Zapomniałeś o „końcówce”? W 2026 roku groszowe kwoty zablokują Ci hipotekę na lata, a nawet sprowadzą komornika
Wydaje Ci się, że bank odmówi Ci kredytu na mieszkanie tylko wtedy, gdy jesteś bankrutem lub masz komornika na karku? To myślenie z poprzedniej epoki. W 2026 roku, w dobie pełnej automatyzacji decyzji kredytowych, Twoim największym wrogiem nie jest wielki dług, ale… zapomniane 5 złotych za ratę tostera sprzed dwóch lat. Algorytmy bankowe stały się bezwzględne: system zero-jedynkowy nie pyta o powody, widzi tylko „negatywny wpis”. Jak niewinna pomyłka przy zakupach typu „Kup teraz, a zapłacisz później” może przekreślić marzenia o własnym M?

Fot. Warszawa w Pigułce
Jeszcze kilka lat temu decyzję o przyznaniu kredytu hipotecznego podejmował analityk – człowiek, który widząc w raporcie Biura Informacji Kredytowej (BIK) drobne, kilkuzłotowe opóźnienie, mógł machnąć ręką i uznać to za zwykłe roztargnienie. Te czasy bezpowrotnie minęły. Bankowość roku 2026 to królestwo sztucznej inteligencji i scoringu behawioralnego. Dla algorytmu klient, który nie spłaca terminowo 15 złotych, jest statystycznie tak samo niewiarygodny, jak ten, który zalega z tysiącami.
Szczególnie niebezpieczną pułapką stały się niezwykle popularne płatności odroczone (BNPL – Buy Now, Pay Later) oraz wszechobecne „raty 0%”. Traktujemy je jak wygodną formę płatności, zapominając, że w świetle prawa bankowego jest to pełnoprawny kredyt konsumencki. Każde kliknięcie „zapłać za 30 dni” to wpis do rejestru. A każde spóźnienie z uregulowaniem tej należności to rysa na Twoim wizerunku finansowym, która może okazać się niemożliwa do wypolerowania.
„To tylko kilka groszy” – dlaczego system reaguje alergicznie?
Mechanizm jest brutalny w swojej prostocie. Banki, szacując ryzyko, opierają się na punktacji BIK (scoringu). Ocena ta jest wyliczana na podstawie skomplikowanych wzorów matematycznych, które biorą pod uwagę terminowość spłat. Co istotne, systemy te są coraz bardziej wyczulone na tzw. „koszyki ryzyka”.
Jeśli zapomniałeś dopłacić ostatnią ratę za smartfon (bo np. błędnie przepisałeś kwotę przelewu i zabrakło 2 złotych do pełnej spłaty), system bankowy odnotowuje niedopłatę. Gdy opóźnienie przekroczy 30 dni, informacja ta trafia do BIK jako negatywna. W tym momencie Twoja punktacja leci w dół. Dla automatu decyzyjnego w innym banku, w którym właśnie składasz wniosek o hipotekę, jesteś klientem, który „nie reguluje zobowiązań”. Automat odrzuca wniosek w pre-scoringu, zanim jakikolwiek człowiek zdąży spojrzeć na Twoje zarobki.
Czyszczenie BIK to mit? Co zostaje w systemie?
W internecie roi się od ogłoszeń „czyszczenie BIK”. W 2026 roku warto wiedzieć, że większość z nich to obietnice bez pokrycia. Prawo bankowe jasno określa, kiedy dane mogą być przetwarzane bez Twojej zgody. Jeśli opóźnienie w spłacie przekroczyło 60 dni i minęło kolejne 30 dni od poinformowania Cię o zamiarze przetwarzania danych – wpis ten „wisi” w systemie przez 5 lat. I nie da się go usunąć żadnym pismem prawniczym.
To oznacza, że zapomniana rata z 2021 roku może zablokować Ci dostęp do finansowania w 2026 roku. Nawet jeśli dług dawno spłaciłeś, ślad w historii kredytowej pozostaje jako ostrzeżenie dla innych banków: „Ten klient ma problemy z terminowością”.
Pułapka limitów odnawialnych i kart kredytowych
Kolejnym elementem, który w 2026 roku masakruje zdolność kredytową, są niewykorzystane limity. Masz kartę kredytową z limitem 10 000 zł, której nie używasz? Masz przyznany limit w usłudze „płatności odroczone”? Dla algorytmu liczącego zdolność kredytową, te pieniądze są traktowane jak Twój potencjalny dług.
Nowe rekomendacje nadzoru finansowego zmuszają banki do surowszego traktowania takich „uśpionych” zobowiązań. Może się okazać, że przez samo posiadanie aktywnych usług BNPL (nawet jeśli nic nie kupiłeś), Twoja zdolność kredytowa na mieszkanie spada o 100-150 tysięcy złotych.
Co to oznacza dla Ciebie?
Zlekceważenie drobnych zobowiązań to najdroższy błąd, jaki możesz popełnić w relacji z bankami. Aby w 2026 roku nie odejść z kwitkiem od doradcy kredytowego, musisz podjąć konkretne kroki:
1. Pobierz raport BIK i sprawdź „groszowe” zaległości
Nie czekaj, aż bank odrzuci Twój wniosek. Raz na pół roku pobierz swój raport z Biura Informacji Kredytowej. Szukaj tam nie tylko dużych kredytów, ale przede wszystkim statusów „odzyskany” lub „windykacja” przy kwotach rzędu kilku-kilkunastu złotych. Często są to niedopłaty wynikające z zaokrągleń lub odsetek, o których nie miałeś pojęcia.
2. Zamknij nieużywane „chwilówki” w aplikacjach zakupowych
Zrób przegląd wszystkich aplikacji typu marketplace i sklepów RTV/AGD. Sprawdź, czy nie masz tam aktywnych limitów płatności odroczonych. Jeśli nie korzystasz z nich regularnie – wypowiedz umowy. Pamiętaj, że samo usunięcie aplikacji z telefonu nie zamyka limitu kredytowego w systemie bankowym.
3. Automatyzacja spłat to konieczność
Przy dziesiątkach subskrypcji i rat, pamięć ludzka jest zawodna. Ustaw stałe zlecenia na spłatę minimalną karty kredytowej lub polecenia zapłaty za raty. Pamiętaj, że w świecie algorytmów spóźnienie o jeden dzień jest zazwyczaj ignorowane, ale spóźnienie, które wpada w raportowanie miesięczne, staje się trwałą skazą na Twoim finansowym życiorysie.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.