Wojewoda podjął decyzję w sprawie dzików w Warszawie! Klamka zapadła, nocne patrole aktywistów nie pomogły

Wojewoda mazowiecki uciął wielotygodniowe spekulacje i wydał decyzję, na którą z zapartym tchem czekały tysiące mieszkańców stolicy. Choć w miejskich lasach i na osiedlach padło już blisko pół tysiąca osobników, a ulice stały się areną bezprecedensowej nocnej partyzantki z udziałem miejskich łowczych, nadzór prawny nie dopatrzył się uchybień. Zobacz, dlaczego sejmik dał zielone światło na odstrzał bez limitu i do czego posuwają się zdesperowani aktywiści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Dzik grasujący przy śmieciach.
Dzik grasujący przy śmieciach. | Fot. Warszawa w Pigułce

Wojewoda odrzuca apele aktywistów. Uchwała Sejmiku w mocy przez dwa lata

Koniec formalnego sporu o to, czy stolica może redukować populację dzikich zwierząt bez sztywnego kagańca kwotowego. Wojewoda mazowiecki oficjalnie zakończył postępowanie nadzorcze dotyczące wrześniowej uchwały Sejmiku Województwa Mazowieckiego. Dokument, przyjęty na bezpośredni wniosek prezydenta Warszawy, zezwala na uśmiercanie dzików bez wyznaczonego limitu przez najbliższe dwa lata. Przepisy mają zastosowanie wobec osobników stwarzających nadzwyczajne zagrożenie dla ludzi – przede wszystkim tych, które zatraciły naturalny lęk przed człowiekiem i regularnie żerują na terenach gęsto zurbanizowanych.

O unieważnienie uchwały walczyły organizacje prozwierzęce, w tym Pracownia na rzecz Wszystkich Istot oraz część miejskich ekspertów, wskazując na rzekome wady prawne i zagrożenie dla postronnych świadków. Rzeczniczka wojewody Luiza Jurgiel-Żyła ucięła jednak te wątpliwości, podkreślając, że rola wojewody sprowadza się wyłącznie do chłodnej oceny legalności procedur. Projekt zyskał pozytywne opinie Regionalnej Rady Ochrony Przyrody, Mazowieckiej Rady Działalności Pożytku Publicznego oraz Polskiego Związku Łowieckiego. Analiza prawna nie wykazała żadnych naruszeń, które uzasadniałyby wydanie rozstrzygnięcia nadzorczego.

Nocne pościgi za leśnikami: monitoring, zablokowane akcje i doniesienia na policję

Uznanie legalności uchwały nie gasi jednak pożaru na ulicach. Nieformalna grupa mieszkańców zrzeszona pod szyldem „Nie Trzaskać Dzików” rozpoczęła zorganizowane śledzenie ekip interwencyjnych Lasów Miejskich. Aktywiści ruszają za samochodami łowczych po godzinie 20:00, filmując ich poczynania i próbując udaremnić uśmiercanie zwierząt. Ich determinację wzmocniły wcześniejsze, bulwersujące opinię publiczną przypadki likwidacji watah w pobliżu placów zabaw i osiedlowych blokowisk.

Na działania samozwańczych patroli ostro reaguje dyrektor Lasów Miejskich Karol Podgórski. Jak wskazuje, nocne dyżury to nie tylko odstrzały redukcyjne, ale przede wszystkim ratowanie zwierząt potrąconych w wypadkach drogowych. Ostatni przypadek uporczywego blokowania leśników z nocy z 10 na 11 października zgłoszono już policji. Zbiegło się to z dramatycznym incydentem z przełomu września i października, kiedy przez blokadę wyjazdu ekipa ratunkowa dotarła do rannego łosia na Bielanach z godzinnym opóźnieniem – zwierzę nie przeżyło. Równolegle obrońcy zwierząt skierowali skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, Prokuratury Okręgowej w Warszawie oraz Rzecznika Praw Obywatelskich.

Prawie 500 zabitych dzików. Problem puka do bram Woli, Mokotowa i Śródmieścia

Statystyki pokazują, że redukcja populacji prowadzona jest na ogromną skalę. Od początku 2026 roku do 15 października Lasy Miejskie zredukowały łącznie 481 dzików w ramach odstrzału redukcyjnego oraz odłowu z uśmierceniem. Dla porównania, poprzedni limit zezwalał na uśmiercenie maksymalnie 500 zwierząt łącznie do końca 2026 i początku 2027 roku – pułap ten został więc wyczerpany w zaledwie kilka miesięcy.

Skutki obecności zwierząt są doskonale znane mieszkańcom stołecznych dzielnic. Na Mokotowie watahy regularnie pustoszą zieleńce w rejonie Dolinki Służewieckiej i Siekierek, wywołując strach u spacerowiczów z dziećmi i psami. Z kolei na Woli dziki pojawiają się w okolicach parków i nowych osiedli mieszkaniowych, swobodnie spacerując wzdłuż głównych arterii komunikacyjnych. Choć w samym sercu Śródmieścia obecność loch z młodymi jest rzadkością, to właśnie w Śródmieściu toczą się najgorętsze debaty polityczne, a zielone korytarze wzdłuż Wisły sprawiają, że pojedyncze osobniki docierają niebezpiecznie blisko centralnych placów. Mieszkańcy Mokotowa, Woli i Śródmieścia pozostają podzieleni między troską o bezpieczeństwo dzieci a humanitarnym traktowaniem miejskiej przyrody.

Najważniejsze fakty o uchwale w sprawie redukcji dzików

Zobacz zestawienie najważniejszych faktów dotyczących decyzji wojewody i sytuacji w stolicy:

  • Uchwała Sejmiku w mocy – wojewoda mazowiecki nie dopatrzył się błędów prawnych i nie uchylił przepisów.
  • Brak limitu przez 2 lata – Lasy Miejskie mogą redukować osobniki stwarzające nadzwyczajne zagrożenie bez sztywnych kwot.
  • 481 zredukowanych dzików – bilans działań leśników od początku 2026 roku do 15 października.
  • Obywatelskie blokady i policja – aktywiści śledzą nocne wyjazdy łowczych, a leśnicy składają zawiadomienia o utrudnianiu służby.
  • Skargi do sądu i RPO – obrońcy praw zwierząt zaskarżają decyzję sejmiku do WSA i prokuratury.
  • Podział w stolicy – sprawa dzików budzi ogromne emocje na Mokotowie, Woli i w Śródmieściu.

 

Źródło: tvnwarszawa

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl