Warszawski odbiór odpadów z chipami. Miasto wie, kto i kiedy opróżnił pojemnik
Każdy pojemnik na odpady w systemie miejskim ma wbudowany chip RFID, przypisany do konkretnego adresu i nieruchomości. Gdy śmieciarka podjeżdża po odbiór, zamontowany na niej czytnik automatycznie skanuje ten chip – system rejestruje, który pojemnik, pod jakim adresem i o której godzinie został opróżniony. To realna, działająca technologia, nie projekt na przyszłość – warto jednak dokładnie wiedzieć, do czego faktycznie służy.

Chip mówi kiedy i skąd, nie co w środku
Dane zbierane przez czytnik dotyczą samej logistyki odbioru: identyfikatora pojemnika, adresu nieruchomości, do której jest przypisany, oraz daty i godziny opróżnienia. To narzędzie do rozliczania i weryfikacji pracy operatora odbierającego odpady, a nie system śledzący zawartość konkretnego kubła. Dzięki niemu miasto i operator mogą sprawdzić, czy dana trasa została faktycznie obsłużona zgodnie z harmonogramem, oraz rozstrzygnąć spory, gdy mieszkaniec zgłasza, że jego pojemnik nie został opróżniony w wyznaczonym terminie.
Bez chipa pojemnik zostaje pełny
System działa w obie strony – operator nie odbierze odpadów z pojemnika, który nie został wyposażony w chip, niezależnie od tego, czy stoi on w odpowiednim miejscu i w wyznaczonym dniu odbioru. Każdy chip jest też przypisany do konkretnego miejsca gromadzenia odpadów, dlatego na terenach z wieloma budynkami – na przykład w dużych spółdzielniach mieszkaniowych – nie należy przestawiać pojemników między nieruchomościami, bo utrudnia to prawidłowe rozliczenie odbioru.
Zła segregacja jest wychwytywana inaczej – wzrokiem, nie chipem
Weryfikacja tego, czy odpady zostały prawidłowo posegregowane, odbywa się osobnym torem, niezwiązanym z samym chipem. Jeśli pracownik odbierający odpady zauważy, że w pojemniku na papier czy szkło znajdują się też inne materiały, albo że papier jest mokry lub zatłuszczony, taka zawartość jest traktowana jak odpady zmieszane i odbierana zgodnie z harmonogramem dla czarnego pojemnika – operator zostawia wtedy na pojemniku naklejkę informującą o przyczynie. To ocena wykonywana na miejscu przez załogę śmieciarki, a nie automatyczny odczyt z chipa.
Płock wprowadza to samo rozwiązanie
Warszawa nie jest na Mazowszu odosobnionym przypadkiem. W związku z nowymi umowami na odbiór odpadów komunalnych, obecnie trwa chipowanie pojemników również w Płocku – jak informuje tamtejszy urząd miasta, chipy mają pozwolić na identyfikację pojemników, potwierdzenie ich przynależności do konkretnej nieruchomości oraz skuteczniejsze monitorowanie samych odbiorów, a więc dokładnie te same cele, którym chipy służą w stolicy. W płockiej zabudowie jednorodzinnej chipowane są na razie wyłącznie czarne pojemniki na odpady zmieszane, natomiast w zabudowie wielorodzinnej – pojemniki na wszystkie frakcje. Podobnie jak w Warszawie, po zakończeniu akcji odbierane będą wyłącznie pojemniki wyposażone w chip, a mieszkańcom przypomina się, by nie usuwać ani nie niszczyć zamontowanych już oznaczeń.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.