
Mazowsze ma dwa regiony statystyczne. Różnica między nimi to niemal 100 tys. zł
Od 2018 roku województwo mazowieckie jest podzielone na potrzeby europejskiej statystyki na region warszawski stołeczny i mazowiecki regionalny. Pierwszy obejmuje Warszawę i 9 otaczających ją powiatów, a drugi pozostałą część województwa. Nie są to dwa osobne województwa z odrębnymi sejmikami i urzędami marszałkowskimi. Podział służy przede wszystkim dokładniejszemu opisywaniu zróżnicowania gospodarki i wyznaczaniu zasad wsparcia z polityki spójności Unii Europejskiej.
Według obwieszczenia średnia za lata 2022-2024 wyniosła 179 745 zł w regionie warszawskim stołecznym i 82 577 zł w mazowieckim regionalnym. Różnica wynosi 97 168 zł, a relacja między wynikami sięga 2,18. To pokazuje, jak mocno stolica wpływa na obraz gospodarczy całego województwa. Jednocześnie w samym regionie stołecznym są podregiony z wynikiem niewiele przekraczającym 68 tys. zł. Uśrednienie Warszawy i otaczających ją powiatów nie oddaje więc w pełni warunków gospodarczych każdej gminy znajdującej się w granicach tego obszaru.
Dlaczego granica Warszawy ma znaczenie dla statystyki, ale nie dzieli mieszkańców na bogatych i biednych
Wyobraźmy sobie osobę mieszkającą w Wołominie, która pracuje w dużej firmie na warszawskim Mokotowie. Jej pensja trafia do domowego budżetu poza granicami stolicy, ale praca przyczynia się do działalności gospodarczej wykonywanej w Warszawie. Podobnie mieszkaniec Piaseczna może prowadzić działalność lub być zatrudniony w firmie obsługującej klientów w centrum miasta. Wysoka koncentracja miejsc pracy po jednej stronie granicy i mieszkań po drugiej może powiększać różnice we wskaźniku PKB na mieszkańca. Nie oznacza to, że osoby mieszkające kilkanaście kilometrów od centrum automatycznie mają znacznie niższy standard życia.
Drogi, szkoły i transport zależą także od budżetu samorządu. PKB nie zamienia się wprost w pieniądze gminy
Rozwinięta gospodarka może sprzyjać większej liczbie miejsc pracy, działalności usługowej i wpływów podatkowych, ale sam wskaźnik PKB nie określa wysokości budżetu konkretnego miasta. Warszawa utrzymuje rozbudowany transport publiczny i finansuje liczne inwestycje, lecz musi jednocześnie obsługiwać ogromną liczbę pasażerów, uczniów i użytkowników miejskiej infrastruktury. W mniejszych samorządach potrzeby bywają inne: znaczenie ma utrzymanie połączeń autobusowych między miejscowościami, dostępność lekarzy, modernizacja szkół lub remont dróg lokalnych. Koszt wykonania tych zadań nie spada automatycznie tylko dlatego, że w danym podregionie powstaje mniej produktu krajowego brutto.
Janosikowe zmieniło się w korektę zamożności. Warszawa nadal podlega mechanizmowi wyrównawczemu
Różnice między bogatszymi i słabszymi gospodarczo samorządami od lat prowadziły do sporów o tzw. janosikowe. W poprzednim systemie zamożniejsze jednostki dokonywały obowiązkowych wpłat do budżetu państwa. Warszawa należała do samorządów szczególnie obciążonych takim rozwiązaniem. Od 2025 roku obowiązuje jednak nowa ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego z 1 października 2024 roku. Dawny system wpłat zastąpiono korektą z tytułu zamożności, która co do zasady zmniejsza odpowiednio obliczane dochody z PIT i CIT. Nie byłoby więc poprawne twierdzenie, że Warszawa w 2026 roku odprowadza janosikowe na identycznych zasadach jak kilka lat wcześniej.
Nie zmieniła się natomiast sama idea uwzględniania zróżnicowania dochodów samorządów w krajowym systemie finansowania. Warszawa jest objęta korektą zamożności, ale nie wynika ona bezpośrednio z nowej tabeli PKB. Z kolei samorząd województwa mazowieckiego poinformował przy budżecie na 2026 rok, że nie będzie już płacić dawnego janosikowego, co uwalnia środki na inne zadania. Wysokiego wyniku PKB Mazowsza nie można więc automatycznie mnożyć przez stawkę i przedstawiać jako kwoty przekazywane do biedniejszych powiatów. Zasady rozliczeń wynikają z przepisów i wyliczeń Ministerstwa Finansów, a nie z prostego porównania Warszawy z Radomiem.
Unia inaczej finansuje Warszawę i resztę Mazowsza. Możliwe nawet 85 proc. dofinansowania
Podział województwa na dwa regiony NUTS 2 ma bardzo konkretny skutek przy funduszach europejskich. W programie Fundusze Europejskie dla Mazowsza 2021-2027 mazowiecki regionalny jest traktowany jako region słabiej rozwinięty i może uzyskać dofinansowanie projektów do 85 proc. kosztów kwalifikowalnych. W lepiej rozwiniętym regionie warszawskim stołecznym maksymalny poziom wynosi co do zasady 50 proc.. Zgodnie z informacją instytucji programu na regionalne Mazowsze przeznaczono około 1,6 mld euro, a na region stołeczny 501 mln euro. Są to pule dla programów i projektów, nie pieniądze rozdzielane w równych częściach między mieszkańców.
Przy inwestycji za 10 mln zł wsparcie w wysokości 85 proc. kosztów kwalifikowalnych oznaczałoby przykładowo 8,5 mln zł dotacji i 1,5 mln zł pozostałych kosztów. Przy dofinansowaniu 50 proc. po obu stronach rachunku byłoby po 5 mln zł. To jedynie ilustracja. Rzeczywisty udział dotacji zależy od warunków naboru, a samorząd musi zapewnić wkład własny i środki na późniejsze utrzymanie inwestycji.
Co te liczby oznaczają dla mieszkańców Warszawy, Płocka, Radomia i podmiejskich gmin
Osoby planujące przeprowadzkę do podwarszawskiej miejscowości powinny porównać nie tylko ceny nieruchomości, ale także realny czas dojazdu do pracy, dostęp do szkoły, przychodni i częstotliwość kursowania komunikacji. Niski PKB przypisany podregionowi warszawskiemu wschodniemu nie przesądza, że mieszkaniec tego obszaru ma niskie dochody, tak samo jak wysoki wynik Warszawy nie gwarantuje wysokiej pensji każdemu warszawiakowi. W Płocku, Radomiu i Ostrołęce przy ocenie lokalnego rynku pracy więcej powiedzą konkretne oferty zatrudnienia, struktura największych pracodawców i wynagrodzenia niż sam wskaźnik z obwieszczenia.
Przy ocenie usług publicznych warto zajrzeć do budżetu gminy i planu inwestycji. Tam znajdują się informacje o pieniądzach przewidzianych na szkoły, drogi czy połączenia autobusowe. Można też sprawdzić nabory Funduszy Europejskich dla Mazowsza i kategorię regionu, do którego należy gmina. 246 588 zł dla Warszawy i 68 189 zł dla jej wschodniego otoczenia pokazują różnice w skali gospodarki, a nie kwoty w portfelach mieszkańców. W życiu ważniejsze są realne zarobki, dojazdy i dostępne usługi.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z blisko 20-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.