Zacznie się 29 maja. Obowiązkowy remont, który wydrenuje kieszenie Polaków. Wielu zapłaci krocie i ledwie zwiąże koniec z końcem
29 maja 2026 roku Polska ma mieć gotowe przepisy implementujące dyrektywę EPBD – unijną regulację, która zmienia zasady oceny, sprzedaży i ogrzewania budynków. Do tej daty zostało 13 dni. Polskiej ustawy implementacyjnej w finalnej formie wciąż nie ma. Kiedy jednak wejdzie w życie, miliony Polaków będą miały problem.

Stan na dziś: ustawa nie uchwalona, termin za dwa tygodnie
Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1275 z dnia 24 kwietnia 2024 roku – powszechnie zwana EPBD – wymaga implementacji do prawa krajowego do 29 maja 2026 roku. Na 11 maja 2026 roku projekt polskiej ustawy implementacyjnej nie został jeszcze uchwalony w finalnej formie. Informację tę potwierdza niezalezna.pl oraz publiczne informacje o pracach Sejmu dostępne na sejm.gov.pl.
Dyrektywa nie działa jak rozporządzenie – nie wchodzi automatycznie w życie wobec obywateli. Żeby nowe obowiązki stały się faktem w polskim prawie, potrzebna jest ustawa i rozporządzenie wykonawcze. Właśnie tego brakuje na dwa tygodnie przed terminem. Polska wielokrotnie spóźniała się z implementacją dyrektyw unijnych. W przypadku zwłoki Komisja Europejska może wszcząć postępowanie przed TSUE, które w skrajnym przypadku kończy się karami finansowymi dla państwa – przy analogicznych zaniedbaniach dochodziło do kar rzędu miliona euro dziennie.
Dla właściciela domu w Warszawie czy Wrocławiu oznacza to przede wszystkim jedno: nie wiadomo jeszcze, kiedy i w jakiej formie nowe zasady ich dotkną. Ale kierunek jest znany i niepodlegający negocjacji.
Harmonogram zmian: co i kiedy stanie się obowiązkowe
| Data | Co się zmienia | Kogo dotyczy |
|---|---|---|
| 29 maja 2026 | Implementacja EPBD do polskiego prawa. Nowy system klas energetycznych A+ do G. Nowy wzór świadectwa charakterystyki energetycznej | Każdy sprzedający lub wynajmujący nieruchomość |
| 31 grudnia 2026 | Obowiązkowe instalacje solarne na nowych budynkach publicznych i niemieszkalnych powyżej 250 m² | Inwestorzy publiczni i komercyjni |
| 1 stycznia 2028 | Zeroemisyjność wszystkich nowych budynków publicznych. Zakaz kotłów na węgiel, gaz i olej opałowy w nowym budownictwie publicznym | Szkoły, szpitale, urzędy – nowe inwestycje |
| 31 grudnia 2029 | Obowiązkowe panele słoneczne na wszystkich nowych budynkach mieszkalnych i przyległych parkingach | Nowe budownictwo jednorodzinne i wielorodzinne |
| 1 stycznia 2030 | Zeroemisyjność wszystkich nowych budynków prywatnych. Bez pompy ciepła lub OZE – bez pozwolenia na budowę | Wszyscy planujący budowę domu po tej dacie |
| Do 2033 | Modernizacja 16% budynków niemieszkalnych o najgorszej klasie energetycznej (F i G) | Właściciele biur, magazynów, budynków komercyjnych |
| Do 2040 | Krajowy plan eliminacji kotłów na paliwa kopalne | Wszyscy właściciele budynków z kotłem gazowym, węglowym lub olejowym |
| Do 2050 | Pełna neutralność klimatyczna sektora budowlanego w UE | Cały sektor nieruchomości |
Ważne zastrzeżenie: dyrektywa NIE zakazuje sprzedaży ani wynajmu
Ministerstwo Rozwoju i Technologii wprost prostuje narrację, która krąży w mediach: „Nowa dyrektywa nie zawiera żadnych przepisów, w wyniku których nastąpiłoby pozbawienie lub ograniczenie prawa własności. Oprócz tego nie ma w niej przepisów, które uzależniałyby możliwość sprzedaży lub najmu budynku od jego efektywności energetycznej.”
To fundamentalna różnica wobec modelu francuskiego, gdzie od 2023 roku obowiązuje zakaz wynajmu mieszkań klasy G+. Polska – przynajmniej na poziomie samej dyrektywy – nie ma analogicznego zakazu. Czy go wprowadzi przy implementacji? Tego jeszcze nie wiadomo. Rzecznik Ministerstwa Klimatu i Środowiska Hubert Różyk zapowiedział jednak: „Pewnie w jakimś momencie pojawią się jakieś środki administracyjne. Państwo musi działać w taki sposób, żeby skłaniało nawet te jednostki, które mimo wszystko nie chcą działać”. Kary nie są zdefiniowane, ale są zapowiadane.
Ryzyko ekonomiczne – niezależnie od formalnych zakazów – jest realne. Budynki w klasach F i G zaczną tracić wartość rynkową, gdy kupujący zaczną odliczać koszt koniecznej modernizacji od ceny ofertowej. W Niemczech banki już oferują gorsze warunki kredytowe dla nieruchomości o niskiej efektywności energetycznej. W Polsce pójdzie podobnie – pytanie kiedy, nie czy.
Nowa skala klas: co oznacza Twoja litera
Od 29 maja 2026 roku świadectwa charakterystyki energetycznej mają używać nowej, ujednoliconej skali od A+ do G – analogicznie do oznaczeń sprzętu AGD. Zamiast trudnych do interpretacji wskaźników EP i EK pojawi się jedna, czytelna litera. Klasa G to „wampir energetyczny” – budynek o najgorszej charakterystyce. Klasa A+ to budynek zeroemisyjny.
Fundacja SET szacuje, że ok. 16 proc. polskich budynków trafia do klasy G. Polska ma ponad 14 milionów budynków, z których większość powstała przed 1990 rokiem – bez żadnych wymagań termoizolacyjnych. W nowej skali znaczna ich część trafi do klas F i G, co natychmiast stanie się widoczne przy każdej transakcji sprzedaży lub najmu.
Koszt samego świadectwa to 350-1 300 zł w zależności od wielkości budynku. Audyt energetyczny, który precyzuje, które działania dadzą najlepszy efekt – 1 200-2 000 zł. To jedyna inwestycja, od której warto zacząć, zanim podejmie się jakiekolwiek decyzje remontowe.
Ile kosztuje dostosowanie – bez owijania w bawełnę
Podniesienie domu z klasy G do klasy E – minimum wymagane przez EPBD dla budynków istniejących – to kompleksowa termomodernizacja. Realne koszty dla domu 150 m²:
Pompa ciepła: 35 000-65 000 zł (powietrzna) lub 60 000-100 000 zł (gruntowa). Wymaga często wymiany grzejników na niskotemperaturowe – 120-200 zł/m² – bo stare żeliwne nie współpracują z pompą ciepła. Bez ocieplenia domu roczny koszt ogrzewania pompą może wzrosnąć do 6 000-7 000 zł, co czyni inwestycję nieopłacalną.
Termomodernizacja: ocieplenie ścian 150-250 zł/m², ocieplenie dachu 100-200 zł/m², wymiana okien 1 650-2 450 zł/okno. Łącznie dla domu 150 m² to 60 000-90 000 zł. Bez tego pompa ciepła będzie pracować na maksymalnych obrotach.
Fotowoltaika: instalacja 5 kWp to 20 000-25 000 zł. Z magazynem energii – 35 000-55 000 zł. Dla istniejących domów nie jest formalnie obowiązkowa, ale bez niej pompa ciepła kosztuje w eksploatacji dwa razy więcej.
Łączny koszt kompleksowej modernizacji domu z klasy G do klasy E: 100 000-150 000 zł. Do klasy D, wymaganej docelowo – więcej. Fundacja Security Energy Technology obliczyła, że pełne dostosowanie polskich budynków do wymogów dyrektywy EPBD wyniesie 2,5 biliona złotych do 2050 roku – z czego ok. 2 biliony to koszty termomodernizacji, 466 mld zł to modernizacja sieci ciepłowniczych, a 16-40 mld zł to wymiana indywidualnych źródeł ciepła.
Dotacje są – ale nie wystarczą dla wszystkich
Program Czyste Powietrze oferuje do 135 000 zł dofinansowania dla gospodarstw o najniższych dochodach, 30 000-50 000 zł dla osób z wyższymi dochodami. Ulga termomodernizacyjna pozwala odliczyć do 53 000 zł (106 000 zł dla małżeństw) w zeznaniu podatkowym – ale tylko osobom faktycznie płacącym PIT. Emeryt z niską emeryturą z tej ulgi nie skorzysta. A to właśnie emeryci najczęściej mieszkają w najstarszych, najgorzej ocieplonych domach.
Rządowa Długoterminowa Strategia Renowacji Budynków zakłada modernizację ok. 200 000 budynków rocznie. Przy 7,5 mln budynków wymagających prac termomodernizacyjnych daje to ponad 37 lat pracy – przy terminie EPBD do 2050 roku. Liczby się nie spinają.
Warszawa i Mazowsze – bloki z wielkiej płyty w nowej skali
Stołeczny zasób nieruchomości jest wyjątkowo zróżnicowany pod względem efektywności energetycznej. Kamienice z XIX i początku XX wieku bez żadnej termomodernizacji to kandydaci do klasy F lub G. Bloki z wielkiej płyty z lat 70. i 80. – zależnie od przeprowadzonych remontów – trafiają najczęściej do klasy D lub E. Budynki z lat 90. i późniejsze, wznoszone pod bardziej rygorystycznymi normami, plasują się wyżej.
Dla właścicieli mieszkań w blokach kluczowe jest to, że modernizację energetyczną – ocieplenie, wymianę okien, nowe źródło ciepła – może zaplanować wyłącznie wspólnota mieszkaniowa lub spółdzielnia, nie pojedynczy lokator. Uchwała o termomodernizacji wymaga zwykłej większości głosów we wspólnocie. Koszty spadają na wszystkich właścicieli proporcjonalnie do udziału. Fundusz remontowy, który zbiera środki przez lata, jest tu jedynym sensownym buforem.
Co to oznacza dla Ciebie? Zanim ruszysz z remontem – zrób te dwie rzeczy
Zamów świadectwo energetyczne. 350-1 300 zł – to tyle kosztuje wiedza o tym, w jakiej klasie jest Twój dom. Jeśli to klasa D lub wyżej – masz czas. Jeśli F lub G – wiesz, z czym mierzysz się finansowo. Bez tego dokumentu każda decyzja o remoncie jest decyzją w ciemno. Przy sprzedaży lub wynajmie świadectwo jest już obowiązkowe – lepiej mieć je wcześniej niż być zaskoczonym w środku transakcji.
Monitoruj prace Sejmu nad ustawą implementacyjną. Na dziś (16 maja 2026) projekt ustawy implementacyjnej nie został uchwalony. Szczegóły – w tym ewentualne zakazy wynajmu lub sprzedaży dla budynków w najgorszych klasach, wysokość kar i harmonogram obowiązków dla właścicieli istniejących nieruchomości – zostaną określone dopiero w polskich przepisach. Śledź: sejm.gov.pl, zakładka „projekty ustaw”, fraza „charakterystyka energetyczna budynków”.
Jeśli planujesz budowę domu – działaj przed 2030 rokiem. Dom z pozwoleniem na budowę uzyskanym przed tym terminem nie musi być zeroemisyjny. Po 2030 roku bez pompy ciepła lub równoważnego rozwiązania OZE pozwolenia nie dostaniesz. Przepisy przejściowe dla inwestycji „w toku” doprecyzuje polska ustawa – ale najbezpieczniej projektować już teraz według nowych norm, bo ryzyko leży po stronie inwestora, nie ustawodawcy.
Jeśli masz kocioł gazowy lub węglowy i kupiony niedawno – nie musisz go natychmiast wymieniać. Dyrektywa nie zakazuje użytkowania istniejących kotłów. Zakaz dotyczy nowych instalacji w nowych budynkach. Pamiętaj jednak, że od 2028 roku ETS2 podwyższy rachunki za gaz i węgiel – każdy rok bez termomodernizacji to rosnące koszty eksploatacji.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.