Z pamiętnika policjantki: „zawiadamiają o inwazji nadprzyrodzonych sił, które przedostają się do nich za pomocą słuchawki prysznicowej”

O tym, jak dziwne potrafią być zawiadomienia przychodzące do służb opowiada jedna ze stołecznych policjantek. Obywatel powiadomił służby o tym, że niedługo Polskę zaatakuje armia… gumowych kurczaków.

Fot. Shutterstock

Dzień jak co dzień. Siedzę sobie za biurkiem i planuję dalsze czynności w sprawie. Nagle dzwoni telefon. Spoglądam na wyświetlacz: „naczelnik”.
O, coś jest na rzeczy skoro dzwoni na komórkę.
Odbieram i słyszę:
– „Gdzie jesteś?” Pyta podniesionym głosem.
– „W pokoju.” Odpowiadam spokojnie
– „Przyjdź do mnie z teczką „WARIACI”. Natychmiast.” Rzucił zdawkowo i się rozłączył.

Tutaj celem wyjaśnienia.
Każda instytucje publiczna boryka się z plagą anonimów oraz listów, które zawierają treści na tyle nieprawdopodobne, że dzięki swej wyjątkowości mają swoją specjalną teczkę o nazwie „WARIACI”.

Nie wiedzieć czemu w zakresie moich obowiązków jest prowadzenie jednej z nich.

Drogi Czytelniku żeby zaspokoić Twoją ciekawość to napiszę tylko, że obywatele zawiadamiają w nich np. o inwazji nadprzyrodzonych sił, które przedostają się do ich komórek mózgowych za pomocą fal radiowych wydobywających się z słuchawki prysznicowej. Siły te dodatkowo np. powodują drobne kradzieże jedzenia w lodówce zgłaszającego. Sytuacja jest na tyle poważna, że o powyższym zawiadamia on także Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i nie wiedzieć czemu Kancelarię Prezydenta. Oczywiście autor listu żąda natychmiastowej interwencji policji i ABW w jego domu, bo przecież masło kosztuje 7zl, a ciagle coś mu je podjada. Historii podobnych do tej jest średnio 2-3 na miesiąc. I na każde takie pismo należy odpowiedzieć…

Ale wracając do głównego wątku.

Wstaje zza biurka. Idę do sekretariatu i z daleka już widzę naszą uroczą sekretarkę o najbardziej sarkastycznej osobowości na całej kuli ziemskiej. Mariolka uśmiecha się pod nosem i puszcza do mnie oko. Od razu domyślam się, że szykuje się jakaś akcja i będzie zabawnie. Ten uśmieszek nie może być przypadkowy 😏
Pukam do gabinetu naczelnika, jednocześnie łapiąc za klamkę.
– „Melduje się szefie. O co chodzi?” Rzucam spokojnie, choć po minie naczelnika widzę, że coś jest na rzeczy.
– „Co to jest?” Piskliwym głosem pyta naczelnik? I podaje mi plik papierów wraz z gumowym kurczakiem 🐔 takim jakiego możemy kupić w sklepie zoologicznym jako gryzak dla psa. Własnym oczom nie wierzę i zgodnie z prawdą odpowiadam:
– „No jak to co? Kurczak…”
– Naczelnik zapowietrzył się i przez zaciśnięte zęby wycedził: „Przecież wiem, że kurczak!
– Na to ja lekko skonsternowana. „To po co Pan pyta?”
– I w tym momencie nie wytrzymał. Na jego czole pojawiła się charakterystyczna zmarszczka, poczerwieniał i mówi:
– „Od roku Kowalski piszę do nas, że kontaktuje się z nim obcy wywiad i że namawia go do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego na Polskę. Wg niego ma być przeprowadzony w nowoczesny i nigdzie nie spotykany sposób, bo przy użyciu wytrenowanych szczurów….”
– „No tak. Pisał o tym już wielokrotnie.” Odpowiadam za stoickim spokojem. I po chwili dodaje, może jednak zmienił mu się plan i teraz gumowe kurczaki będą siały spustoszenie… 😂 kończąc to zdanie nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. Naczelnik też. Kiedy oboje opanowaliśmy emocje naczelnik spojrzał na mnie wymownie i rzekł:
– „Odpisz Kowalskiemu w miarę uprzejmie, że nie jesteśmy zainteresowani poznaniem tajnego planu inwazji kurczaków na Polskę.”
– „A co to znaczy w miarę uprzejmie?”, pytam wyraźnie zaintrygowana.
– Na to naczelnik się zamyślił i rzekł:
– „No tak pomiędzy „Szanowny Panie” a „spie…laj”.
– Zamurowało mnie… i z tego wszystkiego zapomniałam zapytać, co zrobić z kurczakiem, bo przecież nie wepnę go do teczki z aktami…

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.