Z OSTATNIEJ CHWILI! Katowała zwierzęta! Sadystka z Tarczyna nie żyje!

Jak udało nam się ustalić 67-letnia kobieta, właścicielka posesji, na której rozegrał się dramat zwierząt w Tarczynie nie żyje. informację potwierdził nam nadkom. Jarosław Sawicki z Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie. 

Fot. Warszawa w Pigułce

W sprawę zaangażowaliśmy się osobiście. W sobotę do redakcji zadzwoniła zaprzyjaźniona fundacja z prośbą o pomoc. Gdy usłyszeliśmy, o co chodzi zmroziło nas. W jednym z domów na terenie Tarczyna miała miejsce wstrząsająca interwencja OTOZ Animals Warszawa, Fundacji Zwierzokracja, Futrzaki policji i straży pożarnej. Znaleziono szczątki martwych psów, pętle do wieszania zwierząt i ślady krwi. Uratowano także kilka żywych zwierząt, które przeżyły piekło.

W sobotę wieczorem podczas trwającej interwencji w rozmowie z naszą redakcją oficer prasowy nadkom. Jarosław Sawicki wykazał się ogromną empatią w stosunku do zwierząt i zapewnił, że funkcjonariusze działają na miejscu. Sami policjanci byli poruszeni, tym co zobaczyli na miejscu. Dziś policja zdradza pierwsze szczegóły.

„Właścicielką posesji jest 67-letnia kobieta. Zostało złożone zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z
art 35 ust 1 par 1a i 2 znowelizowanej ustawy o ochronie zwierząt, co zagrożone jest karą więzienia do 5 lat.” – mówi Jarosław Sawicki z piaseczyńskiej komendy w rozmowie z Warszawą w Pigułce.

„Teren posesji to jeden wielki śmietnik. Na zewnątrz 3 nieduże psy z widocznymi śladami wieloletnich zaniedbań, wygłodniałe bez sił” – opisuje Zwierzokracja – „Nikt nie widział pani T. przynajmniej od tygodnia. Ludzie karmili psy. Śmierdzi padliną. W wybitym oknie na piętrze widzimy psa, który nie ma siły szczekać. Sąsiedzi chcieli jej pomóc – straszyła ich paragrafami. Od wielu lat na terenie nieruchomości znajdowały się zwierzęta. Były interwencje służb, zwierzęta jej wcześniej odbierano.

Jedziemy na komisariat poprosić o asystę policji, żeby móc wejść na teren. Uruchamiamy kontakty i ściągamy warszawski OTOZ, pozostajemy na linii z fundacja Futrzaki. Przyjeżdża patrol. Na teren posesji przez płot przechodzą inspektorzy OTOZu. Okazuje się że w drzwiach są klucze.

Zaraz po wejściu do domu OTOZ znajduje zwłoki martwego szczeniaka owczarka niemieckiego. Nie wiemy kiedy pies odszedł, z oględzin wynika, że na pewno był zagłodzony.

W środku dramat nie do opisania ściany i podłoga pokryte odchodami oraz krwią. Wszędzie śmieci i wszechobecny smród. Zaczyna się szukanie żywych lub martwych zwierząt. Znajdujemy żywego bardzo wygłodzonego psa. Po pierwszych oględzinach inspektorzy wychodzą do policji oraz do nas i informują, że muszą uruchomić procedurę. Psy trzeba zabrać natychmiast. Wracają i dokonują dalszych oględzin. W piwnicy kolejne zwłoki zagłodzonego psa oraz „sala tortur”. Z sufitu zwisają sznury z powiązanymi pętlami, w workach znajdujemy nieprawdopodobna ilość kości zwierząt. Wszędzie zaschnięta krew.

Na miejsce zostaje wezwana straż pożarna. By umożliwić zabranie zwierząt trzeba przeciąć kłódkę do bramy i odsunąć sterty śmieci. Po 22 przyjeżdżają technicy policyjni. Na ich twarzach widać szok.

Udało się uratować 4 żyjące psy i jednego kota. Zabrane zwierzęta są w fatalnej kondycji. W przypadku jednego dokonujemy kolejnego, makabrycznego odkrycia – ma poprzecinane wzdłuż uszy”.

Nadkom. Jarosław Sawicki z piaseczyńskiej policji potwierdza, że taka interwencja miała miejsce. Na razie nie chce wypowiadać się na temat ewentualnych zarzutów. W sprawie zostanie wszczęte postępowanie.

 


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c