Warszawiacy kupują ją od pokoleń. Mało kto wie, że ten przysmak był kiedyś lekarstwem. Jego historia zaskakuje

Biało-różowy cukierek zawinięty w kawałek papieru. Twardy jak kamień, lepki, niesamowicie słodki. Dla jednych smak dzieciństwa, dla innych obowiązkowy zakup podczas listopadowej wizyty na cmentarzu. Pańska skórka jest jednym z najbardziej charakterystycznych symboli dawnej Warszawy. Mało kto jednak wie, że zanim trafiła na stragany pod Powązkami i Bródnem, sprzedawano ją w aptekach jako lekarstwo na kaszel. A jej pierwotna nazwa była jeszcze bardziej zaskakująca.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Fot. Warszawa w Pigułce

Jest coś niezwykłego w warszawskich cmentarzach na początku listopada.

Zapach chryzantem, płonące znicze, szelest opadłych liści i charakterystyczne stragany stojące przy bramach nekropolii.

Obok obwarzanków leżą niewielkie, biało-różowe prostokąty owinięte w papier.

Dla wielu warszawiaków wystarczy jedno spojrzenie, żeby wróciły wspomnienia dzieciństwa.

To pańska skórka. Słodycz, której historia jest znacznie starsza, niż mogłoby się wydawać.

Zanim sprzedawano ją na cmentarzach, można ją było kupić w aptece

Trudno w to uwierzyć, ale pańska skórka nie zaczynała swojej historii jako zwyczajny cukierek.

W 1908 roku w „Słowniku języka polskiego” pod redakcją Adama Kryńskiego i Władysława Niedźwieckiego opisano ją jako słodki wyrób sprzedawany w aptekach.

Miał pomagać przy kaszlu, choć traktowano go również jako przysmak.

W wydaniu słownika z 1915 roku pojawił się nawet opis składników.

W dawnej recepturze wykorzystywano gumę arabską, drobny cukier, ubite białka jaj i olejek z kwiatu pomarańczowego.

Masę formowano w tabliczki, które następnie suszono w umiarkowanej temperaturze.

To, co dzisiaj kojarzymy ze słodyczami kupowanymi pod cmentarzem, ponad sto lat temu można było znaleźć na aptecznej półce.

Nie należy jednak mylić historycznego zastosowania z potwierdzoną współczesną skutecznością leczniczą.

Pierwotnie nazywała się „panieńska skórka”. Dlaczego?

To prawdopodobnie najbardziej zaskakujący fragment całej historii.

Dawniej cukierek nazywano nie pańską, lecz panieńską skórką.

Skąd taka nazwa?

Według wyjaśnień przytaczanych przez językoznawców miała nawiązywać do delikatnej, jasnoróżowej barwy i gładkiej powierzchni słodyczy, kojarzonych ze skórą młodych kobiet.

Z czasem nazwa zaczęła się zmieniać.

„Panieńska skórka” stopniowo ustąpiła miejsca określeniu „pańska skórka”, które przyjęło się w Warszawie i okolicach.

Dzisiaj mało kto pamięta o jej pierwotnym brzmieniu.

A przecież właśnie pod tą dawną nazwą można odnaleźć pierwsze opisy przysmaku.

Jej historia jest jeszcze starsza. Przepis znaleziono w książce z 1856 roku

Okazuje się, że historia pańskiej skórki nie zaczyna się w 1908 roku.

Dziennikarze „Metra Warszawa” dotarli do przepisu opublikowanego przez Bronisławę Leśniewską w książce „Kucharz polski” z 1856 roku.

Opisano tam przygotowanie słodkiej masy z gumy arabskiej, cukru i ubitych białek.

Receptura była pracochłonna, a uzyskanie odpowiedniej konsystencji wymagało cierpliwości.

Historycy kulinariów wskazują również na podobieństwa do francuskich słodyczy znanych jako pâte de guimauve.

Możliwe więc, że przodek warszawskiej pańskiej skórki wywodził się z europejskiej tradycji cukierniczej, która z czasem przybrała lokalny charakter.

To oznacza, że podobne słodycze przygotowywano już co najmniej 170 lat temu.

Przed wojną dzieci kupowały ją nie tylko pod cmentarzami

Dzisiaj pańska skórka kojarzy się przede wszystkim z początkiem listopada.

Ale przedwojenna Warszawa wyglądała zupełnie inaczej.

Słodycz sprzedawano również w parkach, na ulicach, przy kinach i podczas odpustów.

Była jednym z popularnych przysmaków najmłodszych mieszkańców stolicy.

Wspominał ją między innymi Jerzy Waldorff, pisarz i publicysta związany z Warszawą, który opisywał spacery z nianią po Ogrodzie Saskim.

Można sobie wyobrazić przedwojenne dziecko spacerujące alejkami parku z niewielkim cukierkiem zawiniętym w papier.

Bez kolorowego opakowania, bez reklam i bez wielkiej marki.

A jednak smak zapamiętywany na całe życie.

Z biegiem lat pańska skórka zaczęła być coraz silniej związana z listopadowymi wizytami na cmentarzach.

Dlaczego kupujemy słodycze właśnie przy grobach?

To pytanie zadaje sobie wiele osób, szczególnie przyjezdnych.

Dlaczego w miejscu, które kojarzy się z zadumą i wspominaniem zmarłych, sprzedaje się cukierki?

Odpowiedź kryje się w wieloletnich zwyczajach.

Wszystkich Świętych to nie tylko czas odwiedzania grobów, ale również rodzinnych spotkań i wspólnych spacerów po cmentarzach.

Dawniej takie wizyty często trwały wiele godzin.

Przy cmentarnych bramach pojawiali się więc sprzedawcy jedzenia, obwarzanków i słodyczy.

W Warszawie jednym z najbardziej rozpoznawalnych przysmaków stała się właśnie pańska skórka.

Z czasem zakup cukierka zaczął być dla wielu rodzin niemal tak oczywistym elementem listopadowego spaceru jak kupienie chryzantem.

Dlaczego pańska skórka jest taka twarda?

Kto choć raz próbował ugryźć tradycyjną pańską skórkę, ten doskonale wie, że nie jest to zwyczajny cukierek.

Na początku potrafi być wyjątkowo twarda.

Dopiero pod wpływem ciepła i wilgoci stopniowo mięknie, stając się charakterystycznie ciągnąca.

Za tę konsystencję odpowiadają składniki oraz sposób przygotowania masy cukrowej.

Współczesne receptury mogą zawierać cukier, syrop glukozowy, białka jaj, wodę i substancje nadające odpowiednią strukturę.

Poszczególni wytwórcy stosują różne proporcje i dodatki.

Dlatego pańska skórka kupiona przy jednej warszawskiej nekropolii może smakować nieco inaczej niż ta z innego straganu.

Jedna jest bardziej miękka, druga wyjątkowo twarda, a jeszcze inna ma intensywniejszy aromat.

Warszawski przysmak doczekał się oficjalnego uznania

30 stycznia 2008 roku pańska skórka została wpisana na Listę Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Znalazła się w kategorii wyrobów piekarniczych i cukierniczych województwa mazowieckiego.

W oficjalnym opisie wskazano jej charakterystyczny biało-różowy kolor, podłużny kształt i intensywnie słodki, lekko migdałowo-karmelowy smak.

To ważne wyróżnienie dla przysmaku, który przez pokolenia funkcjonował przede wszystkim jako element warszawskiej tradycji.

Pańska skórka nie jest już tylko zwyczajnym cukierkiem. To część kulinarnego dziedzictwa Mazowsza.

Dla wielu warszawiaków ma smak dzieciństwa

Najbardziej niezwykłe w pańskiej skórce nie są jednak ani jej składniki, ani dawna nazwa.

To wspomnienia.

Dla jednych będzie to spacer z babcią po Powązkach.

Dla innych pierwsza listopadowa wizyta na Bródnie, kiedy po zapaleniu zniczy można było wybrać sobie cukierka.

Ktoś pamięta charakterystyczny papier przyklejający się do słodyczy.

Ktoś inny wspomina, jak długo trzeba było czekać, aż twardy kawałek wreszcie zmięknie.

Takie drobne wspomnienia tworzą historię miasta równie mocno jak zabytki, ulice i stare fotografie.

Bo Warszawa to nie tylko budynki.

To również zapachy, smaki i rodzinne zwyczaje przekazywane z pokolenia na pokolenie.

A Ty pamiętasz pańską skórkę z dzieciństwa?

Choć od powstania pierwszych podobnych receptur minęło ponad półtora wieku, warszawski przysmak nadal można spotkać przy cmentarnych bramach.

Zmieniło się miasto, zmienili się sprzedawcy i pojawiły się nowe smaki.

Ale niewielki biało-różowy cukierek wciąż potrafi przywołać wspomnienia sprzed kilkudziesięciu lat.

A Ty kupujesz jeszcze pańską skórkę? Pamiętasz jej smak z dzieciństwa? A może należysz do osób, które nigdy nie rozumiały, jak można jeść coś tak twardego i słodkiego?

Podziel się wspomnieniami. Jesteśmy ciekawi, czy w Twojej rodzinie również istniała tradycja kupowania pańskiej skórki podczas listopadowych wizyt na cmentarzu.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl